Kolejna kompromitacja przemyskiego PiS-u na własne życzenie

Kiedyś mówiło się, że niekoniecznie należy pisać wszystko, co się pomyśli. A jeśli już się napisało, to niekoniecznie trzeba podpisywać. A skoro już się podpisało, to nie należy się dziwić konsekwencjom, jakie z tego wynikną. Autor pisma o strategii przejęcia przez PiS władzy w Przemyślu, które to pismo pierwotnie skierowane było do byłego marszałka Sejmu, Marka Kuchcińskiego, ktokolwiek tym autorem jest, skompromitował swoją partię i sam siebie. Pogrążył przemyski PiS może i bardziej niż ci jego działacze, którzy w wyborach samorządowych 2018 nie zdołali zliczyć do 150 podpisów pod dwiema listami z kandydatami na radnych, co do dziś – jak słusznie zauważa autor „dzieła” – jest powodem wesołości u przeciętnie uzdolnionych matematycznie ludzi.

Pismo jest totalną kompromitacją nie tylko dlatego, że roi się w nim od błędów, jakich nie robi szanujący się uczeń klasy IV szkoły podstawowej, wśród których wspaniale „biją w oczy” takie perełki, jak „niewierzę” i – o zgrozo – „umię”. Biorąc pod uwagę, jak autor listu przedstawił w nim sam siebie, jako skromnego, bo skromnego(!), ale tuza intelektu, strach pomyśleć jak mogliby napisać mniej odeń zdolni i wykształceni działacze partyjni. A tych, jak wiadomo, nie brakuje w Przemyślu.

Największą jednak „wtopą” jest to, że owo pismo „wyciekło” do przestrzeni publicznej i przemyślanie naocznie mają okazję przekonać się w jak bezpardonowy, choć prymitywny sposób mieniący się prawymi i sprawiedliwymi zdolni są do każdego świństwa i każdej manipulacji, by tylko przejąć władzę w mieście. Choć niektórzy partyjni koledzy autora pisma, jak zawsze w stylu rozpaczliwym, ale za to ofiarnie starali się wmówić ludziom, że pismo to „fałszywka” i prowokacja, każdy kto z grubsza obserwuje sytuację polityczną w mieście wie, że to co opisano w tym „dziele” jest konsekwentnie realizowane. Zarówno nieudane, bo nieudane, ale jednak próby pozbawienia mandatów radnych KO wymienionych przez autora, jak i zmiana składu prezydium Rady Miejskiej i szefów komisji, gdy po dłuższej nieobecności powróciła na obrady RM radna niezrzeszona, która wszedłszy do Rady z listy Kukiz’15 zmieniła poglądy i teraz głosuje przeciw prezydentowi i dawnym kolegom z klubu. Realizowane jest też systematyczne, bo przy każdej okazji, wmawianie przemyślanom, że to włodarz miasta nie chce współpracować z radnymi nowej większości, czyli PiS, Regia Civitas i SLD, którzy z sercami na dłoniach dłonie owe doń wyciągają, a on „podły” – nic.

Po ujawnieniu tego pisma nikt chyba już nie byłby tak naiwny, by tę ordynarnie mijającą się z prawdą retorykę kupić, ale dzielni „funkcyjni” z pisma do marszałka dalej się nią posługują. Teraz rodzi się pytanie: dlaczego? Dlatego, że mają przemyślan z przeproszeniem za idiotów, czy też dlatego, że nie mają innego pomysłu?

Drogi Autorze tego pisma i Wy Mili Działacze PiS z Przemyśla! Nikt Wam już nie uwierzy, że chcecie dobrze i działacie dla ludzi. Działacie wyłącznie dla siebie, co dobitnie zostało napisane w wiadomym piśmie. I nikt Wam też nie uwierzy, że ktoś Wam to pismo wykradł. Wyjścia są dwa: albo w Waszych szeregach jest ktoś zwyczajnie przyzwoity, kto na Wasze działania już patrzeć nie mógł, albo – co niestety bardziej prawdopodobne – ktoś z tychże szeregów nie dostał tego, co miał dostać od Was, więc się zdenerwował i Was zdemaskował. Tak czy owak „wyciek” tego pisma można opisać jednym zdaniem: „jaka piękna katastrofa”. Nie martwcie się jednak, Wasz partyjny kolega pan minister Jacek Sasin nie takie „wpadki” zaliczył i… jakoś dobrze sobie żyje.

Redaktor Monika Kamińska

14 Responses to "Kolejna kompromitacja przemyskiego PiS-u na własne życzenie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.