Człowiek kontra wilk

Poranione lub co grosza zagryzione przez wilki zwierzęta to co raz częstszy widok w bieszczadzkich gospodarstwach. Fot. Archiwum RDOŚ w Rzeszowie

Od naszych Czytelników otrzymujemy kolejne sygnały o atakach wilków na psy oraz gospodarskie i dzikie zwierzęta. Drapieżniki poczynają sobie coraz śmielej, forsują zabezpieczenia i porywają zwierzęta z posesji.

Załuż, Wujskie, Dydnia, Bukowsko, Dudyńce i Wola Michowa – to tylko kilka miejscowości, w których doszło w ostatnich tygodniach do ataków wilków. Łupem drapieżników padają psy, owce, kozy, a nawet krowy i konie. Do ataków najczęściej dochodzi nocą. Wilki coraz mniej boją się ludzi, podchodzą pod domy i forsują ogrodzenia, aby dobrać się do zwierzyny. Psa potrafią wyciągnąć z budy, owcę wywlec z ogrodzonego pastwiska, przenieść kilkaset metrów dalej i tam zagryźć. Gospodarze czują się bezradni. Są wśród nich tacy, którym wilki regularnie dziesiątkują stada. Nie pomagają nawet solidne ogrodzenia z drutu kolczastego i siatki, wilk aby dostać się do stajni potrafi zrobić dwumetrowy podkop pod ogrodzeniem.

Wilk to problem

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie co roku odnotowuje kilkadziesiąt zgłoszeń od poszkodowanych gospodarzy. – Faktycznie, mamy z wilkami problem. Z roku na rok odnotowujemy coraz większą ilość zgłoszeń dotyczących ataków tych drapieżników na bydło – potwierdza Łukasz Lis, rzecznik RDOŚ w Rzeszowie. – Wilk jest na tyle zwierzęciem inteligentnym, że kiedy ma do wyboru ganianie za jakimś jeleniowatym, a łatwo dostępny pokarm w postaci regularnie wypasanego zwierzęcia, to wiadomo, że wybierze tę drugą opcję – wyjaśnia. Jak informuje rzecznik, najbardziej poszkodowani gospodarze mogą starać się w RDOŚ o bezpłatne elektryczne pastuchy. To jedna z metod ochrony stada przed drapieżnikami. Niektórzy próbują też płoszenia hukowego, ale obie metody nie zawsze przynoszą pożądane efekty.

Zgoda na odstrzał

Do wilków, jak informuje rzecznik RDOŚ można też strzelać gumowymi kulami, ale gospodarz musi mieć zezwolenie na broń gładkolufową. W najbardziej drastycznych przypadkach, kiedy drapieżniki dziesiątkują stada, samorząd, na terenie którego wataha sieje spustoszenie, może starać się w Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o wydanie zgody na odstrzał wilka. Odstrzał może zostać wykonany przez osoby posiadające uprawnienie do posiadania broni i odbywać się na zasadach określonych ustawą Prawo łowieckie (m.in. z dala od zabudowy). – Zdarzało się już, że takie zgody były wydawane, ale to nie zawsze rozwiązuje problem – mówi Łukasz Lis. Tak było m.in. w Bukowsku. Wójt gminy dwukrotnie starał się w RDOŚ o zgodę na odstrzał, bo zabicie jednego wilka nie poskutkowało, wataha nadal atakowała zwierzęta.

Gospodarz ma prawo do odszkodowania

Za każde zagryzione zwierzę gospodarz może się starać o odszkodowanie z RDOŚ. Musi jednak udokumentować, że stado było w odpowiedni sposób. Poszkodowany może również ubiegać się o rekompensatę kosztów leczenia weterynaryjnego rannego zwierzęcia.

Wilki od 1998 r. są w Polsce pod ścisłą ochroną. Według szacunków na Podkarpaciu żyje ich około 700.

Martyna Sokołowska

4 Responses to "Człowiek kontra wilk"

Leave a Reply

Your email address will not be published.