

Do prawdziwego skandalu doszło na poniedziałkowej sesji nadzwyczajnej przemyskiej Rady Miejskiej. Podczas dyskusji nad prezydenckim projektem uchwały dotyczącej dotacji dla Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun w odpowiedzi na wystąpienie przewodniczącego komisji sportu Bartłomieja Barczaka (klub Regia Civitas) ujawnił, że ten wprost uzależniał swe poparcie dotacji dla POSiR-u od… przywrócenia do pracy dwojga pracowników, którzy jego zdaniem „zostali zwolnieni z przyczyn politycznych”. – To jest korupcja polityczna – zauważył Bakun. – A pan powinien honorowo zrzec się mandatu.
Choć tzw. nowa większość w przemyskiej Radzie Miejskiej wciąż deklaruje, że chce współpracować z prezydentem dla dobra miasta, w jej działaniach nie widać tej chęci. Zakład budżetowy, jakim jest POSiR sporo stracił z racji pandemii, więc otrzymanie przez niego dotacji, która pokryłaby te straty wydaje się być oczywistością. Nowa większość w postaci radnych klubów PiS, Regia Civitas i SLD oraz radnej niezależnej przyznawała, że owszem POSiR trzeba wspomóc, by zakład nie upadł, ale kwotą mniejszą o połowę niż ta, która może go uratować. Należało się tego spodziewać, ale już tego, co przy okazji „wypłynęło”, nie.
Zarzucają mu szantaż
Radny Bartłomiej Barczak z klubu Regia Civitas zabierając na początku dyskusji głos wspomniał, że niektórzy zarzucają mu szantaż i straszą go organami ścigania, bo bronił osób zwolnionych z przyczyn politycznych. Przyznać trzeba, że osobie niezorientowanej trudno było zrozumieć o co radnemu chodzi. Wyjaśnił to chwilę później prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun. – Przed sesją deklarował pan, że chce pomóc POSiR-owi i przyznał pan, że ta pomoc jest mu niezbędna – zwrócił się do Barczaka. – Jednocześnie mówił pan o tym, że swą decyzję w tej sprawie uzależnia pan od przywrócenia do pracy dwojga pracowników – tu prezydent wymienił nazwiska byłej szefowej Kancelarii Rady Miejskiej, która została odwołana ze stanowiska i przebywa na zwolnieniu lekarskim oraz jednego z pracowników POSiR, który nota bene w poprzedniej kadencji samorządowej był dyrektorem zakładu. – To jest korupcja polityczna panie radny, a pan powinien w tym momencie honorowo zrzec się mandatu. Pani nie myśli o tych osobach, które mogą stracić pracę (mowa o pracownikach POSiR-u) tylko o jakichś swoich interesach – podkreślił włodarz Przemyśla. – Zawsze będę bronił ludzi, którzy są zwalniani z urzędu, czy innych miejsc związanych z miastem z powodu tego, że my tu radzie dokonujemy jakichś zmian – zadeklarował na to Barczak nawiązując do czerwcowego „przewrotu” w przemyskiej RM, kiedy to radna Monika Rożycka (niezależna od września 2019 r., wcześniej w klubie Kukiz’15) powróciwszy do RM ze zwolnienia lekarskiego zintegrowała się z dotychczasową mniejszością w postaci klubów PiS, Regia Civitas i SLD, co pozwoliło tejże odwołać poprzednie prezydium RM oraz zmienić niemal wszystkich szefów miejskich komisji.- Zwolnienie tych osób było zemstą – stwierdził Barczak. – Ale ja naprawdę chcę pomóc POSiR-owi, choć te osoby nie zostaną przywrócone na swe stanowiska pracy – zarzekał się. – Nie przekonują mnie tylko przedstawione nam wyliczenia strat – wyjaśniał. – Nie wyobrażam sobie, że ktoś, może poza moim szefem, będzie mi mówił kogo mam zatrudniać, a kogo zwalniać – powiedziała dyrektor POSiR, Greta Ostrowska. – To wkraczanie w moje kadry i rozpychanie się, podczas gdy ja chcę uzyskać dotację dla zakładu w dramatycznej sytuacji finansowej – zauważyła.- Pan radny Barczak wprost powiedział mi, że uzależnia współpracę ze mną od tego, czy przywrócę do pracy pracownika. Mało tego, każe mi do niego dzwonić! To się wydarzyło po komisji sportu – zdradziła Ostrowska. To bardzo zaniepokoiło radnego KO, Wojciecha Błachowicza. – Dla mnie to jakiś skandal, że takie wymuszanie na kimkolwiek decyzji personalnych w ogóle ma miejsce – stwierdził.- To nie jest rozmowa o tym, jak pomóc POSiR-owi, tylko o tym, jak pan Barczak chce załatwić swemu koledze miejsce pracy – zauważył.
Niesmak i zgroza
Na wczoraj przemyski magistrat zwołał specjalną konferencję prasową, by na niej poruszyć między innym tę sprawę. Nie wiadomo jaki będzie ostatecznie jej finał, ale sam fakt, że radny miałby wymuszać w taki sposób przywrócenie kogoś do pracy, albo na dane stanowisko pracy, wzbudza nie tylko niesmak, ale i zgrozę.
Monika Kamińska



8 Responses to "Bakun do Barczaka:- Pan się powinien honorowo zrzec mandatu"