Narzeczeni spod Lubaczowa to najmłodsze ofiary tragedii na Śląsku

Fot. Śląsk Policja

Karolina miała 23 lata, pochodziła z niewielkiej wsi w pow. lubaczowskim. Jej narzeczony – Patryk z Lubaczowa, był rok starszy. Za miesiąc zakochani mieli stanąć na ślubnym kobiercu. Miłosne plany dwójki młodych ludzi przekreśliła tragedia. Oboje zginęli w minioną sobotę w koszmarnym wypadku na Śląsku. Bus, którym jechali wraz sześcioma innymi osobami – w większości mieszkańcami Podkarpacia, uderzył w autokar.

Przypomnijmy. Do tragedii doszło około godz. 22.30 na drodze krajowej nr 88 na wysokości węzła Kleszczów. Bus jadący od Gliwic w stronę Wrocławia, przewrócił się na jezdnię i sunąc po niej znalazł się na przeciwległym pasie ruchu. Wtedy w jego dach wjechał autokar. Siła uderzenia była tak duża, że bus został całkowicie zmiażdżony. Niestety, zginęły wszystkie osoby, które podróżowały busem. Łącznie 9 osób. Rannych zostało również 6 pasażerów autokaru i jego kierowca. W busie podróżowały 2 osoby z pow jarosławskiego, mieszkaniec Strzyżowa i 4 osoby z pow. lubaczowskiego – w tym Karolina z Patrykiem.

Chcieli zarobić na ślub

Młodzi byli parą od 6 lat, mieszkali w Rzeszowie, gdzie Karolina ukończyła niedawno studia na WSPiA. Na Facebooku 24 latka oboje uśmiechają się na profilowym zdjęciu. Pod kolejnym, na którym stoją przytuleni, komplementują ich znajomi. „Dużo szczęścia Patryku” – napisał ktoś 5 lat temu. W ubiegłą sobotę młodym go zabrakło… Karolina i Patryk jechali wtedy do Holandii. Chcieli zarobić przed ślubem, który miał odbyć się już niebawem. Nie przypuszczali, że podróż w którą się wybrali będzie ich ostatnią. Razem z Karoliną i Patrykiem, do Holandii jechał też ich krewny oraz ich koleżanka. Busem podróżowała również 53-latka spod Lubaczowa, która do pracy sezonowej zagranicę wybrała się po raz pierwszy. Kobieta osierociła dwójkę dzieci.

Zarzut dla 67-latka

Sprawą tragicznego wypadku zajęła się gliwicka prokuratura. W poniedziałek przesłuchano w niej 67-letniego mieszkańca Cieszyna, który zdaniem śledczych mógł przyczynić do do tragedii. – Mężczyzna wyprzedzał inny samochód w tej chwili jeszcze nie ustalony i nie obserwował prawidłowo pola jazdy – mówi Super Nowościom prok. Karina Spruś z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach – W związku z tym znalazł się na przeciwległym pasie ruchu po którym poruszał się prawidłowo bus. Obaj kierowcy chcąc uniknąć zderzenia odbili, niemniej jednak doszło między nimi do kontaktu w wyniku którego bus przewrócił się na bok i wpadł prosto pod jadący autokar.

Przesłuchanie 67-latka zakończyło się około południa. – Mężczyźnie przedstawiono zarzut nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, której skutkiem była śmierć dziewięciu osób i powstanie obrażeń ciała u kolejnych siedmiu – poinformowała nas prokurator Spruś – Podejrzany w czasie przesłuchania nie był w stanie odnieść się do zarzutu, stwierdził, że w momencie gdy rozpoczął manewr wyprzedzania nie widział jadącego z naprzeciwka busa. Przebiegu samego zdarzenia nie pamiętał, stwierdził że „usłyszał huk, wybuchły mu poduszki i nic więcej nie jest w stanie powiedzieć o przebiegu.

Prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 67-latka. Za przestępstwo o które jest podejrzany grozi mu kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Katarzyna Szczyrek

Leave a Reply

Your email address will not be published.