I liga, I liga Resovia!

31.07.2020 RZESZOW
PILKA NOZNA
II LIGA
BARAZ O AWANS DO I LIGI
MECZ APKLAN RESOVIA – STAL RZESZOW
N/Z RADOSC WYGRANA ZWYCIESTWO AWANS PILKARZY APKLAN RESOVII SZYMON GRABOWSKI – I TRENER ( HEAD COACH )
FOT MACIEJ GOCLON / FOTONEWS

– Wygraliśmy derby, które zaważyły o awansie do I ligi. Nic dodać nic ująć – jestem szczęśliwym człowiekiem – mówił zaraz po finałowym meczu barażowym o prawo gry w Fortuna 1 lidze szkoleniowiec Apklan Resovii, Szymon Grabowski. Tym samym zespół z Wyspiańskiego powraca na zaplecze ekstraklasy po 26 latach.

Spotkanie nie było porywającym widowiskiem; jego stawka początkowo sparaliżował oba zespoły, przez co grały zachowawczo w ofensywie. Z czasem inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze, ale mimo kilku dogodnych sytuacji nie potrafili udokumentować tego golem. Tak było choćby w 31. minucie, kiedy to na strzał z dystansu zdecydował się Maksymilian Hebel. Golkiper Stali wypuścił na chwilę piłkę, do której doskoczył daniel Świderski i chciał wślizgiem wpakować futbolówkę do bramki. Wiktor Kaczorowski w ekwilibrystyczny sposób naprawił swój błąd. Za chwilę ponownie Hebel staną przed szansą, ale piłka po jego strzale poszybowała ponad bramką. I na tym emocje w pierwszej połowie się skończyły. Stalowcy nie stworzyli praktycznie żadnego zagrożenia pod bramką Marcela Zapytowskiego. Ich gra przypominała „piłkarskie szachy” i w niczym nie przypominali zespołu, który nie tak dawno imponował skutecznością i polotem. Z obu stron nie brakowało determinacji i twardej walki na pograniczu faulu. – Panie sędzio; to jest mecz derbowy, a jakie to derby bez kartek – krzyczał w kilku sytuacjach, gdzie faulowali byli jego piłkarze, stojący za ogrodzeniem (kara za czerwoną kartkę w meczu w Katowicach) trener Szymon Grabowski. Arbiter pozwalał jednak momentami na ostrą grę, a pierwszy żółty kartonik pokazał dopiero w 70. minucie. Po przerwie nadal obraz gry nie uległ zmianie. Przeważali resoviacy, a zespół trenera Marcina Wołowca umiejętnie się bronił czekając na jedną akcję, aby zadać decydujący cios. Po zmianie stron szybko urazu doznał jeden z liderów Stali – Damian Michalik, którego zmienił 39-letni Dariusz Jarecki. Resoviacy cały czas dążyli do zdobycia bramki. Po jednej z akcji, której inicjatorem był aktywny Hebel, głową strzelał Sebastian Zalepa, ale Kaczorowski to uderzenie wybronił. Resoviacy z dużą łatwością przedostawali się w okolice szesnastki rywala, ale brakowało wykończenia, albo defensorzy Stali spisywali się bez zarzutu. Goście cały czas liczyli na kontrataki i po jednym z nich mieli swoją szansę. W 71. min strzelał Wiktor Kłos, ale Zapytowski nie dał się zaskoczyć. Kilka minut wcześniej ten sam zawodnik miał okazję wyjść na czystą pozycję, ale przegrał pojedynek biegowy z Serhii Krykunem. W 83. minucie wydawało się, że resoviacy w końcu dopną swego. Po sporym zamieszaniu w polu karnym przed ogromną szansą stanął wprowadzony 180 sekund wcześniej Karol Twardowski. 20-latek potężnie uderzył prawą nogą, ale fenomenalną interwencją na linii bramkowej znów popisał się Kaczorowski. W samej końcówce groźnie z dystansu strzelał Mateusz Geniec, a piłka po rykoszecie minimalnie minęła słupek bramki rywala. Tak więc regulaminowy czas gry nie przyniósł rozstrzygnięcia i arbiter zarządził dogrywkę. W niej emocji było znacznie więcej. Zespoły, zwłaszcza Stal, nie grały już tak zachowawczo w defensywie. Na boisku zrobiło się gorąco i to w końcu z powodów czysto sportowych, a nie jak wcześniej zwłaszcza w pierwszej połowie – pogodowych. W 99. min Krystian Pieczara strzelał na bramkę Zapytowskiego, ale golkiper Resovii wykazał się świetną interwencją. Resoviacy swoją „piłkę meczową” mieli zaraz na początku drugiej połowy dogrywki. Gospodarze wyprowadzili błyskawiczną kontrę, po której piłka trafiła do Adriana Dziubińskiego. Napastnik Apklan Resovii zdecydował się na strzał z około 22 metrów, ale znów Kaczorowski wykazał się dużym bramkarskim kunsztem i uchronił swój zespół. W odpowiedzi w polu karnym miejscowych znalazł się Pieczara, ale nie potrafił opanować piłki po dośrodkowaniu Artura Pląskowskiego. Z każdą kolejną minutą zaczęło się wyczekiwanie na rzuty karne i to właśnie jedenastki wyłoniły nowego beniaminka Fortuny 1 Ligi. Emocje sięgały zenitu; nie było osoby na stadionie, która by siedziała. Kilku kibiców Resovii, w tym wieloletni fan ekipy z Wyspiańskiego „Muna”, nie wytrzymało i odwróciło się plecami od boiska nie oglądając konkursu rzutów karnych. W nim długo wszyscy zawodnicy byli bezbłędni. W szóstej serii do „jedenastki” podszedł Damian Kostkowski i trafił w nogi Zapytowskiego. Kibice pewni sukcesy wybiegli na murawę, zapanowała euforia, ale okazało się, że przedwcześnie. Bramkarz Resovii za szybko przed strzałem wyszedł przed linię bramkową, za co ukarany został żółtą kartką i arbiter nakazał powtórkę. Tym razem golkiper miejscowych nie dał rady, choć trzy dni wcześniej w podobnej sytuacji w Bytowie był górą. W siódmej serii już się poprawił i obronił strzał Kłosa, a w obozie gospodarzy zapanowała nieopisana radość, a skandowanie I liga, I liga Resovia długo się jeszcze niosło z okolic stadionu przy Wyspiańskiego 22. – Tyle zdrowia zostawiliśmy przez ten okres, tyle psychicznie nas kosztowały te słabsze momenty, w których nie punktowaliśmy tak jak chcieliśmy, że teraz nie mogliśmy zrobić tego kibicom i zawieść tych, którzy ściskają za nas kciuki, a wiem, że nie wszyscy mogli być na meczu ze względu na te ograniczenia związane z pandemią – mówił zaraz po meczu uradowany szkoleniowiec Apklan Resovii. Ekipa Stali natomiast ze spuszczonymi głowami i w minorowych nastrojach, co zrozumiałe, opuszczała obiekt przy Wyspiańskiego, na którym ze względu na obostrzenia nie mogła być kibiców biało-niebieskich. Ci jednak w sporej ponad 300 osobowej grupie oglądali ten mecz na telebimie, który został rozstawiony na bocznym boisku Stadionu Miejskiego. Tam też spotkali się z piłkarzami dziękując im za walkę i mimo wszystko sezon pełen emocji.

Na Wyspiańskiego natomiast trwała feta na całego. – To jest coś nie do opisania, coś niesamowitego. Nerwy było ogromne, ale wytrzymaliśmy to i mamy awans – mówił Kamil Radulj, pomocnik Apklan Resovii. – Mieliśmy bardzo ciężkie momenty w tej rundzie, ale po tym poznaje się klasę drużyny, że potrafi z takich opresji właśnie się podnieść i my to zrobiliśmy. W tym finale byliśmy zespołem lepszym, mieliśmy troszkę więcej tych sytuacji klarowniejszych, chociaż nie było ich za dużo, to powinno nam coś wpaść. Szczerze powiem, że modliłem się, żeby nie było tych karnych, bo to jest dodatkowy ogromny stres przy takiej stawce meczu, ale się to tak fajnie ułożyło i rewelacyjnie skończyło dla nas – zakończył Radulj.

Apklan Resovia

Stal Rzeszów

0-0

(0-0, 0-0)

Rzuty karne: 7-6

Rzuty karne: 1-0 Kubowicz, 1-1 Kotwica, 2-1 Geniec, 2-2 Reiman, 3-2 Krykun, 3-3 Sylwestrzak, 4-3 Dziubiński, 4-4 Głowacki, 5-4 Radulj, 5-5 Pieczara, 6-5 Twardowski, 6-6 Kostkowski, 7-6 Płatek, 7-6 Kłos – broni Zapytowski

Apklan Resovia

Zapytowski

Geniec

Kubowicz

Zalepa

Adamski

Płatek

Domoń

Radulj

Hebel

94. Dziubiński

Krykun

Świderski

80. Twardowski

Stal

Kaczorowski

Sylwestrzak

Kostkowski

Szeliga

Głowacki

Michalik

49. Jarecki

Kotwica

Reiman

Plewka

62. Kłos

Goncerz

85. Pieczara

Pląskowski

114. Szczepanek

Sędziował: Sebastian Krasny (Kraków). Żółte kartki: Zapytowski, Domoń oraz Jarecki, Głowacki. Widzów 712.

Rafał Myśliwiec

2 Responses to "I liga, I liga Resovia!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.