
Rok temu cała Polska usłyszała o uczniach z Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Stefana Banacha w Jarosławiu pod opieką swojego nauczyciela Artura Tutki stworzyli protezą ręki dla Kingi Wawro, szkolnej koleżanki. Kilka dni temu ręka 3D trafiła do kolejnej osoby. Tym razem otrzymał ją Aleks z Jarosławia, a wykonał uczeń „Mechanika” Franek Bosak.
– Mamy już drugą osobę, której zmieniliśmy życie. To uczeń szkoły podstawowej, który trenuje walki MMA – mówi w rozmowie z nami Artur Tutka, nauczyciel ZSTiO w Jarosławiu i opiekun grupy. – Jestem ogromnie dumny, bo mój uczeń – Franek Bosak, który jest także wolontariuszem Fundacji e-Nable Polska, samodzielnie zrobił tę rękę – podkreśla.
Chłopcy spotkali się na treningach, gdzie ćwiczą MMA. Aleks wiedział z mediów, że grupa uczniów pomogła swojej koleżance. Rozpoznał Franka i zaczął z nim rozmawiać o możliwości stworzenia dla niego protezy. A potem przystąpili do pracy. – To jedna z łatwiejszych protez, bo Aleks ma do połowy dłoń. Brakuje 2 paców, natomiast 3 są niewykształcone – tłumaczy Artur Tutka.
W ubiegłym tygodniu gotowa ręka 3D trafiła do chłopca. – Oczywiście musiała być niebiesko-czarna – w barwach klubu JKS Jarosław, którego jest kibicem – śmieje się nasz rozmówca. – Z przejęciem zakładał ją po raz pierwszy. Opowiadał, że gdy spotkał się z kolegami, ci go otoczyli i każdy chciał przymierzyć rękę 3D. Nauczyciele już się nie mogą doczekać, kiedy go zobaczą. Nie mogli uwierzyć, że projekt wykonał 19-letni uczeń – zauważa. Proteza z pewnością ułatwi chłopakowi funkcjonowanie w codziennym życiu.
Kolejni już czekają na rękę 3D
Artur Tutka podkreśla, że on oraz jego podopieczni otrzymali mnóstwo wsparcia. – Dzięki pomocy ludzi mamy już całe centrum druku. Zgłaszają się do nas kolejne osoby, które potrzebują pomocy. Już czeka jeden dorosły oraz 2-letnia dziewczynka, która musi nieco podrosnąć, bo na razie jest zbyt mała na taką protezę – zaznacza. Przekonuje, że jeśli kogoś nie stać na specjalistyczną protezę za ponad 100 tys. zł, powinien sięgnąć po plastik. – Drukarki, które kupuję są już coraz tańsze. Kosztują od tysiąca do 3 tysięcy zł. Ważne, żeby dzieciaki potrafiły same sobie wydrukować. Co 2 lata zmieniać, a dopiero gdy będą starsze, postarają się o bardziej czy mniej zaawansowaną protezę bioniczną – argumentuje Artur Tutka.
On i jego podopieczni też są otwarci na pomaganie. Zwłaszcza, że jak twierdzi, oni również zyskują. – Żadna lekcja nie dała Frankowi tyle, co te 3 lata. Poznał wielu ludzi, nabył doświadczenia, a przede osiągnął swój cel, jakim jest czynienie dobra. Teraz może wyznaczać sobie inne poważne cele. Jestem przekonany, że jeżeli to mu się udało, to zrobi wszystko – ocenia Artur Tutka. Nie obawia się, że jego zdolni uczniowie będą odchodzić, a inni potrzebujący prosić po pomoc. – Jeżeli ktoś się do nas zgłosi, a któryś z moich uczniów będzie chciał celującą, poprowadzę go i może pomożemy komuś innemu.
wk


