
Niedźwiedzie coraz częściej zaglądają do miast. Ostatnio widywane były m.in. w pobliżu Sanoka. Na matkę z dwoma młodymi natknął się taksówkarz. Co robić gdy staniemy oko w oko z drapieżnikiem?
Województwo podkarpackie może się poszczycić największą populacją niedźwiedzi w Polsce. Ich występowanie koncentruje się głównie w regionie Bieszczadów, coraz częściej jednak drapieżniki pojawiają się w pobliżu zabudowań ludzkich.
– To prawda. Coraz częściej otrzymujemy sygnały o niedźwiedziach widywanych w pobliżu miast i miasteczek – potwierdza Marek Wilk leśniczy leśnictwa Liszna.
Nowością nie jest także niedźwiedzica widywana w pobliżu Sanoka. Jak informuje leśniczy, bytuje w okolicznych lasach od kilku lat. – Co jakiś czas otrzymujemy od mieszkańców sygnały, że widywana jest na obrzeżach miast, czasami także w mieście. Przemieszcza się w poszukiwaniu pożywienia – wyjaśnia nasz rozmówca.
Niedźwiedzi jest coraz więcej
W ostatnim czasie niedźwiedzie lub ich tropy widywane były także m.in. w Dębnej, Trepczy, Lisznej, Tyrawie Solnej, Dynowie, Izdebkach, Siemuszowej, Wujskim, Bykowcach, Olchowcach, Mrzygłodzie, a także Sanoku. – Kilkanaście dni temu otrzymaliśmy informację od taksówkarza, który po zakończonym kursie około godziny drugiej w nocy na ulicy Chrobrego widział niedźwiedzicę z młodymi – relacjonuje leśniczy.
Tropy niedźwiedzi zarejestrowała też myśliwska fotopułapka na ambonie w Mrzygłodzie. – Musimy się oswoić z ich obecnością – mówi Marek Wilk. – Niedźwiedzie są pod ochroną, nie mają naturalnego wroga, populacja więc stale się powiększa – wyjaśnia.
Od początku lat 70. ubiegłego wieku liczba tych drapieżników na Podkarpaciu wzrosła ponad sześciokrotnie. Obecnie w południowo-wschodniej Polsce, głównie w Bieszczadach, Beskidzie Niskim i na Pogórzu Przemyskim, według szacunków bytuje nawet blisko 200 tych drapieżników, jest to około 90 procent polskiej populacji.
Tylko na terenie Nadleśnictwa Liszna bytuje obecnie co najmniej kilka drapieżników – jeden dorosły i jeden młody samiec oraz dwie samice z młodymi. – Z dorosłym samcem w ostatnim czasie były problemy, bo niszczył gospodarzom pasieki. Pozostałe raczej nie wchodzą ludziom w drogę i unikają kontaktu – opowiada leśnik.
Szczególnie niebezpieczne są niedźwiedzice z młodymi, które w obliczu zagrożenia młodych, mogą być bardzo agresywne i są nawet w stanie poświęcić życie dla obrony potomstwa. – Absolutnie nie można wchodzić im w drogę – potwierdza nasz rozmówca.
Potrafi zabić jednym uderzeniem łapy
Wchodząc do lasu należy zachować szczególną ostrożność. Trzymać się wytyczonych szlaków, unikać młodników, bo tam najchętniej bytują niedźwiedzie. Można też dawać „sygnały ostrzegawcze”- szeleścić gałęziami, gwizdać, lub głośno rozmawiać, tak, aby drapieżnik miał świadomość, że jesteśmy w jego obrębie i nie był zaskoczony naszą obecnością – bo to wtedy właśnie najczęściej atakuje.
A jak bronić się kiedy staniemy twarzą w twarz z drapieżnikiem? – Przede wszystkim zachować spokój i nie panikować, a już na pewno nie uciekać, bo to jeszcze bardziej rozjusza niedźwiedzie. Najlepiej pomału, po cichu się wycofać – instruuje Marek Wilk.
Jeśli jednak dojdzie do ataku, należy położyć się płasko na ziemi, przylgnąć brzuchem do podłoża i zakryć głowę rękami osłaniając szyję i uszy. – Nie ruszać się, nie wydawać dźwięków, najlepiej udawać martwego – dodaje leśnik. Niedźwiedź nie widząc w nas zagrożenia powinien się wycofać.
Na spotkanie z niedźwiedziem są teraz szczególnie narażeni grzybiarze i zbieracze poroża. Leśnicy apelują, aby podczas spacerów po lesie zachować szczególną ostrożność. W starciu z dorosłym osobnikiem człowiek jest praktycznie bez szans. – Waga dorosłego niedźwiedzia może dochodzić nawet do pół tony. Taki osobnik potrafi zabić jednym uderzeniem łapy – podsumowuje Marek Wilk.
Martyna Sokołowska



6 Responses to "Oko w oko z niedźwiedziem"