
Dystrybucja worków na posegregowane śmieci wzbudza duże emocje. W mieście zostawiane są one przy posesjach. Na terenach wiejskich zaś ich wydawaniem zajmują się sołtysi. Nie robią tego charytatywnie. Dostają za to pieniądze, niektórzy nawet po 3-4 tys. zł. Części mieszkańców to nie odpowiada. Mówią, że chcą, żeby było jak w mieście. Sołtysi z burmistrzem Janem Zubą bronią jednak tego systemu. Dlaczego?
O zmianę systemu dystrybucji worków od ponad trzech miesięcy apeluje radny Piotr Panek. Twierdzi on, że mieszkańcy terenów wiejskich gminy muszą stać w długich kolejkach „jak za komuny”. Tymczasem, jak przekonuje, można byłoby pojemniki na odpady zostawiać przy poszczególnych posesjach. Podkreśla, że taka forma doskonale zdaje egzamin w mieście.
„To wcale nie są grosze”
O żadnych zmianach nie chcą słyszeć sołtysi. – Przez cztery dni wydawałam worki. Jeśli ktoś nie przyszedł po nie osobiście, to dostarczyłam je do domu. Nie było kolejek, wszystko odbywało się normalnie – mówiła Grażyna Halat, gospodarz Kolbuszowej Dolnej.
W podobnym tonie wypowiadał się Jan Fryc, sołtys Kolbuszowej Górnej: – Ja też nie spotkałem się ze skargami. Mieszkańcy bez problemu przychodzili do mnie i je wybierali. I wcale nie stali w kolejkach. A więc nie jest to chyba złe rozwiązanie – zaznaczył Fryc.
Jak się okazuje, że sołtysi nie wydają worków za darmo. Dostają za to spore pieniądze, niektórzy nawet po 3-4 tys. zł. Kasa pochodzi z budżetu Urzędu Miejskiego. Piotr Panek, któremu dostało się za krytykę tej sytuacji od sołtysów i burmistrza Jana Zuby, nie kryje żalu:
– Kiedy dopytywałem się o te kwestie na sesji, zostałem mocno skrytykowany. Że się czepiam, że tylko ja mam problemy – wyliczał. – Padły także słowa, że sołtysi za roznoszenie worków dostali grosze. W kontekście publikacji na ten temat i kwot, które padają, chcę wyrazić żal. Bo te kilka tysięcy złotych w niektórych przypadkach to na pewno nie są grosze.
Paweł Galek



One Response to "Kasa za wydawanie worków"