Przychodnie staną się wylęgarnią COVID-19?

Lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mają m.in. decydować czy kierować na testy pacjentów, którzy zgłoszą złe samopoczucie spowodowane infekcją. Fot. Archiwum

Lekarze w liście do ministra zdrowia ostrzegają, że jeśli resort przerzuci ciężar opieki nad zakażonymi koronawirusem na podstawową opiekę zdrowotną „przychodnie POZ staną się wylęgarnią COVID-19”. Podkreślają w nim, że w ciągu roku lekarze POZ udzielają ponad 600 tys. świadczeń dziennie, a w sezonie jesienno-zimowym jest ich jeszcze więcej. „Obarczanie POZ dodatkowymi obowiązkami nie tylko medycznymi, ale przede wszystkim administracyjno-organizacyjno-biurokratycznymi bez właściwe zorganizowanej do tego infrastruktury budzi nas sprzeciw- czytamy w informacji przygotowanej przez federację dla mediów.

Reakcję Porozumienia Zielonogórskiego (członkiem federacji jest Porozumienie Podkarpackie) wywołały zapowiedzi o planach przekazania obowiązków dotyczących pacjentów z COVID-19 lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej, którzy według resortu zdrowia mają m.in. decydować czy kierować na testy pacjentów, którzy zgłoszą złe samopoczucie spowodowane infekcją. Lekarze POZ mają się też zajmować pacjentami z COVID-19 pozostającymi w domowej izolacji. Już teraz jest dramat. Tylko w poniedziałek godzinę spędziłam na telefonie żeby znaleźć miejsce do wykonania testu dla pacjenta który zgłaszał nie tylko gorączkę powyżej 39 stopni, ale i inne niepokojące objawy mogące wskazywać na zakażenie. W końcu wysłałam go do Mielca. To w dwie strony 160 km, a mężczyzna był ewidentnie chory – mówi Anna Negacz, specjalista medycyny rodzinnej z Rzeszowa. I pyta dlaczego na badanie z Rzeszowa musi wysyłać tak daleko nie można zrobić go w Rzeszowie?

Mnóstwo pytań bez odpowiedzi

Zarząd PZ zwrócił się do ministra zdrowia z kilkoma pytaniami. Wśród nich są np. takie: W jaki sposób lekarz POZ ma różnicować i kwalifikować pacjenta infekcyjnego do wykonania lub nie diagnostyki molekularnej, skoro nie istnieją żadne algorytmy kliniczne zróżnicowania w badaniu fizykalnym infekcji wywołanej przez koronawirus, od infekcji wywołanej przez inne patogeny? W jaki sposób ustrzec nieinfekcyjnych pacjentów placówek POZ przed transmisją zakażenia w małych przychodniach i praktykach pozbawionych śluz i filtrów z jednym wejściem i poczekalnią oraz otwartą rejestracją, przy braku przestrzegania przez chorych zasady rozdzielności czasowej? Jak uniknąć masowego odchodzenia z pracy lekarzy i pielęgniarek po 60 roku życia, którzy znajdują się w grupie ryzyka powikłań COVID-19 i automatycznego ograniczenia dostępności do świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej dla naszych podopiecznych? Jak i kiedy zostanie zorganizowana komunikacja pomiędzy poszczególnymi instytucjami zajmującymi się pacjentem podejrzanym lub już zdiagnozowanym w kierunku COVID-19 tak, aby pełna i niezwłoczna informacja o tym fakcie docierała do jego lekarza rodzinnego, w celu przyjęcia odpowiedniej procedury postępowania?Jakie będzie postępowanie sanepidu wobec przychodni/praktyki w przypadku potwierdzenia COVID-19 u pacjenta badanego tam wcześniej? Czy zostanie ona objęta kwarantanną? Jak będą potraktowani pacjenci z kontaktu, a jak personel medyczny? Jak długo będzie się czekać na wykonanie testu w zamkniętej przychodni? Jak przyjąć wszystkich pacjentów (w okresie jesienno-zimowym w przeciętnej przychodni to 60-80 chorych) stosując rozdzielność czasową i zasady dezynfekcji pomiędzy pacjentami, nie ograniczając przy tym dostępności do świadczeń? Federacja podkreśla, w liście, że jeśli nie będzie satysfakcjonujących rozwiązań dla tych problemów „nasze praktyki i przychodnie zamienią się w wylęgarnię COVID-19 i powiększą liczbę obecnie stwierdzanych ognisk zakażeń o następne prawie dziesięć tysięcy miejsc, gdzie obecnie udzielane są świadczenia podstawowej opieki zdrowotnej”.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.