
Mieszkańcy Hadykówki sprzeciwiają się planom budowy spalarni śmieci na terenie byłego zakładu ceramiki budowlanej. Są oburzeni faktem, że nikt ich o tym nie powiadomił, o konsultacjach nie wspominając. Protest, który odbył się w centrum miejscowości, zgromadził tłumy. – Czy ktoś w ogóle pomyślał, planując tak uciążliwą dla środowiska i szkodliwą dla ludzi inwestycję? – pytali mieszkańcy.
Informacja o zamiarze budowy spalarni śmieci na terenie byłej cegielni w Hadykówce pojawiła się na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego w dziale „Aktualizacja Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami”. Czytamy tam, że ma to być „instalacja termicznego przetwarzania odpadów komunalnych i przetworzonych”. Mieszkańcy wsi, którzy o wszystkim dowiedzieli się ostatni i już po fakcie, zorganizowali protest.
„To było do przewidzenia”
W miniony czwartek na plac przed świetlicą wiejską pojawiły się prawdziwe tłumy. – Oczekujemy od władz, które tu zaprosiliśmy, jednoznacznego stanowiska w tej sprawie – mówiła nam Teresa Krzysztofińska, sołtys Hadykówki. – Chcemy usłyszeć, dlaczego jako mieszkańcy dowiedzieliśmy się o tych planach jako ostatni zupełnie przypadkowo. Jeżeli się okaże, że to spotkanie nie wystarczy, będziemy działać dalej – zapowiedziała pani sołtys. – Podejrzewałyśmy, że wcześniej czy później może nastąpić taka sytuacja – przyznała Małgorzata Marut, mieszkanka Hadykówki, a zarazem radna gminy Cmolas. – Od momentu kiedy Ceramika została nabyta przez nowego właściciela, zaczęły pojawiać się pogłoski, że ma być tu jakieś wysypisko śmieci albo coś podobnego. Teraz słyszymy o spalarni. Dobrze, że szybko dowiedzieliśmy się o tych planach i razem z panią sołtys podęłyśmy interwencję. Wydaje mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Przynajmniej mam taką nadzieję.
„Kto wpadł na taki pomysł?”
Oburzenia planami właściciela byłej cegielni nie krył też Marian Salwik, mieszkaniec Hadykówki: – Trudno nam sobie wyobrazić, kto mógł wpaść na taki pomysł, żeby w tym miejscu lokalizować tak uciążliwą dla środowiska i szkodliwą dla mieszkańców inwestycję – irytował się. – Była cegielnia leży 50 m. od remizy OSP, w której są mieszkanie socjalne, biblioteka szkolna i świetlica wiejska; od boiska sportowego, placu zabaw, budynków mieszkalnych, w których mieszkamy my i nasze rodziny, ok. 200 m. od szkoły podstawowej.
– Po uruchomieniu tej instalacji musiałby tu powstać odpowiedni plac, na którym składowane byłyby odpady – zaznaczył. – Oczywiście odbywałby się całodobowy ruch wielkogabarytowych ciężarówek. A więc natężenie ruchu, które już teraz jest ogromne, jeszcze bardziej by wzrosło. Nie ma co się łudzić, że poprawiłoby to wizerunek Hadykówki. Wręcz przeciwnie. Atrakcyjność naszej wioski na pewno by spadła, ceny działek również. – Obszar Hadykówki objęty jest programem Natura 2000. Tyle razy nam się mówi, że jakakolwiek realizowana tu inwestycja w żadnym stopniu nie może zagrażać środowisku. A tutaj ktoś próbuje zaserwować tak ogromnie uciążliwy obiekt. Pamiętajmy, że była cegielnia leży w strefie ochronnej ujęcia wody, bardzo zdrowej i smacznej. Gdyby doszło do realizacji tej inwestycji, to skażoną wodę będą piły nasze dzieci i wnuki – podkreślał Marian Salwik.
Można to jeszcze zablokować
Ewa Draus, wicemarszałek województwa, tłumaczyła mieszkańcom, że informacja o spalarni śmieci, która znalazła się na stronie internetowej Urzędu Marszałkowskiego, nie ma żadnej mocy sprawczej. – Chcieliśmy poznać, jakie są zamiary inwestycyjne związane z utylizacją odpadów w naszym województwie. Wszystkie zadania, które zostały zgłoszone, a było ich osiem, zostały zamieszczone na naszej stronie i poddane do publicznej wiadomości. Był miesiąc czasu, żeby w ramach konsultacji społecznych zgłaszać swoje opinie. – Ten etap został zakończony. Protest, jaki wpłynął od mieszkańców Hadykówki, był już po terminie. Ale prezydent Przemyśla zgłosił chęć zamieszczenia w tym planie takiej spalarni na swoim terenie. Tak też zrobiliśmy. Dlatego teraz jest to wszystko procedowane od nowa. W związku z tym mieszkańcy Hadykówki, którzy chcą oprotestować spalarnię w swej miejscowości, powinni złożyć stosowne pismo od 28 września do 20 października br. Jeśli to w odpowiednim terminie zrobią, to tej spalarni nie będzie – zapewniła wicemarszałek.
„Hadykówka ma być czysta”
Eugeniusz Galek, wójt gminy Cmolas, zapewnił, że nie w Hadykówce spalarni śmieci nie było, nie ma i nie będzie: – To że inwestor ma takie plany, to nic nie znaczy. To tylko są jego marzenia, ale one nigdy się nie ziszczą. Po pierwsze, to są duże pieniądze. Po drugie, musi mieć zgodę społeczeństwa i Urzędu Gminy, a takowej mieć nie będzie – obiecał. – Wiele dokumentów musi przejść przez moje biurko i zaręczam, ze żadnego pozytywnego uzgodnienia dla niego nie będzie. On wie, że ma tu robić cegły, ewentualnie mając tak rozległe tereny mógłby produkować energię poprzez panele fotowoltaiczne. Hadykówka jest zbyt piękną miejscowością, żeby budować na jej terenie spalarnię śmieci. Jeżeli pojawią się tacy, którzy będą chcieli robić pieniądze kosztem ludzi, to nie tutaj. Dopóki będę wójtem, nie ma takiej możliwości. Nie ma takiej opcji. Hadykówka ma być czysta.
Po blisko dwóch godzinach emocjonalnej dyskusji mieszkańcy Hadykówki uzgodnili, że oprotestują spalarnię śmieci w Wojewódzkim Planie Gospodarki Odpadami. Dopilnowanie tego tematu obiecali przybyli w miniony czwartek do Hadykówki samorządowcy.
Paweł Galek


