
Władze powiatu przespały moment, kiedy można było zdobyć pieniądze na budowę nowego i funkcjonalnego ośrodka dla niepełnosprawnych dzieci.
Batalia rodziców podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Sanoku o zapewnienie ich dzieciom godnych warunków do nauki i rozwoju trwa od lat. Obecnie sanocki SOSW mieści się w trzech lokalizacjach: „zerówki”, oddziały przedszkolne, zespoły rewalidacyjno-wychowawcze i internat w budynku przy ulicy Konarskiego, szkoła podstawowa i szkoła przysposobienia do pracy z budynku przy ulicy Lipińskiego, natomiast zespoły wczesnego wspomagania rozwoju w budynku dawnym Zespole Szkół nr 5 przy ulicy Jagiellońskiej.
Wąskie korytarze, małe sale, grzyb, wilgoć
Oba budynki przy ulicach Konarskiego i Lipińskiego od dawna nie spełniają standardów szkoły specjalnej, brakuje w nich miejsca, sale są małe i niefunkcjonalne. Najgorsza sytuacja jest na Lipińskiego. Tam, jak relacjonuje Robert Dudek, dyrektor SOSW w budynku jest wilgoć i grzyb. – Ściany są zawilgocone, w piwnicy stoi woda, którą mury ciągną do pierwszego piętra, pojawił się grzyb. To nie są warunki korzystne dla dzieci – mówi dyrektor. Uczy się tam około setki dzieci.
Potrzebne nowe lokum
Łącznie pod swoją opieką SOSW ma aktualnie około 250 niepełnosprawnych dzieci. W większości są to osoby z niepełnosprawnością intelektualną i autyzmem, od pierwszego roku życia wzwyż. Rodzice od lat walczą o poprawę warunków nauki i rozwoju w SOSW. – Obecna sytuacja jest daleka od optymalnej – komentuje Jakub Suchocki z Rady Rodziców SOSW. – Marzy nam się szkoła, która pomieści w jednym miejscu wszystkie dzieci. Z salą sportową, placem zabaw i kawałkiem zieleni, bo niepełnosprawne dzieci bardzo dobrze rozwijają się przez sport. Brakuje także sensownego warsztatu do nauki prostych zawodów- wylicza Jakub Suchocki.
Remontować, przenosić, budować?
Zapewnienie podopiecznym SOSW lepszych warunków to problem, z którym mierzą się kolejni starości. Przez ostatnie lata rozważano różne rozwiązania. Mówiło się m.in. o przenosinach ośrodka, jego rozbudowie, a nawet budowie całkiem nowego kompleksu, który miał powstać na terenach zielonych w dzielnicy Olchowce, co jednak ze względu na wielomilionowe koszty od początku było mało realne.
Po wielu konsultacjach z rodzicami i kierownictwem SOSW zarząd powiatu podjął decyzję, że część ośrodka z ulicy Lipińskiego przeniesie na ulicę Jagiellońską do budynku po Zespole Szkół nr 5. W ubiegłym roku siedem sal zostało już tam zaadaptowanych na potrzeby SOSW i odbywają się tam zajęcia ze wspomagania wczesnoszkolnego. – Mamy w planie remont i modernizację budynku tak, aby dostosować go do potrzeb SOSW – powiedział nam starosta sanocki Stanisław Chęć. Ten etap prac ma kosztować około pół miliona złotych, remont, jak zapewnia starosta, ruszy w tym roku.
Konieczna będzie też dobudówka, bo jak się okazało, w obecnych warunkach nie ma możliwości zamontowania niezbędnej windy. – Powstanie nowy budynek, a w nim winda oraz dodatkowe sale i pracownie – mówi starosta. O pieniądze na budowę powiat będzie zabiegał m.in. w Ministerstwie Edukacji i innych źródeł zewnętrznych.
Sęk w tym, że realizacja pomysłu może potrwać nawet kilka lat, a fatalny stan budynku przy ulicy Lipińskiego to problem, który trzeba rozwiązać natychmiast, bo jego stan zagraża bezpieczeństwu dzieci. Jak zapewnił nas starosta, zarząd powiatu w najbliższym czasie przyjrzy się sytuacji w placówce.
Przenosiny to „zgniły kompromis”
-Przenosiny części ośrodka do budynku po Zespole Szkół nr 5, uważam za kierunek raczej zgniłego kompromisu – komentuje Jakub Suchocki z Rady Rodziców SOSW.
Uważa, że dla dobra dzieci władze miasta i powiatu powinny dojść do porozumienia i poszukać w swoich zasobach budynku, który pomieści całe SOSW.
Kilkakrotnie wracał też pomysł zbudowania od podstaw nowego kompleksu dla SOSW. Koszt tej inwestycji został oszacowany na około 40 milionów złotych. Dla powiatu to ogromna kwota. Kilka lat temu były unijne programy dedykowane tego typu inwestycjom, ale zarząd powiatu z nich nie skorzystał.
– Mamy dalej nadzieję, że kiedyś będzie to nowy piękny ośrodek, w którym będziemy wszyscy razem w dużo lepszych warunkach, ale na dzień dzisiejszy zdajemy sobie sprawę, że to co jest możliwe to jest przeniesienie Lipińskiego i to nam w jakiś sposób poprawi warunki, ale to nie jest spełnienie marzeń – podsumowuje dyrektor SOSW.
Martyna Sokołowska



2 Responses to "Wilgoć, grzyb, woda w piwnicy. W takich warunkach uczą się niepełnosprawne dzieci"