
Mateusz i Wojtek, strażacy ochotnicy którzy zginęli w tragicznym wypadku w Jabłonicy Polskiej spoczęli na cmentarzu w Wydrnej. Dwie dziewczyny, które feralnego dnia jechały z nimi, nadal przebywają w szpitalach.
Pogrzeb młodych strażaków odbył się w piątek w Wydrnej. Mateusz (22 lata) i Wojtek (20 lat) spoczęli na miejscowym cmentarzu. Oprócz rodziny, bliskich i przyjaciół w uroczystościach wzięli udział także strażacy ochotnicy z Wydrnej i kilku okolicznych jednostek.
Mateusz i Wojtek byli przyjaciółmi, razem służyli w Ochotniczej Straży Pożarnej w Wydrnej. Jak podkreślał komendant jednostki OSP w Wydrnej Stanisław Zarzyka, obaj byli oddani służbie, zawsze chętni do pomocy, przyjeżdżali na każde wezwanie.
Sprawę bada biegły
Śledztwo w sprawie tragicznego wypadku prowadzi Prokuratura Rejonowa w Brzozowie. Zostało wszczęte z artykułu 177 paragraf 2 i dotyczy spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym.
– W sprawie został powołany biegły z zakresu wypadków drogowych, który na podstawie zebranych materiałów rekonstruuje tragiczne w skutkach zdarzenie, do którego doszło 24 lipca w Jabłonicy Polskiej – informuje prokurator prowadzący sprawę Zbigniew Piskozub, szef prokuratury rejonowej w Brzozowej.
Tego wieczoru Mateusz i Wojtek wybrali się z dwoma koleżankami na przejażdżkę samochodem. Kierowali się od strony Krosna w kierunku Domaradza. Nagle z nieustalonych dotąd przyczyn na prostym odcinku jezdni auto wypadło z drogi i z impetem uderzył dachem w drzewo po czym osunął się do wąwozu.
22-letni kierowca i 20-letni pasażer zginęli na miejscu. Obaj mieli zapięte pasy.
Ranne 20-latki to mieszkanki gminy Brzozów i Haczów. Obie zostały przetransportowane do szpitali w Brzozowie i Jaśle, gdzie przebywają do dzisiaj. W wypadku doznały licznych złamań i obrażeń wewnętrznych. Ze względu na stan zdrowia do tej pory nie było możliwości, aby je przesłuchać. Dziewczyny też były przypięte pasami.
Co wykaże sekcja?
W ubiegły czwartek (30 lipca) odbyły się sekcje zwłok zmarłych w wypadku. – Kierowcy została pobrana krew na obecność alkoholu i innych zakazanych substancji psychoaktywnych – mówi nam prokurator Zbigniew Piskozub. Na szczegółowe wyniki badań trzeba będzie poczekać kilka tygodni.
Jechali za szybko?
Auto, którym jechała czwórka młodych osób, zostało zabezpieczone do badań technicznych w celu ustalenia czy w momencie wypadku było sprawne. Biegły oceni też, czy z jaką prędkością jechał kierowca i czy technika jazdy z jaką się poruszał była prawidłowa.
Licznik samochodu jak udało nam się ustalić, zatrzymał się na prędkości 80 km. Warunki drogowe w dniu wypadku były bardzo dobre, jezdnia była sucha, nawierzchnia na tym odcinku drogi jest równa, pobocza zabezpieczone barierkami. – Jest jeszcze za wcześnie, aby mówić o przyczynach tej tragedii, musimy poczekać na ustalenia biegłych –podsumowuje prokurator Piskozub.
Martyna Sokołowska


