
Jeśli nic się nie zmieni, to wkrótce zlikwidowane zostaną przejazdy przez tory, z których rolnicy korzystają od dziesięcioleci. Rząd stawia jednak sprawę jasno: albo samorządy przejmą je pod zarząd, albo wydzierżawią je mieszkańcy, biorąc przy tym odpowiedzialność za bezpieczeństwo w tych miejscach. W przypadku przejazdów w Kolbuszowej Górnej i Kupnie żadna z tych opcji raczej nie wchodzi w grę.
Zmiany mają związek z prowadzoną elektryfikacją linii kolejowej nr 71 Rzeszów-Ocice. Dzięki temu prędkość pociągów wzrośnie do 120 km/h. To jednak nie przekonuje rolników, którzy chcą mieć dostęp do swoich pól. Decyzja rządu jest jednak nieodwołalna.
Nie ma spadkobierców
Nie do uratowania wydają się być przejazdy w Kolbuszowej Górnej i w Kupnie. W związku z tym gmina podjęła działania w celu wykupienia dojazdów do torów. – Są z tym olbrzymie problemy, bo żaden z rolników nie jest właścicielem samodzielnym dróg, które prowadzą do przejazdów kolejowych – załamuje ręce burmistrz Jan Zuba. – W najlepszym wypadku jest to własność jest rozproszona. Trudno też znaleźć spadkobierców osób zmarłych.
– Podjęliśmy więc działania związane z opracowaniem dokumentacji w trybie specustawy celem budowy nowych dojazdów do tych przejazdów – zaznacza burmistrz. – Jest jednak duży problem, bo nie ma projektantów, którzy by się tego podjęli. Jeśli takowego znajdziemy, to na pewno będzie to proces długotrwały. Mamy przykład ul. Piaskowej i drogi w Wojkowie Dolnym, gdzie przygotowania do inwestycji trwały kolejno 7 i 5 lat.
„To jedyne rozwiązanie”
– W związku z tym na chwilę obecną jedynym sposobem na utrzymanie przejazdów kolejowych jest tymczasowe przejęcie tych obiektów przez rolników. Ten stan trwałby tak długo, jak długo gmina nie będzie w stanie wybudować nowej drogi przez tory. To jedyne rozwiązanie. Bo potem, kiedy przejazdy zostaną zlikwidowane, ich przywrócenie będzie możliwe w momencie, kiedy zbudujemy nowe, a do tego jest daleka droga – zastrzega Zuba.
Pierwsze spotkanie z mieszkańcami w tej sprawie odbyło się kilka dni temu w Kolbuszowej Górnej. Jeśli rolnicy zdecydują się na takie rozwiązanie, to w ramach umowy z PKP będą musieli utrzymywać przejazd i odpowiadać za bezpieczeństwo na torach. Czyli ktokolwiek z nich weźmie na siebie odpowiedzialność za życie i zdrowie wielu ludzi?
Paweł Galek



4 Responses to "Rolnicy pozbawieni dojazdów do pól"