Słupy z wysokim napięciem na… drodze do pól

Te słupy wbudowano w drodze – nie wiem jak ją nazwać – serwisową czy kolejową. W każdym razie zostały tak nieszczęśliwie postawione, że odcięły ludziom możliwość dojazdu od pól – opisuje Stanisław Dworak, radny i mieszkaniec Widełki. Fot. Paweł Galek

Prowadzona elektryfikacja linii kolejowej nr 71 Rzeszów-Ocice, będąca ostatnim krokiem do uruchomienia szybkiego połączenia na między stolicą Podkarpacia a Warszawą, jest zadaniem, na które wszyscy czekamy. Jednak sposób prowadzenia prac nie zawsze wzbudza zachwyt. Np. w Widełce w ramach inwestycji postawiono słupy z linią wysokiego napięcia na… drodze, która służy mieszkańcom jako dojazd do pól. 

Elektryfikacja linii nr 71 trwa od ub.r. Dotknie to w sumie 67 km torów. Dzięki temu już za rok z Rzeszowa do Warszawy mamy pojechać w trzy i pół godziny. Prace związane z tą inwestycją nie zawsze wzbudzają pozytywne emocje u mieszkańców. Przykładem jest Widełka, w gm. Kolbuszowa, gdzie słupy z linią wysokiego pojęcia pojawiły się na terenie, który od dekad służy okolicznym rolnikom jako dojazd do łąk i pól uprawnych.

 Miało być inaczej

– Te słupy wbudowano w drodze – nie wiem jak ją nazwać – serwisową, kolejową czy prywatną. W każdym razie zostały tak nieszczęśliwie postawione, że odcięły ludziom możliwość dojazdu od pól – opisuje Stanisław Dworak, radny i mieszkaniec Widełki.

– Niestety rolnicy sami sobie życie skomplikowali – odpowiada Jan Zuba, burmistrz Kolbuszowej. – Projekt zakładający przebudowę linii wysokiego napięcia lokalizował słupy poza pasem kolejowym zamkniętym. I gdyby właściciele działki nie zaprotestowali na etapie, kiedy wykonawca był w terenie i miał realizować tę inwestycję, to nie byłoby żadnego problemu. Niestety zaprotestowali, a ich weto trafiło do kolei i do wykonawcy robót.

Burmistrz: – Pomożemy

 – Dowiedzieliśmy się o tym po fakcie i było już za późno. Sprawa jest już przesądzona. Słupy są i już pozostaną. One zostały wbudowane na terenie kolejowym zamkniętym, bo tak było najprościej. Z drogi tej przez dziesięciolecia korzystali jednak rolnicy. I tu jest problem. Będziemy starali się go rozwiązać, ale bez udziału kolei – zaznacza.

– Teraz trzeba dogadać z ludźmi. To jedyne rozwiązanie, jakie może w tej sytuacji być zastosowane – dodaje burmistrz. – Pewnie będziemy musieli wykupić fragmenty gruntów, ale jak będzie od kogo. Bo jak zaczniemy patrzeć w ewidencję gruntów, to może się okazać, że mają kilkunastu właścicieli, w tym wielu takich, którzy już nie żyją. To nie jest takie proste. My chcemy pomóc rolnikom, ale musimy też działać w określonych ramach prawnych.    

Paweł Galek

6 Responses to "Słupy z wysokim napięciem na… drodze do pól"

Leave a Reply

Your email address will not be published.