
Skatepark miał być miejscem, gdzie młodzi kolbuszowianie będą mogli wreszcie ćwiczyć jazdę na desce, rowerze i rolkach. Zamiast tego obok pływalni krytej powstał betonowy plac o pow. 600 mkw. Postawiono na nim mini rampę, która z roku z na rok niszczeje. Taki stan rzeczy budzi kontrowersje, a wśród skejtów wielką złość i rozżalenie. Co na to burmistrz Jan Zuba? Jak się okazuje, ma konkretne plany.
Skatepark powstał w 2008 r. i miał kosztować ok. 100 tys. zł. Obiekt ten jednak od początku swego funkcjonowania nie przypadł do gustu młodym kolbuszowianom. – Postawili na „odwal się” mini-rampę, która ma kolejną dziurę – ostro komentował 16-letni Łukasz.
W magistracie tłumaczą, że na rozbudowę skateparku nie ma pieniędzy i że są inne priorytety. Zdeterminowani młodzi ludzie kilka lat temu wzięli sprawy w swoje ręce i… sami postawili na placu kilka elementów. Urzędnicy jednak uznali to za samowolę budowlaną i skatepark powrócił do pierwotnej formy, czyli do jednej zdewastowanej mini rampy.
„To nadaje się do demontażu”
Problem na ostatniej sesji Rady Miejskiej podniósł najmłodszy radny, Piotr Panek (rocznik ’92): – Kilka lat temu pan burmistrz zadeklarował się, że jeżeli zarządy osiedli dadzą jakieś pieniądze na modernizację i rozbudowę tego skateparku, to postara się znaleźć ich równowartość. I to miało miejsce. Osiedla zobowiązali się dać po 3 tys. zł, pan burmistrz w tej sytuacji dałby kolejne 9 tys. zł. Kiedy zwróciłem się do użytkowników skateparku; wtedy to byli moi koledzy, moi rówieśnicy; o wskazanie co chcą, nie było rozmowy – wspominał.
– A więc to nie jest tak, że nikt nie chciał tego skateparku rozbudować. Chciał, tylko kiedy chcieliśmy to zrobić, to nie było z kim o tym rozmawiać. Natomiast teraz mamy kolejne pokolenie, które narzeka, że nic się tam nie dzieje – zaznaczył radny Panek. – Niemniej może co roku coś do tego skateparku dokładać. To co tam jest, nadaje się do demontażu. Jest to bardziej niebezpieczne niż to, co młodzież co jakiś czas nielegalnie tam instaluje.
A może na stadionie?
Burmistrz Jan Zuba przyznaje, że skatepark nie wygląda tak jak powinien. – Obiekt ten wymaga nakładów, by młodzież miała swoje miejsce, bo tak naprawdę dziś go nie ma. Poza obiektami sportowymi, bo ich nie brakuje. Są np. boiska wielofunkcyjne ze sztuczną nawierzchnią. A więc jest gdzie spędzać czas. Nie ma tylko miejsca dla skejtów – podkreślił. – Zastanawiamy się, czy w ogóle nie zmienić lokalizacji tego obiektu. Czy nie umiejscowić go przy stadionie, bo tam jest centrum sportowo-rekreacyjne naszego miasta – dodał. – Obecne położenie skateparku nie jest idealnym rozwiązaniem. Bo kiedy ten obiekt tam powstawał, prawie 15 lat temu była zupełnie inna rzeczywistość, inne potrzeby.
Paweł Galek



One Response to "Zróbcie coś z tym skateparkiem!"