We wrześniu uczniowie mogą nie wrócić do szkół

– Nie trzeba być epidemiologiem, żeby stwierdzić, że nie będzie lepiej. Nie wyobrażam sobie, jak od września będzie wyglądać nauka. Na razie jesteśmy w zawieszeniu – przyznaje Marian Pietryka, dyrektor IX LO w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

Nie będzie masowego mierzenia temperatury przed wejściem, ani obowiązkowych maseczek na zajęciach. Dyrektorzy mają za to zadbać o odpowiednią higienę rąk, „rozrzedzenie klas” i ochronę pracowników 50 plus. Są już wstępne założenia przygotowane przez GIS, na wrześniowy powrót uczniów do szkół. Niestety, nierozwiązanych kwestii nadal jest mnóstwo.

„Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami premiera i ministra edukacji narodowej przygotowujemy się do normalnej, stacjonarnej pracy szkół i placówek oświatowych od września. Stworzymy również przepisy, które zagwarantują bezpieczeństwo uczniów po powrocie do szkół.” – informuje Ministerstwo Edukacji Narodowej. Trwają prace nad odpowiednimi regulacjami.

– Przy pozytywnym scenariuszu spodziewamy się rozpocząć rok szkolny 1 września, oczywiście z pewnymi wymogami sanitarnymi, co jest przedmiotem naszych rozmów z MEN. Ostateczne decyzje będą podejmowane w sierpniu, bo sytuacja jest bardzo dynamiczna – mówi w rozmowie z nami Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Miesiąc na przygotowanie szkół

Na razie w ramach wytycznych jest mowa o zachowaniu odpowiedniego dystansu, higienie rąk, wietrzeniu sal oraz większej liczbie lekcji na świeżym powietrzu. Maseczki będą potrzebne, w przypadku zgromadzenia większej liczby uczniów, np. podczas apeli. – Generalnie musimy przenieść na teren szkoły zasady, które są w tej chwili w przestrzeni publicznej. Chodzi m.in. o to, aby rozrzedzać klasy. Praca mogłaby być też rozciągnięta w czasie, żeby zmniejszyć ich liczebność, czy przystosować do wielkości pomieszczeń – tłumaczy Jan Bondar.

Obowiązkowego mierzenia temperatury przed wejściem do budynku nie będzie, ale każda placówka będzie wyposażona w termometr. Kadra powinna mieć od rodziców zgodę na pomiar w sytuacji, kiedy uczeń źle się poczuje. Rodzice będą też wypełniać deklaracje, że ich dziecko jest zdrowe. Szkoły będą również wdrażać procedury szybkiego powiadamiania opiekunów o ewentualnej infekcji dziecka. Gdyby infekcja okazała się zakażeniem koronawirusem, powiatowy inspektor sanitarny wraz z dyrektorem szkoły, podejmie decyzję o ewentualnym zamknięciu placówki.

Szczególną ochroną zostaną objęci starsi pracownicy. – Dzieci nie są w tej chwili grupą ryzyka. Gdy spojrzymy na statystykę COVID-ową, ich tam praktycznie nie ma. Generalnie bezpieczeństwo szkoły to bezpieczeństwo osób 50 plus oraz personelu, który jest w jakiś sposób obciążony – podkreśla rzecznik GIS. Dlatego są plany, by pracownicy administracyjni pracowali zdalnie, a nauczyciele – jeśli nie będą prowadzić lekcji na odległość – to zostaną zwolnieni z obowiązków, które mogą ich narażać np. z dyżurów na korytarzu.

Nierozwiązanych kwestii jest mnóstwo. Jak mówi rzecznik GIS, na początku sierpnia do szkół powinny trafić oficjalne wytyczne, tak by dyrektorzy i nauczyciele mogli się przygotować.

Nauczanie zdalne nadal możliwe

– Niestety, na razie nie docierają do nas żadne informacje. Jesteśmy w stanie niewiedzy i mówiąc szczerze, osobiście czarno to widzę – przyznaje Marian Pietryka, dyrektor IX Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie. – Kłopotem, który w mniejszym stopniu dotyczy szkół podstawowych, jest to, że w szkołach średnich mamy uczniów z całego województwa – z Łańcuta, Przeworska, Jarosławia, itd. Jeśli młodzież przyjedzie z ognisk koronawirusa, będzie tragicznie. A odgórnych decyzji, co z tym zrobić, nie ma. W czerwcu minister oznajmił, że dyrektorzy szkół będą podejmować decyzje. To niepoważne – stwierdza.

Czy ministerstwo zmarnowało czas na przygotowania? – Mamy władzę, która podejmuje decyzję jednym podpisem ministra. Ze szkoły XX w. staliśmy się szkołą XXI w. – nie mając zaplecza, wyposażenia, szerokopasmowego Internetu. Musieliśmy to robić i robiliśmy. Czasem lepiej, czasem gorzej, ale to jakie będą efekty, okaże po czasie. Myślę, że wiele rzeczy zaniedbano. Wszyscy się uczymy, i może to jest usprawiedliwieniem, ale z drugiej strony rząd jest po to, żeby rozwiązywać problemy, a nie cedować je na dyrektorów szkół – nie ma wątpliwości dyrektor rzeszowskiego liceum.

Mimo zapowiedzi „na górze”, w środowisku oświatowym nadal słychać, że nauka na odległość może wrócić już we wrześniu. – Na razie nie czynimy szczególnych przygotowań do nauczania zdalnego, ale taką ewentualność też bierzemy pod uwagę. Ministerstwo stawia sprawę jasno – mamy uczyć – kwituje Marian Pietryka.

Wioletta Kruk

2 Responses to "We wrześniu uczniowie mogą nie wrócić do szkół"

Leave a Reply

Your email address will not be published.