Burdele pod specjalnym nadzorem

Seks, imprezy z prostytutkami, tańce erotyczne, drogie alkohole i „biały apartament” do dyspozycji. Tak miała bawić się elita rzeszowskiej policji w zamian za „parasol ochronny” roztoczony nad agencjami towarzyskimi braci z Ukrainy. Zabawa się skończyła i zrobiło się poważnie, bo niebawem 6 osób – byłych już funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji, Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Biura Spraw Wewnętrznych zasiądzie na ławie oskarżonych.

Afera w policji wybucha w lutym 2016 r. Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymują wówczas szefów CBŚP w Rzeszowie: Krzysztofa B. – ówczesnego kierownika biura – i Daniela Ś. – naczelnika wydziału ekonomicznego – oraz Aleksieja i Jewgienija R., braci z Ukrainy, którzy prowadzą na Podkarpaciu agencje towarzyskie. Zatrzymania mają związek z prowadzonym przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie śledztwem w sprawie korupcji w Centralnym Biurze Śledczym Policji w Rzeszowie, dotyczącym handlu ludźmi oraz czerpania korzyści z nierządu. Krzysztof B. słyszy wówczas zarzuty nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, a Daniel Ś. – jego zastępca – zarzuty związane z przyjmowaniem łapówek, pomocnictwem w czerpaniu korzyści majątkowych z prostytucji oraz pomocnictwie do nakłaniania lub ułatwiania uprawiania prostytucji przez kobiety – także w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Na tych zatrzymaniach się nie kończy. W październiku tego samego roku w ręce funkcjonariuszy ABW wpada Ryszard J., szef rzeszowskiego wydziału Biura Spraw Wewnętrznych – tzw. policji w policji, któremu śledczy zarzucają m. in. nadużycia funkcji w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i ujawnianie informacji niejawnych.

Tej sprawie śledczy przyglądali się już od kilku lat. Śledztwo ruszyło w 2012 r., po tym, jak na Facebooku Dawida Kosteckiego ukazał się wpis: „Na terenie Rzeszowa oraz województwa podkarpackiego, działa od ok. 18 lat, sieć agencji towarzyskich, które prowadzą Alex i Żenia. Od zwykłych handlarzy na bazarze w Rzeszowie, obecnie stworzyli IMPERIUM czerpania korzyści z prostytucji. Tak też nazwali swoją główną siedzibę IMPERIUM w Świlczy k. Rzeszowa. Z biednych chłopców z bazaru rzeszowskiego Alex i Żenia stali się milionerami, których chroni skorumpowany układ urzędników i funkcjonariuszy w Rzeszowie. Co najmniej kilkunastu świadków podaje, że po pieniądze do Alexa i Żeni, systematycznie przyjeżdża funkcjonariusz CBŚP w Rzeszowie, Daniel Ś. Widywano również nieletnie. Biznes kwitnie nielegalnie, a na nim ogromna korupcja urzędników i elity Podkarpacia ” – napisał wówczas pięściarz, który rok wcześniej został skazany na 2,5 roku za współkierowanie gangiem i sutenerstwo. „Cygan” składa też zeznania w tej sprawie, czego efektem jest ostatecznie rozbicie układów pomiędzy rzeszowskim CBŚ a braćmi R.

Kim są bracia R?

Mieszkali w Polsce od 1998 r.. Najpierw (do 2009 r.) przebywali tu jako cudzoziemcy z kartą stałego pobytu, później ich sytuacja prawna się zmieniła. Jak opisywali dziennikarze Rzeczpospolitej, w tym samym czasie, gdy R. handlowali kobietami i zmuszali je do prostytucji (kobiety, które były w trudnej sytuacji materialnej kupowali od ukraińskich sutenerów, a później musiały one odpracować ten dług u braci R. Ofiarą ich działalności miało paść 250 kobiet), dostali z rąk prezydenta RP polskie obywatelstwo, choć powinni być wykluczeni z powodu zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa i porządku publicznego, czyli – zgodnie z prawem – deportowani. W 2018 r. zostali skazani za handel ludźmi. Wyroki były zaskakująco niskie, dostali jedynie 1,5 roku więzienia. To był kolejny wyrok, który usłyszeli. W 2005 r. zostali oskarżeni o udział w grupie przestępczej, która handlowała kobietami i czerpała korzyści z nierządu i choć groziło im za to do 10 lat więzienia, prokurator domagał się dla nich tylko roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Bracia dobrowolnie poddali się karze.

Kolejne zatrzymania i sekstaśmy?!

W listopadzie ubr. dochodzi do kolejnych zatrzymań w tej sprawie. W ręce funkcjonariuszy ABW trafiają kolejni policjanci z CBŚP i były dyrektor CBA. Ponownie zatrzymany zostaje też Krzysztof B. Ale… głośno o sprawie robi się już kilka miesięcy wcześniej za sprawą Wojciecha J., byłego agenta Centralnego Biura Antykorupcyjnego, który twierdzi, że w lipcu 2017 r. trafiło do niego nagranie z agencji towarzyskiej braci R. z udziałem prominentnego polityka PiS podczas upojnego spotkania z nieletnią prostytutką. Jego zdaniem CBA miało tuszować ten skandal, a płyta z nagraniem miała zostać wykradziona z szafy pancernej w biurze. W niedługim czasie okazuje się, że nagrań ma być zdecydowanie więcej bo aż 4 tys. godzin „Według naszych informacji w prokuratorskim śledztwie potwierdzono, iż bywalcami agencji towarzyskich braci R. były VIP-y z różnych kręgów – m. in. polityki i biznesu, nie tylko lokalni. (…) To całkiem prawdopodobne, że biznes kręcił się latami właśnie dzięki nagraniom, które mogły służyć do szantażu” – piszą dziennikarze Rzeczpospolitej, których zdaniem, na nagraniach utrwalono wizyty w agencjach towarzyskich m. in. polityków, wiceministra obrony, arcybiskupa i szefa jednej z komend policji. CBA wydaje oświadczenie, w którym kategorycznie zaprzecza doniesieniom swojego byłego funkcjonariusza.

2 sierpnia 2019 r. Dawid Kostecki zostaje znaleziony martwy w celi aresztu na warszawskiej Białołęce. Leży na swojej pryczy pod kocem z pętlą z prześcieradła wokół szyi. Prokuratura uznaje to za samobójstwo, ale wobec faktów, które, które upubliczniły media (dziwnych śladów na ciele sugerujących, że przed śmiercią Kostecki mógł stoczyć walkę i ranek „jak po igle”), nie wierzą w to jego najbliżsi. Ich pełnomocnicy zapowiadają, że będą dążyć do wyjaśnienia tej sprawy.

Akt oskarżenia

W miniony wtorek Prokuratura Krajowa informuje, że do Sądu Okręgowego w Tarnowie został wysłany akt oskarżenia przeciwko byłym funkcjonariuszom CBŚP i CBA oskarżonym o czyny o charakterze korupcyjnym w ramach śledztwa prowadzonego przeciwko Danielowi Ś. i innym, a uprzednio także przeciwko Aleksiejowi R. i Jewgenijowi R. Na ławie oskarżonych zasiądą: Daniel Ś., Krzysztof B., Damian W. były naczelnik Zarządu w Białymstoku CBŚP (uprzednio wieloletni naczelnik Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Narkotykowej Zarządu w Rzeszowie CBŚP), Piotr J., były naczelnik Zarządu w Rzeszowie CBŚP (uprzednio wieloletni naczelnik Wydziału Zamiejscowego w Przemyślu Zarządu w Rzeszowie CBŚP), a także Robert P., były dyrektor Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Rzeszowie (uprzednio wieloletni funkcjonariusz Zarządu w Rzeszowie CBŚ KGP) i Ryszard J.

Materiał dowodowy zgromadzony podczas śledztwa obejmuje kilkaset tomów akt jawnych i niejawnych. Część jawna aktu oskarżenia obejmuje 164 strony, natomiast uzasadnienie aktu oskarżenia o klauzuli „ściśle tajne” sporządzone zostało na 633 stronach.

Z aktu oskarżenia wynika, że policjanci mieli być opłacani przez Aleksieja R. i Jewgenija R. Korzyściami miały być usługi seksualne w postaci stosunków płciowych świadczonych przez osoby zatrudnione w agencjach towarzyskich prowadzonych przez braci R.., tańce erotyczne wykonywane przez striptizerki zatrudnione w ich agencjach towarzyskich, alkohol, posiłki, przekąski i imprezy towarzyskie z udziałem prostytutek. – Korzyści te były przyjmowane w zamian za zachowanie stanowiące naruszenie przepisów prawa, a polegające na zaniechaniu prowadzenia czynności służbowych i nadawania biegu posiadanym informacjom o kierowaniu przez Aleksieja R. i Jewgenija R. międzynarodową zorganizowaną grupą przestępczą, mającą na celu popełnianie przestępstw m. in. przeciwko wolności seksualnej i obyczajności (czerpanie korzyści z cudzego nierządu) – czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej. „Policjant Daniel Ś. miał u sutenerów największe „chody”. W ich hotelu w Świlczy miał dostać do dyspozycji dwupoziomowy „biały apartament” nr 27 (salon, sypialnie i łazienka z okrągłą wanną) do imprez z prostytutkami i striptizerkami, z których korzystał latami za darmo. Tak jak z posiłków i trunków. Ś. miał przyjąć od braci co najmniej 40 korzyści majątkowych (od 2000 r. do lutego 2016 r., gdy wpadł) – wskazuje akt oskarżenia. Miał zdradzać służbowe tajemnice i jako łapówkę przyjąć też pięć sztuk urządzeń do…wypieku naleśników” – pisze Rzeczpospolita – „Korzystanie z „białego apartamentu” Daniel Ś. załatwił swojemu szefowi Krzysztofowi B. – ten miał sześciokrotnie przyjąć od braci korzyści w postaci darmowych usług prostytutek, tańców erotycznych, alkoholu, posiłków”.

Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, oskarżeni o przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków Robert P. i Ryszard J. mieli chronić kolegów. W przypadku tego pierwszego miało to polegać „na przekazywaniu i ujawnianiu Danielowi Ś. informacji o wpływających do Delegatury CBA w Rzeszowie materiałach świadczących o jego przestępczej działalności. Tym samym Robert P. działał na szkodę interesu publicznego w postaci m. in. umożliwienia dalszego zajmowania funkcji publicznej przez podejrzanego Daniela Ś. i podejrzanego Krzysztofa B. mimo posiadania wiedzy o ich przestępczej działalności”. W przypadku Ryszarda J. – na „zaniechaniu prowadzenia w stosunku do wymienionych osób czynności służbowych i przekazywaniu informacji o wpływających do Wydziału w Rzeszowie Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji materiałach świadczących o przestępczej działalności Daniela Ś.”

Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

ksz

 

5 Responses to "Burdele pod specjalnym nadzorem"

Leave a Reply

Your email address will not be published.