
Zarząd województwa podkarpackiego może być pierwszym, który na własnej skórze odczuje rozłam zjednoczonej prawicy. Marszałek Władysław Ortyl chce odwołania z zarządu przedstawicieli koalicjantów – Anny Huk z Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro i Stanisława Kruczka z Porozumienia Jarosława Gowina.
Wszystko wskazuje na to, że rozłam koalicji rządowej może pociągnąć za sobą zmiany we władzach na szczeblu wojewódzkim. Na pewno będzie tak na Podkarpaciu, bowiem w poniedziałek marszałek Władysław Ortyl potwierdził informację, że zamierza złożyć wniosek o odwołanie z zarządu województwa Stanisław Krucza (Porozumienie Jarosława Gowina) i Annę Huk (Solidarna Polska). To jedyny radni w zarządzie województwa, którzy nie są z PiS.
Władysław Ortyl spotkał się już w tej sprawie z przedstawicielami koalicyjnych partnerów zasiadających w zarządzie województwa. – W piątek marszałek Władysław Ortyl poinformował mnie, że mogę zostać odwołany z zarządu – powiedział Super Nowościom Stanisław Kruczek, członek zarządu województwa podkarpackiego. – To była męska i konstruktywna rozmowa. Nie byłem nią zaskoczony, bo związana jest z umową koalicyjną i jest naturalnym następstwem tego, co się teraz dzieje w Sejmie – dodał.
Kara za niesubordynację
Decyzja marszałka jest pokłosiem piątkowego głosowania w sprawie tzw. ustawy futerkowej. Szef PiS Jarosław Kaczyński chciał, aby zjednoczona prawica mówiła w tej sprawie jednym głosem. Zaapelował do koalicjantów (Solidarna Polska i Porozumienie) o jednolite stanowisko i poparcie zmian w Ustawie o ochronie praw zwierząt, stało się jednak inaczej. Koalicjanci nie podporządkowali się zaleceniom szefa PiS, część z nich (w tym cała Solidarna Polska) zagłosowała przeciwko nowelizacji ustawy, a reszta wstrzymała się od głosu. Z głosowania wyłamało się też kilkunastu posłów PiS, w tym także Kazimierz Moskal z Podkarpacia, za co zostali zawieszeni w prawach członka partii.
„Jesteśmy do dyspozycji marszałka”
– Taka jest polityka, teraz wszystko będzie zależało od tego, czy szefowie partii będą potrafili dojść do porozumienia, które będzie od nich wymagało pójścia na pewne ustępstwa – komentuje Stanisław Kruczek i dodaje. – Ja w każdym razie się nie obrażam i nie mam do marszałka żadnych pretensji. Niezależnie od tego co się wydarzy dostosuje się do decyzji i nadal będę pracować dla dobra Polski i naszych małych ojczyzn – podsumował marszałek Kruczek.
Drugą osobą, która może zostać usunięta z zarządu województwa, jest Anna Huk z Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro. – O decyzji marszałek poinformował mnie telefonicznie w piątek. Przy okazji podziękował za lata współpracy i pozytywnie ocenił moją pracę, miło było usłyszeć, że docenia – powiedziała nam Anna Huk.
Do Sejmiku weszła z listy Prawa i Sprawiedliwości, ale jak podkreśla, od 10 lat jest członkiem Solidarnej Polski i to właśnie partii Zbigniewa Ziobro zawdzięcza swoje największe polityczne sukcesy. – Jak widać, życie polityczne lubi zaskakiwać, rozmowy bywają trudne, ale potrzebne. Do całej sprawy podchodzę ze spokojem, czekam na rozwój sytuacji. W życiu kieruję się lojalnością i tak samo będzie teraz, podporządkuję się decyzjom, niezależnie jakie one będą – zapewniła.
Będą wnioski o odwołanie koalicjantów z zarządu
Niezależnie od przyszłości koalicji rządzącej zmiany w zarządzie województwa podkarpackiego wydają się nieuniknione.
– Zapewnienie stabilnego i działającego w pełnym zaufaniu zarządzania województwem podkarpackim jest podstawowym zadaniem władz samorządowych. W związku z niepotrzebnym zakłóceniem stabilności pracy zarządu i niezrozumiałym zachowaniem dwóch koalicjantów konieczne jest działanie zapobiegawcze w postaci zmian w składzie zarządu województwa – mówi Super Nowościom Tomasz Leyko , rzecznik Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie.
Zaznacza, układ stanowisk w zarządzie województwa również regulowany jest umową koalicyjną Zjednoczonej Prawicy, która przestała istnieć. – W związku z tym marszałek Władysław Ortyl złoży wnioski o odwołanie z zarządu województwa członków zarządu Anny Huk (SP) i Stanisława Kruczka (Porozumienie) – potwierdził nam rzecznik.
Wnioski te będą procedowane na najbliższej sesji sejmiku, która odbędzie się 28 września.
PiS straci władzę w sejmikach?
Na Podkarpaciu PiS rządzi wspólnie z partią Zbigniewa Ziobro i Jarosława Gowina od 2014 roku. Przedstawiciele obu koalicyjnych partii mają zagwarantowane po jednym miejscu w zarządzie województwa.
Głosowanie nad ich odwołaniem, jeśli do niego dojdzie, będzie zwykłą formalnością, bowiem PiS ma w sejmiku bezwzględną większość – 20 mandatów należy do przedstawicieli partii Jarosława Kaczyńskiego. Koalicjanci mają w sumie pięć mandatów – trzy Porozumienie Gowina i dwa Solidarna Polska Ziobry. Przy takim układzie sił PiS nawet po rozpadzie koalicji na Podkarpaciu nadal będzie dzierżył władzę.
O ile w podkarpackim sejmiku układ sił się nie zmieni, problem z utrzymaniem władzy PiS może mieć w czterech województwach, gdzie rządzi wspólnie z koalicjantami. Mowa o województwach: podlaskim, łódzkim, świętokrzyskim i śląskim.
Martyna Sokołowska



3 Responses to "Marszałek usuwa „przystawki” PiS z zarządu"