To był odruch serca

– To była spontaniczna decyzja, odruch serca. Kiedyś personel pedriatrii pomógł nam, teraz mieliśmy okazję, aby się odwdzięczyć- mówią Natalia i Piotr Jachimowscy, przedsiębiorcy z Sanoka, dzięki którym udało się dokończyć remont sanockiej pedriatrii. Fot. Martyna Sokołowska.

– To była spontaniczna decyzja, odruch serca. Kiedyś personel pediatrii pomógł nam, teraz mieliśmy okazję, aby się odwdzięczyć – mówią Natalia i Piotr Jachimowscy, przedsiębiorcy z Sanoka, dzięki którym udało się dokończyć remont sanockiej pediatrii.

Natalia pochodzi z Krakowa, Piotr z Leska. Od kilku lat są małżeństwem. Pracują i mieszkają w Sanoku, gdzie od kilku lat prowadzą hotel i restaurację. Na informację o zbiórce pieniędzy na remont pediatrii trafili w Internecie. – Na jednym z lokalnych portali informacyjnych przeczytałem, że potrzebne są pieniądze na dokończenie remontu oddziału dziecięcego w sanockim szpitalu. Ordynator apelował o wpłatę funduszy na zakup wykładziny, którą trzeba było pilnie wymienić – opowiada pan Piotr.

– Dzieńźniej trafiłam na tą samą informację – wtrąca pani Natalia. – Rozmawialiśmy z mężem na temat sytuacji w sanockim szpitalu i bardzo spontanicznie podjęliśmy decyzję, że musimy coś zrobić. Powiedziałam “Piotruś, trzeba pomóc”, a że nadajemy z mężem na tych samych falach, od razu się ze mną zgodził – dodaje z uśmiechem.

Najpier zamierzali poczekać do zakończenia zbiórki, by wpłacić brakującą kwotę. – Po rozmowie z mężem podjęliśmy decyzję, że nie ma co czekać i wpłacimy całą sumę, aby remont mógł się jak najszybciej zakończyć – relacjonuje Pani Natalia. Za pośrednictwem zaprzyjaźnionej fundacji przekazali szpitalowi 25 tysięcy złotych. – Chociaż w ten sposób mogliśmy spłacić dług wdzięczności, jaki mamy wobec personelu pediatrii, który… leczył nasze dzieci – mówi pani Natalia. 

Jesteśmy rodzicami trójki dzieci, kolejne mamy w drodze. Nasze dzieci sporo chorowały, na własnej skórze odczuliśmy więc, jak bardzo oddział dziecięcy jest potrzebny – dodaje. – Podczas pobytu w szpitalu zostaliśmy otoczeni bardzo dobrą opieką. Zresztą nie tylko my. Obserwowaliśmy pracę personelu, który dwoił się i troił, aby każdemu pacjentowi zapewnić komfortowe warunki i fachową opiekę – wtrąca pan Piotr.

– Ludzie, którzy tam pracują są bardzo oddani swojej pracy, to lekarze i pielęgniarki z powołania. Pomogli nam, a skoro nadarzyła się okazja, aby się odwdzięczyć, zrobiliśmy to z przyjemnością – mówią zgodnie.

– Personel sanockiej pediatrii bardzo nam pomógł, cieszymy się, że mogliśmy się odwdzięczyć – mówią Natalia i Piotr Jachimowscy. Fot. Martyna Sokołowska

AGD dla rodziców, zabawki dla dzieci

Na wpłaceniu brakującej kwoty na wymianę wykładziny pomoc państwa Jachimowskich się nie skończyła. Małżeństwo kupiło też na oddział interaktywne zabawki dla małych pacjentów oraz lodówkę, mikrofalówkę i czajnik elektryczny dla rodziców, którzy opiekują się swoimi pociechami podczas pobytu w szpitalu. – Cieszymy się, że mogliśmy pomóc i sprawić, że czas spędzony na oddziale będzie choć trochę mniej stresujący i bardziej komfortowy – mówi pani Natalia. 

To nie pierwszy raz, kiedy młode małżeństwo angażuje się w pomoc innym. Do tej pory robili to przy okazji “Dnia Dziecka”, który organizowali u siebie w hotelu. – Za każdym razem staraliśmy się połączyć imprezę dla dzieci z akcją charytatywną dla wybranej osoby – opowiada pani Natalia. 

 Dwa lata temu zorganizowali punkt Fundacji DKMS, w którym wolontariusze rejestrowali chętnych w bankach potencjalnych dawców szpiku. W ten sposób dołączyli do ogólnopolskiej akcji poszukiwania genetycznego bliźniaka dla chorego na białaczkę Michała Radziejowskiego, który pochodzi z Sanoka. 

Rok temu zbierali pieniądze dla chorego na serce dwuletniego Julka z Sanoka. – W tym roku plany pokrzyżowała nam pandemia. Nie mieliśmy możliwości zorganizowania “Dnia dziecka”, dlatego kiedy pojawiła się okazja, aby wesprzeć sanocką pediatrię, zrobiliśmy to bez wahania. Nie wyobrażam sobie, aby oddział – szczególnie teraz, w dobie pandemii, nie działał w pełnym wymiarze – mówi pani Natalia i dodaje. – Trzeba dbać o miejsce, w którym się mieszka, bo dzięki temu wszystkim będzie żyło nam się lepiej. Możemy, to pomagamy. I jak tylko będziemy mogli, nadal będziemy to robić

Ordynator: „Myślałem, że ktoś nas wkręca”

– Przyznam szczerze, że kiedy odebrałem telefon od pani, która powiedziała, że chce przekazać nam brakującą kwotę na dokończenie remontu byłem przekonany, że to jakiś żart i ktoś nas wkręca – przyznaje Przemysław Galej, ordynator sanockiej pediatrii. 

O wymianę wykładziny staraliśmy się od dłuższego czasu. Było trudno, bo wbrew pozorom są to dość spore koszty. Szpital nie mógł dać nam pieniędzy na ten cel, bo zwyczajnie ich nie miał – opowiada ordynator.

W czerwcu sanepid nakazał szpitalowi wymianę wykładziny, bo bez tego oddział nie spełniałby wymogów sanitarnych. Część kwoty na ten cel udało się uzbierać dzięki wsparciu lokalnych samorządów: Starostwa Powiatowego w Sanoku oraz Urzędu Gminy Sanok i Besko. Resztę personel pediatrii postanowił zebrać z pomocą portalu zrzutka.pl.  

– Wtedy zadzwoniła do nas pani Natalia i  zadeklarowała się dołożyć nam brakującą kwotę. Byliśmy bardzo zaskoczeni, bo to nie jest powszechna sytuacja, kiedy osoba prywatna wykłada z własnej kieszeni tak sporą kwotę – mówi Przemysław Galej. 

Małżeństwo przekazało szpitalowi pieniądze poprzez zaprzyjaźnioną fundację. – Dzięki wsparciu mogliśmy wymienić wykładzinę na całym oddziale i to za jednym zamachem, bez konieczności jego ponownego zamykania. Jesteśmy bardzo wdzięczni i chcielibyśmy za pośrednictwem Super Nowości jeszcze raz serdecznie podziękować za wsparcie – mówi szef sanockiej pediatrii. 

W planach ordynator  ma już kolejne inwestycje, a pani Natalia i Piotr zapewniają, że placówka może liczyć na ich pomoc i wsparcie. – Jak tylko będziemy mieli możliwość to będziemy wspierać działania personelu pediatrii. Pomagając oddziałowi pomagamy też trochę sobie, bo gdyby cokolwiek stało się naszym dzieciom wiemy, że mamy na miejscu najlepszą opiekę i ekipę, która dysponuje odpowiednim sprzętem, że wszystko jest jak należy – mówi pani Natalia i dodaje. – Bardzo polubiłam Sanok. Cieszę się, że możemy dołożyć swoją cegiełkę do tego, aby żyło nam się tu wszystkim lepiej.

Martyna Sokołowska

5 Responses to "To był odruch serca"

Leave a Reply

Your email address will not be published.