Psy atakują przechodniów na Piłsudskiego

Agresywne psy atakują przechodniów nie tylko na ul. Jana Wiktora. Fot. Paweł Galek

O posesji przy ul. Jana Wiktora w Kolbuszowej napisaliśmy w Super Nowościach chyba wszystko. Kontrola wykazała, że teren był mocno zagracony, wszędzie było pełno brudu, much, zwierzęcego moczu i kup. Znaleziono też… rozkładające się zwłoki psów. Czworonogi, które żyją, terroryzują sąsiadów i przechodniów. Dziś okazuje się, że to nie jedyny taki problem w Kolbuszowej. Skarżą się na to także mieszkańcy ul. Piłsudskiego.

Z psami na ul. Wiktora nieraz „spotkała się” pani Magdalena Salach, która często spacerowała tamtędy ze swoim psem i zazwyczaj musiała go nosić na rękach.

Agresywna wataha

– W płocie są dziury, którymi psy wyskakiwały na ulicę. Otaczała mnie liczna wataha, bardzo agresywna. I tak było za każdym razem. Dzwonienie na Straż Miejską i policję nic nie dawało. Zastanawiam się, co by było, gdyby tamtędy szła matka z dwójką małych dzieci i psem na smyczy. Kto by wziął odpowiedzialność za tragedię? – wkurza się mieszkanka.

– Innym aspektem sprawy są warunki, w jakim żyją te zwierzęta. Moją uwagę dwa lata temu przykuł ten ceglany dom. Słyszałam tam szczekanie i skomlenie. No i teraz okazuje się, że rozgrywa się tam dramat – twierdzi. – Zdjęcia z tego miejsca są wstrząsające. Można było tego uniknąć, gdyby wcześniej ktoś tym się zajął. Przecież od lat o tym mówimy.

Robi tyle, ile może

Pani Magda wraz z Moniką Janusz wskazują, że innym miejscem w Kolbuszowej, problem może być podobny, albo i większy, jest jedna z posesji przy ul. Piłsudskiego.

– Tam jest podobny problem, ale sytuacja dosyć mocno się różni od tego, co jest przy ul. Wiktora – zaznacza Grzegorz Dzimiera, komendant Straży Miejskiej. – Tam przede wszystkim jest mniej psów, bo ok. 11. Są to zwierzęta w wieku do 4 lat. Są dobrze odżywione, zadbane. Nie mają opieki weterynaryjnej, ale pani, która się nimi opiekuje, robi tyle, ile może. Ma bardzo dobry kontakt z tymi zwierzętami. Psy nie są agresywne w stosunku do osób postronnych. My byliśmy na tej posesji. One zachowują się normalnie – zapewnia.

Posesja nieogrodzona

– Oczywiście, że podnoszą głos, kiedy ktoś obcy się pojawia, ale nie panikują, nie uciekają, nie są w stresie. Pani je skutecznie uspakaja. Zasadniczy problem polega tu na tym, że mają one pełną swobodę, jeżeli chodzi o możliwość wyjścia z posesji, bo jest ona tylko częściowo ogrodzona. Ale nawet gdzie to ogrodzenie jest, mogą sobie one swobodnie przejść. W związku z tym wychodzą sobie kiedy chcą i jak chcą bez nadzoru – przyznaje komendant.

– I tu razem z właścicielką podjęliśmy pierwsze kroki. Pieski zostały zaszczepione przeciw wściekliźnie, będą odrobaczone. Pani wyraziła też zgodę, po namowach, żeby suczki, które ma, wysterylizować. Jest też jej zgoda na oddanie jej zwierząt do adopcji – zapewnia.

Jak słyszymy, właścicielka psów przy ul. Piłsudskiego, na co dzień mieszka w bloku przy ul. Jana Pawła II, gdzie trzyma dużą liczbę kotów. Zwierzęta te mają być bardzo uciążliwe dla sąsiadów. – Żadnych takich sygnałów nie odebrałem – przekonuje komendant.

Paweł Galek

5 Responses to "Psy atakują przechodniów na Piłsudskiego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.