
Fot. Paweł Galek
KOLBUSZOWA.
– Nie może być tak, że dzwoni się do Urzędu Miejskiego alarmując, że gdzieś jest problem, a w zamian słyszy atak, krzyk albo pretensje, że tylko się krytykuje i nie ma się żadnego pomysłu – grzmiał w stronę burmistrza Jana Zuby radny Piotr Panek.
Jak można się domyślać, osobą, która dzwoniła do magistratu, był sam radny, a sytuacja dotyczyła wiosenno-letnich podtopień w gminie. – Miało to miejsce przy sprawie bardzo nerwowej i krytycznej, czyli kiedy wszyscy byliśmy zalewani – mówił Piotr Panek.
– Bo jeżeli mieszkaniec dzwoni, to robi to po to, żeby zgłosić problem. W zamian chce usłyszeć: „Dziękuję za zgłoszenie, przyjrzymy się sytuacji, podjedziemy i zobaczymy co się da zrobić”. Trzeba osobę dzwoniącą uspokoić, a nie na niego krzyczeć czy atakować. Dlatego bardzo proszę, żeby takie sytuacje nigdy nie miały miejsca – nie krył emocji.
Burmistrz, do którego pretensje miał radny, przyjął jego słowa bez odpowiedzi. – Nie chodzi dziś o to żeby kogoś personalnie napiętnować, tylko o to by wyciągać wnioski. Myślę że osoba do której kierowałem swoje słowa to zrobi – komentował Piotr Panek.
pg


