
– Nie dopuścimy do budowy tego masztu u nas i tyle – deklaruje w imieniu ostrowian Łucja Leja, przewodnicząca „Komitetu mieszkańców wsi Ostrów STOP budowie masztu”. Mieszkańcy wsi chcą jednak z budową masztu „powalczyć” na drodze prawnej, a nie siłowo.
W tym celu potrzebna im dokumentacja na ten temat, o którą Łucja Leja wystąpiła do wójta gminy Przemyśl, Andrzeja Huka w trybie dostępu do informacji publicznej. Wójt jednak odmawia wydania kompletu wszystkich dokumentów.
– Muszę działać w granicach prawa – mówi Andrzej Huk. Nie wskazuje jednak przepisu, na podstawie którego tego czy innego dokumentu na temat budowy masztu mógłby osobie proszącej o jego ujawnienie w tym trybie odmówić. Narazie ostrowianie mają wskazać, co chcieliby konkretnie otrzymać, a wójt przekazał przewodniczącej Lei listę dokumentów, które w tej sprawie ma gmina.
Ma tu stanąć maszt
Przypomnijmy. Około 2 tygodnie temu mieszkańcu Ostrowa na działce należącej do prywatnej firmy zobaczyli spory dół wypełniony wodą i otoczony zabezpieczeniem z drucianej siatki. Z tablicy informacyjnej dowiedzieli się, że ma tu stanąć maszt jednej z telefonii komórkowych. Tymczasem w pobliżu są dwa przedszkola, szkoła, dom dziecka, zabytkowy park, prywatne domu i spore osiedle bloków oraz kościół. Ostrowianie masztu nie chcą i zawiązali już komitet przeciwko jego budowie. Do wójta Andrzeja Juka, który sam mieszka w Ostrowie, mają żal. Dlaczego? – Bo pozwolenie na lokalizację celu publicznego, czyli tego masztu wydał w listopadzie 2018 r., a my się o tym teraz dowiedzieliśmy, gdy powstała już dziura pod maszt – mówią mieszkańcy wsi. Wójt zapewnia, że w stosownym czasie była informacja na stronie internetowej gminy, a także że wspominał o tym pojedynczym ostrowianom. – Zgodę na lokalizację celu publicznego musiałem wydać, tak stanowi prawo – podkreśla Huk.
Dyrekcja milczała, starostwo wydało zgodę
W ślad za tą zgodą przy milczącej postawie na ten temat Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, przemyskie Starostwo Powiatowe wydało zgodę na budowę masztu. Wójt zaskarżył sprawę do wojewody, ale według jej służb gmina nie jest stroną w tej sprawie i oddalono skargę. – Zaskarżyliśmy tę decyzje do sądu – informuje wójt Huk. Tymczasem ostrowianie sprawy wzięli w swoje ręce, a pomaga im Błażej Wilk, który zajmował się sprawą masztu w Młodowicach Osiedle w gminie Fredropol. Tam wójt także wydał pozwolenie na lokalizację celu publicznego, maszt zdążył nawet już stanąć. Tyle tylko, że dzięki wspólnemu działaniu mieszkańców wsi i osób zajmujących się takimi sprawami w całym kraju, telefonia komórkowa przegrywa w kolejnych instancjach sądowych i wszystko zmierza do rozebrania masztu w Młodowicach Osiedle. Jednak specjaliści od takich spraw potrzebują określonych dokumentów, by tą konkretną sprawą w Ostrowie się zająć. Dlatego w imieniu komitetu Łucja Leja wystąpiła do gminy o ujawnienie pełnej dokumentacji dotyczącej masztu w trybie dostępu do informacji publicznej.
Powołuje się na wyrok WSA w Warszawie
Tymczasem wójt Andrzej Huk twierdzi, że nie może wydać wszystkich dokumentów, bo tak stanowi prawo. Nie podaje przy tym stosownego przepisu, a jedynie, za gminnym radcą prawnym powołuje się na wyrok WSA w Warszawie dotyczący dokumentacji udostępnionej w ramach dostępu do informacji publicznej. Tyle tylko, że ten dotyczył… akt sprawy sądowej, zatem dokumentacji nijak mającej się do dokumentacji dotyczącej budowy masztu. Ostatecznie wójt poinformował przewodniczącą Leję, jakie dokumenty w tej sprawie ma gmina i poprosił o wskazanie wśród nich tych, które komitet zechciałby poznać. – To dość dziwne – komentuje Błażej Wilk. – Wójt Fredropola, co prawda nie bez oporu, ale wydał pełną dokumentację masztu w Młodowicach Osiedle w oparciu o przepisy dotyczące dostępu do informacji publicznej – zdradza. Mieszkańcy Ostrowa są zdeterminowani i zapowiadają, że nie odpuszczą, a do postawienia masztu nie dopuszczą.
Monika Kamińska



6 Responses to "Na razie napotykają na problemy ze strony urzędników"