
Lokalny działacz PiS-u, który miał być autorem pisma do posła Marka Kuchcińskiego o strategii pozbawienia władzy prezydenta Przemyśla Wojciecha Bakuna, wydał wczoraj oświadczenie na Facebooku. Przyznaje w nim, że opublikowane przez profil Kukiz’15 Przemyśl pismo, w którym krok po kroku opisane jest co powinni robić działacze PiS, by przejąć władzę w mieście, to jego „prywatne przemyślenia” dodając, że pismo zostało wykradzione.
W dalszej części oświadczenia wspomina o podjęciu ewentualnych kroków prawnych, w związku z ujawnieniem danych osobowych opisanych w piśmie osób, naruszeniem jego tajemnicy korespondencji i kradzieżą dokumentu. Jednocześnie działacz sugeruje, że pismo zostało spreparowane. Tymczasem na profili Kukiz’15 Przemyśl pojawiła się informacja, że zwrócono się do grafologa w celu potwierdzenia autentyczności podpisu działacza.
Pozbawić władzy lub się dogadać
Przypomnijmy. W minioną sobotę na oficjalnym profili Kukiz’15 Przemyśl pojawiły się skany pisma, które lokalny działacz PiS-u jeszcze w grudniu zeszłego roku miał wysłać do byłego marszałka Sejmu z Przemyśla, Marka Kuchcińskiego. Opisano w nim krok po kroku jak mają postępować lokalni członkowie partii, by zmyć z siebie odium nieudaczników po sromotnej klęsce w wyborach samorządowych w 2018 r. i pozbawić władzy prezydenta Wojciecha Bakuna, ewentualnie „dogadać się” z nim, co wg opisu strategii przejęcia władzy w mieście, miało oznaczać zmuszenie włodarza miasta do koalicji z PiS. W piśmie padały też konkretne nazwiska radnych z różnych opcji oraz działaczy lokalnego PiS wraz z zadaniami, jakie należy im delegować i sowicie za ich wykonywanie wynagrodzić. Do tego działacz napisał, kto stoi za szczującym na prezydenta Bakuna i wspierających go radnych profilem Obywatelska Kontrola Władz Podkarpacia, nawet z podaniem kto czym się w OKWP zajmuje. Jak podał Kukiz’15 Przemyśl kopia pisma działacza do marszałka miała zostać wysłana jednemu z radnych „Wspólnie dla Przemyśla” tradycyjną poczta na adres przemyskiego magistratu w tych dniach.
Domyślili się o kogo chodzi
Chociaż nie podawano danych osobowych osoby, która podpisała się pod owym „dziełem” liczącym, bagatela kilkanaście stron maszynopisu, przemyślanie jakoś w lot domyślili się o kogo chodzi. Autora zdradził kwiecisty styl wypowiedzi, skłonności do autopromocji oraz dość – nazwijmy to delikatnie – specyficzne podejście do ortografii i interpunkcji. W Internecie zahuczało, przemyślanie bowiem nie kryli swego oburzenia, że działacze partii, która nazywa się Prawo i Sprawiedliwość nie mają najmniejszych skrupułów, by manipulować ludźmi i faktami tylko po to, by przejąć władzę i poobsadzać „miejskie stołki” swoimi kolegami i krewnymi! Pikanterii wszystkiemu dodawał fakt, że autor pisma i były marszałek Sejmu z Przemyśla znają się rzec można lepiej niż dobrze, a autor bardzo dokładnie opisywał swoją drogę zawodową i edukację, co wskazywało na to, że nie tylko Marek Kuchciński miał ów chytry plan przemyskiego „stratega” z PiS przeczytać. Być może miał się z nim zapoznać i odpowiednio go docenić, np. posadą dla autora w spółce Skarbu Państwa, sam prezes Jarosław Kaczyński. Na razie jednak nie docenił i autor zadowalać się musi kierowniczym stanowiskiem w instytucji podległej zarządowi województwa podkarpackiego.
Mogły zostać przerobione
Wczoraj domniemany autor pisma wydał na Facebooku oświadczenie, w którym napisał: – W związku z opublikowaniem na stronie internetowej Facebook „Oficjalna strona Klubu Radnych Wspólnie dla Przemyśla, Kukiz 15 Przemyśl” moich prywatnych zapisków i przemyśleń, które zostały podstępnie wykradzione i przekazane prawdopodobnie Radnym klubu Wspólnie dla Przemyśla, a następnie przez tychże opublikowane, niniejszym oświadczam, że nigdy nie wyrażałem zgody na publikacje moich prywatnych materiałów – czytamy w oświadczeniu. – Opublikowane przez klub radnych Kukiz 15 „Wspólnie dla Przemyśla” moje prywatne materiały nigdy nie zostały przeze mnie upublicznione gdziekolwiek, ani nie zostały złożone w jakiejkolwiek instytucji, urzędzie czy biurze poselskim. Nie mogę też potwierdzić w całości autentyczności wszystkich spisanych tam treści, spisane są pismem komputerowym i skserowane – mogły zostać przerobione w dowolny sposób poprzez osoby stojące za tym procederem – pisze autor, który chyba się już troszkę pogubił, bo przyznaje, że napisał pismo, ale chyba nie pamięta jego treści dokładnie. Dalej następuje przewidywalne: – Rozważam skierowanie w tej sprawie kroków prawnych do stosownych instytucji z uwagi na złamanie przepisów prawa w zakresie bezprawnego ujawnienia danych osobowych, tajemnicy prywatnej korespondencji, czy po prostu przestępstwa kradzieży – kończy autor całego, czy też części pisma do eksmarszałka odpisując się imieniem i nazwiskiem oraz słowami „mieszkaniec Przemyśla”.
Monika Kamińska



3 Responses to "– To moje prywatne przemyślenia i prywatna korespondencja"