Co z wozem strażackim od rządu?

Fot. OSP Cisna

Zaraz po tym, kiedy okazało się, że obiecany przez rząd wóz strażacki za najwyższą frekwencję w pierwszej turze wyborów prezydenckich w naszym województwie trafi do Cisnej, która głosowała na Rafała Trzaskowskiego, do miejscowej OSP wkroczyli kontrolerzy NIK.

Jak tłumaczył wówczas Super Nowościom Andrzej Trojanowski, rzecznik rzeszowskiej delegatury NIK, zrobił to w ramach “kontroli planowej ujętej w planie pracy NIK na 2020 rok pod nazwą Funkcjonowanie Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Kontrola dotyczyła jednostek państwowych i ochotniczych w całym kraju. Na Podkarpaciu wytypowane zostały dwie jednostki państwowe – w Rzeszowie i Lesku i cztery OSP, w tym ta w Cisnej. Celem kontroli miała być ocena, czy obowiązujące rozwiązania prawne i organizacyjne KSRG oraz wyposażenie i przygotowanie ratowników gwarantują sprawne prowadzenie działań ratowniczych.

Koniec kontroli, co z wozem?

Jak udało nam się dowiedzieć, kontrola w OSP Cisna już się zakończyła. Marek Fecycz, prezes tej jednostki, w rozmowie z Super Nowościami zapewnia, że o jej wynik jest spokojny. – Jeśli ma się w papierach wszystko w porządku, a my mamy, to nie ma się czego obawiać – komentuje. – Kontrola przebiegła elegancko i bez problemów – dodaje prezes. Spore zastrzeżenia prezes Fecycz ma za to do sposobu, w jaki realizowana jest rządowa akcja „Bitwa o wozy”, w ramach której OSP Cisna ma dostać nowy strażacki pojazd. – W mediach akcja była przedstawiona w taki sposób, że gmina która wygra otrzyma nowoczesny wóz gotowy do pracy. Okazało się, że dostaniemy „czysty samochód” bez wyposażenia, na pokładzie jest tylko pompa – opowiada prezes OSP Cisna. Taki samochód bez sprzętu jest praktycznie bezużyteczny. Całą resztę, np. węże, specjalistyczne nożyce do cięcia metalu czy inny sprzęt ratowniczy strażacy muszą zorganizować we własnym zakresie. – Na szczęście jesteśmy wpisani do krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, dlatego co jakiś czas mogliśmy dokupić nowe urządzenia i dzięki temu dysponujemy odpowiednim sprzętem. Przeniesiemy go ze starego na nowy wóz i będziemy mogli jeździć do zdarzeń – mówi nam Marek Fecycz.

Nowy wóz w grudniu?

Wóz, którym teraz strażacy ochotnicy z Cisnej wyjeżdżają do akcji ma 33 lata. – To stary, wysłużony samochód, nowy jest nam bardzo potrzebny, szczególnie tutaj w trudno dostępnym komunikacyjnie bieszczadzkim terenie – przyznaje prezes. Nowy samochód, zgodnie z deklaracją wykonawcy, OSP Cisna ma dostać najpóźniej 15 grudnia. Przetarg wygrało Przedsiębiorstwo Specjalistyczne „bocar” Sp. z.o.o. z siedzibą w województwie śląskim, które jako jedyne złożyło ofertę. Wykonawca zobowiązał się przygotować wóz za kwotę 804 666 zł. Umowa na zakup pojazdu została podpisana 28 sierpnia. – Szukanie odpowiedniej firmy zajęło nam nieco czasu, ale się udało i zamówiliśmy wóz taki jak nam potrzeba – komentuje prezes Fecycz. Na zakup wozu gmina otrzymała rządową promesę w wysokości 800 tys. zł.. Sęk w tym, że jak informuje prezes, pieniądze funkcjonują na razie tylko na papierze, bo na koncie jednostki do dzisiaj ich nie ma. – Mamy karton z wypisaną kwotą, a tym za wóz nie zapłacę. Cały czas czekamy na przelew – podsumowuje Marek Fecycz. Promesa jest ważna do 20 grudnia, więc do tego czasu gmina musi kupić auto.

Martyna Sokołowska 

9 Responses to "Co z wozem strażackim od rządu?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.