
W minioną niedzielę jedna z inicjatorek upamiętnienia trzech przemyślanek mieszkających kiedyś w kamienicy pod nr. 26 na przemyskim Rynku, Liliana Kalinowska powitała zgromadzonych na… nieodsłonięciu tablicy im poświęconej i umieszczonej już na fasadzie budynku. – Honorowy patron tego przedsięwzięcia, prezydent Przemyśla Wojciech Bakun zwrócił się o opinię w tej sprawie do IPN-u i czeka na nią – wyjaśniła Kalinowska. – Z szacunku dla niego poczekamy na odsłonięcie tablicy – podkreśliła.
Tablica więc jest, ale jakoby jej nie było, bo zakrywa ją czarny foliowy worek. – No i dobrze, że nie odsłonili tablicy poświęconej m. in. Olenie Kulczyckiej, która zasiadała przecież w Radzie Najwyższej Ukraińskiej Republiki Radzieckiej – skomentował pewien przemyślanin.
Były wybitnymi kobietami
Nad upamiętnieniem trzech przemyślanek: Żydówki Helene Deutsch, Polki Wincenty Tarnawskiej i Ukrainki Oleny Kulczyckiej inicjatorki interdyscyplinarnego przemyskiego projektu „Centrum światów jest tutaj” Liliana Kalinowska i Jadwiga Sawicka pracowały od zeszłego roku. – Wszystkie trzy były wybitnymi kobietami, wszystkie mieszkały w Przemyślu i wszystkie trzy miały różne, niełatwe koleje losu – wspomniała Liliana Kalinowska. – Wszystkie też były mieszkankami kamienicy przy Rynek 26 w Przemyślu, dlatego też uznałyśmy, że tablica upamiętniająca je umieszczona właśnie tutaj będzie doskonałym pomysłem – zauważyła J. Sawicka.
O ich niełatwych kolejach losu mówił podczas spotkania pod ostatecznie nieodsłonięta tablicą pamiątkową w niedzielę prof. Tomasz Podłocki. – Helene Deutsch wiedząc, że jako samotna kobieta niewiele będzie znaczyć w ówczesnym społeczeństwie wyszła za mąż za biseksualnego mężczyznę i w tym związku trwała – przypomniał. – Wincenta Tarnawska miała skrajnie odmienne poglądy od swego bardzo prawicowego męża i nie wahała się tego ujawniać poświęcając w ten sposób swe prywatne i rodzinne szczęście – mówił. – A Olena Kulczycka przyjęła miejsce w Radzie Najwyższej Ukraińskiej Republiki Radzieckiej, by móc zostać w swoim domu we Lwowie. To pokazuje na jakie kompromisy ze względów społecznych, czy politycznych musiały się wówczas godzić kobiety – podkreślił. To właśnie postać Ukrainki Oleny Kulczyckiej budzi najwięcej kontrowersji, a nawet po prostu jawny sprzeciw niektórych środowisk. – Zestawienie Tarnawskiej i Kulczyckiej na jednej tablicy, to bardzo delikatnie mówiąc, nieporozumienie – stwierdziła Ewa Karlik, przemyślanka od lat działająca w organizacjach patriotycznych i kresowych. – Kulczycka była nie tylko, jak czytamy o niej w popularnych źródłach po prostu ukraińską malarką. Będąc polską obywatelką działała na rzecz powstania państwa ukraińskiego, wspierała tych młodych Ukraińców, którzy walczyli z Orlętami Przemyskimi, gloryfikowała kolaboranta Szeptyckiego chociażby na swoich obrazach – wyliczała przemyślanka. – Już jako członkini Radzie Najwyższej Ukraińskiej Republiki Radzieckiej pomagała „wyciągać” z łagrów ZSRR OUN-owskie sanitariuszki – opowiadała E. Karlik.
Trwają pracę nad opiniami
Ponieważ patronat honorowych nad inicjatywą „Centrum światów jest tutaj” objął prezydent Przemyśla, na jego ręce wpłynęło kilka pism dotyczących tego, jakie kontrowersje budzi postać Oleny Kulczyckiej. Podkreślano w nich, że inicjatorki upamiętnienia nie zasięgnęły opinii IPN w tej sprawie. – Kontaktowałyśmy się telefonicznie z rzeszowskim oddziałem IPN i tam nas poinformowano, że jako iż żadna z osób mających być upamiętnione nie walczyła czynnie, ani nie zginęła śmiercią męczeńską, opinia IPN nie jest wymagana i wystarczą nam zgody na umieszczenie tablicy od wspólnoty mieszkaniowej, do której należy budynek oraz od Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, które to zgody uzyskałyśmy – wyjaśniała L. Kalinowska.
– Opinia IPN jest wymagana przy upamiętnieniach – upierali się z kolei niektórzy. A my dowiedzieliśmy się u źródła, jak wygląda ta sprawa. – Opinie dla upamiętnień są wydawane przez IPN w oparciu o dwie możliwe ustawy – wyjaśnił dla Super Nowości dr Piotr Szopa, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Rzeszowie. – Pierwsza to ustawa o IPN, druga to tzw. ustawa o dekomunizacji przestrzeni publicznej – sprecyzował. – W tym przypadku mowa jest o tej drugiej ustawie. Jeśli życiorys osoby, która ma być upamiętniona wzbudza jakiekolwiek wątpliwości czy kontrowersje co do tego, czy była ona zaangażowana w tworzenie państwa totalitarnego, to zaleca się zwrócenie się organizatorów chcących ją upamiętnić o opinię IPN – tłumaczył dr Szopa. – Gdyby bowiem już po powstaniu upamiętnienia okazało się, że narusza ono zapisy wspomnianej ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego, to nie mogłaby istnieć w przestrzeni publicznej. Lepiej więc zawczasu, na etapie przygotowań do upamiętnienia, rozwiać takie wątpliwości – podkreślił. A jak sprawa wygląda w tej chwili? – Obecnie o opinię IPN zwrócił się prezydent Przemyśla, Wojciech Bakun i opinia ta będzie na jego wniosek sporządzona – zapewnił dr. Piotr Szopa. Kiedy należy się jej spodziewać? – Na tablicy widnieją nazwiska trzech pań – przypomniał. – Musimy przygotowując opinię poznać życiorysy wszystkich osób, których nazwiska mają być uwiecznione na tablicy pamiątkowej. Część opinii poświęcona Helene Deutsch jest już gotowa – zdradził historyk. – Opinia powstanie po zakończeniu kwerendy prowadzonej m. in. w źródłach ukraińskich, chociażby we Lwowie gdzie istnieje muzeum poświęcone Ołenie Kulczyckiej- dodał.
Teraz pozostaje poczekać na opinię IPN. Od niej zależą losy tablicy.
Monika Kamińska



12 Responses to "Opinia IPN niezbędna do odsłonięcia tablicy"