
„Nie wyrażam zgody na pomiar temperatury mojego dziecka oraz zamykanie go w izolatce”, „Mój syn jest zdrowy i nie będzie nosić maseczki” – tego typu oświadczenia spływają do szkół. Rodzice buntują się przeciw procedurom, które mają chronić uczniów oraz pracowników, a w sieci wymieniają wzorami pism składanych w placówkach. Dyrektorzy mają związane ręce, bo Ministerstwo Edukacji Narodowej większość kwestii związanych z koronawirusem uregulowało w wytycznych, a nie w rozporządzeniach.
MEN po konsultacjach z głównym inspektorem sanitarnym zdecydowało, że choć nie będzie obowiązku noszenia maseczek w części wspólnej szkół, to dyrektorzy we własnym zakresie mogą takie rozwiązania wprowadzać, np. jeśli podczas przerw międzylekcyjnych nie ma możliwości zachowania dystansu ok. 1,5 m.
Niektórzy rodzice się na to nie zgadzają i wręczają dyrektorom specjalne oświadczenia, których wzory krążą w Internecie. Informują, że ich dziecko jest w pełni zdrowe i powołując się na konstytucję informują, że ich dziecko nie będzie stosowało się do szkolnych procedur. Odmawiają także mierzenia temperatury, zasłaniania ust i nosa, nadużywania płynu dezynfekcyjnego, zamykania dziecka w izolatce i przeprowadzania jakichkolwiek testów, badań przesiewowych, pobierania wymazów – bez ich pisemnej zgody i obecności.
– Dyrektorzy je dostają – przyznaje w rozmowie z TVN24 Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. – I rzeczywiście brakuje nam podstawy prawnej, bo ministerstwo edukacji większość kwestii związanych z koronawirusem uregulowało tylko w wytycznych, a nie w rozporządzeniach – dodaje. Jak mówi, potrzebna jest zmiana prawa.
Chodzi o ochronę zdrowia nas wszystkich
Zapytaliśmy w Ministerstwie Edukacji Narodowej, czy obostrzenia i zalecenia w szkołach są obligatoryjne oraz czy dyrektorzy mogą zmusić ucznia np. do zasłaniania ust oraz nosa.
– Wytyczne GIS, MZ i MEN w czasie pandemii COVID-19 nie stanowią ograniczeń wolności i praw obywateli wynikających z postanowień Konstytucji RP, ale wynikają z przepisów ustaw o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, a więc dotyczą zachowań prozdrowotnych i profilaktycznych dzieci, uczniów, nauczycieli i innych pracowników przedszkoli, szkół i innych placówek oświatowo-wychowawczych oraz rodziców – podkreśla Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN. I dodaje: – Przestrzeganie wytycznych jest istotne w celu ochrony zdrowia nas wszystkich.
Jak zaznacza, od 1 września 2020 r. mierzenie temperatury uczniom nie jest obowiązkowe. Jedynie zalecenia dla dyrektorów publicznych i niepublicznych szkół i placówek w strefie czerwonej czy żółtej.
Co z maseczkami? – Nie ma obligatoryjnego obowiązku zakrywania ust i nosa na terenie szkoły. Maseczki powinny być stosowane wtedy, gdy nie można zachować dystansu np. w czasie przerw w miejscach wspólnie użytkowanych, o ile nie jest zachowane zróżnicowanie czasowe w prowadzeniu zajęć – oświadcza Anna Ostrowska.
Uspokaja, że wykonywanie testów, badań przesiewowych, pobierania wymazów zawsze wymaga zgody rodzica dziecka, a izolowanie chorego dziecka konieczne. – Jeżeli pracownik szkoły zaobserwuje u ucznia objawy, które mogą sugerować chorobę zakaźną, w tym kaszel, temperaturę wskazującą na stan podgorączkowy lub gorączkę, powinien odizolować ucznia w odrębnym pomieszczeniu lub wyznaczonym miejscu, zapewniając minimum 2 m odległości od innych osób. Następnie powinien on niezwłocznie powiadomić rodziców o konieczności pilnego odebrania ucznia ze szkoły – tłumaczy rzeczniczka MEN. – Nie jest to zamykanie dziecka w izolatce, a odizolowanie go od reszty uczniów w celu zminimalizowania potencjalnego zakażenia.
wk


