Makabra na opuszczonej posesji. Brud, smród i zwłoki psów

To co pod wskazanym adresem w Kolbuszowej zastali „animalsi” przerosło ich najczarniejsze wyobrażenia. Fot. Inspektorat Mielec – Straż Ochrony i Ratownictwa Zwierząt w Polsce

Makabrycznego znaleziska dokonali w Kolbuszowej wolontariusze mieleckiego inspektoratu Straży Ochrony i Ratownictwa Zwierząt w Polsce. Na jednej z prywatnych posesji natknęli się oni na zwłoki psów. Teren był mocno zagracony, szkłem, deskami, gruzem. Dookoła biegała liczna gromada wychudzonych psów z agresją lękową.

O tym, że na jednej z prywatnych posesji w Kolbuszowej może dziać się coś bardzo niedobrego mówiło się od kilku tygodni. Jednak to, co w środę (5 bm.) zastali pod wskazanym adresem „animalsi”, przerosło ich najczarniejsze wyobrażenia.

Zwłoki w znacznym rozkładzie”

– Już na wstępie „powitała” nas liczna gromada psów z wyraźną agresją lękową – relacjonuje Ewelina Kaźmierczak z mieleckiego inspektoratu Straży Ochrony i Ratownictwa Zwierząt Były wychudzone, głodne, ze zmianami skórnymi, pełne pcheł i kleszczy. Naliczyłyśmy ich ok. 20. W domu zamkniętych, widocznych było kolejnych kilkadziesiąt. Jest jeszcze piwnica tegoż pustostanu, w której, ciężarne suczki rodziły potomstwo…

Teren był pełen brudu, much, smrodu, moczu i kup. – Jednak najgorszym z „doznań” było znalezienie zwłok małego szczeniaka w znacznym już rozkładzie, a dalej – szczątek dorosłego psa. Nie wiemy ile jeszcze może być tam martwych zwierząt, bo pustostan jest mocno zagracony, szkłem, deskami, gruzem… Coś okropnego – wspomina pani Ewelina.

Poszukamy im domu”

– Przy drodze w krzakach, usłyszałyśmy okropne skomlenie i tam siedziały one – sześć przerażonych, wychudzonych, pełnych kleszczy i pcheł szczczeniaków. Nie wiemy, skąd się wzięły, ale możemy się domyślać, bo cała Kolbuszowa obfituje w kolekcjonerstwo psów. Szczeniaczki przejdą pełną diagnostykę, profilaktykę u weterynarza. A później po odchowaniu, odkarmieniu, pielęgnacji, leczeniu; jeśli będzie potrzebne, a tutaj nie mamy wątpliwości, że będzie potrzebne; będziemy im szukać domków – zapewnia wolontariuszka.

– Naszym celem, będzie odebranie wszystkich piesków i pozbawienie praw do posiadania zwierząt tego pana, którego sytuacja przerosła. Wiemy jednak, że walka będzie trudna, ponieważ miasto wiedziało, ludzie wiedzieli, nikt z tym nic nie zrobił. Jedni dlatego, że nic nie mogli więcej niż zawiadamianie służb. Drudzy woleli przejść obok udając, że nie dzieje się tam nic nienormalnego, a służby traktowały tylko mandatami – dodaje.

Teren miasta…

O jaką posesję chodzi? Tego „animalsi” nie chcą zdradzać. Nam udało się dowiedzieć, że chodzi o rejon ulic Rzeszowskiej i Jana Wiktora. Z naszych informacji wynika również, że o od co najmniej roku mieszkańcy alarmowali o problemie wszystkie możliwe instytucje w Kolbuszowej. Bezskutecznie. Musiał zainterweniować ktoś z zewnątrz.

Do tematu powrócimy.

Paweł Galek

One Response to "Makabra na opuszczonej posesji. Brud, smród i zwłoki psów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.