„Największy wał trzech ostatnich dekad”, a cicho jak w kościele

15.06.2020 Warszawa , ul. Miodowa 15 , Ministerstwo Zdrowia . Posłowie Michał Szczerba (P) i Dariusz Joński (L) podczas konferencji prasowej ” Afera Szumowskiego – tajemnice umowy na respiratory „. Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta

O tym, jak Ministerstwo Zdrowia pod wodzą byłego już kierownictwa, czyli Łukasza Szumowskiego i Janusza Cieszyńskiego „doskonale” radziło sobie z zakupami respiratorów z racji pandemii rozpisywała się prasa, „trąbiły” stacje telewizyjne, a posłowie opozycji, szczególnie Michał Szczerba z KO, nazwali tę sytuację „największym wałem od trzech dekad”. Nie dość, że resort kupił urządzenia niewiadomego pochodzenia od byłego handlarza bronią, który w dodatku już kiedyś „przekręcił” swoich kontrahentów na kasę, to jeszcze zapłacił sutą przedpłatę z, bo prawie 160 milionów złotych. Mało tego, z zamówionych niecałych 1250 respiratorów dostarczono ledwie 200, a MZ nie skorzystał z oferty Amerykanów, tylko zapłacił prawie dwa razy drożej lubelskiej firmie. Warto dodać, że do tej pory jej właściciel, były handlarz bronią, nie zwrócił większości zaliczki, choć z umowy się nie wywiązał. No i co? Ano nic! Łukasz Szumowski i Janusz Cieszyński nie ponieśli żadnych konsekwencji, odeszli z MZ w glorii i sławie wspaniale walczących z pandemią.

W środowy (30 września) wieczór widzowie TVN24 mieli okazję w „Czarno na białym” obejrzeć reportaż „Jak Polska respiratory kupowała”, którego twórcą jest Piotr Świerczek. Kto miał okazję ten miał, ale kto nie miał, powinien obejrzeć go, np. w Internecie. Po co? Ano po to, by dobrze zrozumieć co tak naprawdę stało się w naszym Ministerstwie Zdrowia, kto na to pozwolił i co z tego wynikło.

Respiratory nawet z gardła diabła

Choć jeszcze tak niedługo przed dotarciem pandemii koronawirusa do Polski minister zdrowia, Łukasz Szumowski zapewniał, że jesteśmy na to przygotowani, jak nikt inny, jako państwo, już w kwietniu zmienił zdanie i razem ze swoim zastępcą, Januszem Cieszyńskim pytani o respiratory i inne „okołocovidowe” akcesoria deklarowali, że „nawet diabłu wytargaliby te urządzenia i inny sprzęt medyczny z gardła”. Diabeł się nie trafił, ale za to trafił się szef pewnej lubelskiej spółki, która dotychczas nic wspólnego ze sprzętem medycznym nie miała, wcześniej zajmujący się tak budzącym zaufanie zajęciem, jak …handel bronią. Musiał wzbudzić wszelako zaufanie panów ministrów, bo 14 kwietnia podpisano z num umowę na dostarczenie 1241 respiratorów. Urządzenia mające ratować życie chorych na covid 19 Polaków miały do Polski dotrzeć w trzech transzach do końca czerwca. W tym handlarz bronią miał być lepszy od Unii Europejskiej, która Polsce gwarantowała zakup respiratorów, ale dotrzeć do naszego kraju miałyby dopiero w lipcu u sierpniu. Dlatego – jak tłumaczyło wówczas MZ, 15 kwietnia zrezygnowaliśmy z ybijnego kontraktu na respiratory. W czym lepszy był od amerykańskiego koncernu, który w maju oferował nam, warto podkreślić, że dzięki osobistym na ten temat rozmowom Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem, 200 urządzeń, nie wiadomo. A właśnie o to pytał Piotr Świeczek w swoim reportażu: – Skoro ówczesny minister i wiceminister zdrowia mówili, że nawet diabłu wytargaliby z gardła respiratory, to jak zrozumieć sytuację, w której nie sięgnęli po 200 sztuk, które właściwie leżały na stole? – chciałby wiedzieć dziennikarz. Ano MZ „wyjaśniłp” mu cóż to takiego się stało, że nie chcieliśmy 200 respiratorów, które „załatwił” od Amerykanów prezydent Duda, a które – co warto podkreślić, były znacznie tańsze niż te od lubelskiego handlarza bronią. Tak konkretnie ostatecznie kupiła je Turcja za połowę ceny, którą MZ zgodziło się zapłacić handlarzowi bronią z Lublina. MZ stwierdziło, że nie było ze strony amerykańskiej konkretnej oferty, a negocjacje z koncernem zza oceanu się przeciągały. – Te negocjacje miały rzekomo przeciągnąć się do czerwca, a wtedy sprawa przestała być pilna – mówił w swoim reportażu Świerczek.- Cały czas miał to być dla nas priorytetowy zakup i nie wiedzieć czemu te negocjacje aż tak długo trwały, zwłaszcza, że amerykańska firma General Electric była gotowa nam je sprzedać już z dostawami w czerwcu. Trudno zrozumieć, gdzie więc jest brak tej konkretnej oferty, skoro padła liczba, kwota i data dostawy – zauważył przytomnie reporter „Czarno na Białym”. Pytał o to byłego wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego, ale ten odmówił występu przed kamerami.

18.08.2020 Warszawa , ul. Miodowa. Minister Zrowia Łukasz Szumowski podczas konferencji prasowej, na której poinformował o swojej dymisji .
Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta

Respiratorów nie dostarczył, kasy nie oddał

Tymczasem handlarz bronią nie dostarczył nam respiratorów ani w kwietniu, ani w maju. Jak znów słusznie zauważył Piotr Świerczek, to już powinno dać do myślenia, że coś jest nie tak. Tym bardziej, że szef lubelskiej firmy zawarł z MZ bardzo korzystną dla siebie finansowo umowę. Zaliczki na kolejne transze respiratorów wahały się od 65 do nawet 100 proc. ich ceny! Resort z pieniędzy podatników zapłacił handlarzowi bronią przedpłatę w wysokości blisko 160 mln. złotych.- Temu można się nie dziwić, bo mamy sytuacje krytyczną, państwa wyrywają sobie zębami te respiratory… No to dobrze, płacimy sporo, płacimy przedpłatami, ale ten towar mamy. Ale jak się okazało, wcale go nie dostaliśmy – tłumaczył w reportażu Świerczek. W istocie bowiem z ponad 1,2 tys. urządzeń dotarło do nas 200 i to niewiadomego pochodzenia, za to mimo rezygnacji ostatecznie ze współpracy z lubelską firmą, 60 milionów złotych zaliczki nadal jest w rękach szefa firmy i były handlarz bronią obraca po prostu pieniędzmi podatników!

Prokuratura zajmuje się sprawą „nijak”

Sprawą respiratorów, a raczej ich braku i dziwnej umowy MZ z mało wiarygodnym kontrahentem od początku interesują się posłowie opozycji, głównie Michał Szczerba i Dariusz Joński z KO. Szczerba w rozmowie z Super Nowościami mówił kilka miesięcy temu wprost, że „mamy do czynienia z największym przekrętem od trzech dekad” i trudno zaprzeczyć jego słowom, a wtedy jeszcze nie wszystkie szczegóły tego „wału” były znane. Posłowie KO zawiadomili o całej sprawie prokuraturę, która – jak by się wydawało na logikę – czymś takim powinna się zająć niezwłocznie, chodzi wszak o sprzęt niezbędny w walce o zdrowie Polaków zakażonym covid 19 i publiczne pieniądze. To, co w tej sprawie dzieje się w prokuraturze śledzi na bieżąco dziennikarz TVN24 Szymon Jadczak. Od niego zatem Piotr Świerczek chciał na antenie usłyszeć, jak się w tej prokuraturze sprawa rozwija. – Najkrócej można powiedzieć, że nijak – odpowiedział na to Jadczak. – W tej sprawie się dalej nic nie zmieniło, nic się nie ruszyło. Trwają, jak to mówią prokuratorzy, czynności – poinformował dziennikarz TVN24. – Respiratorów nie ma, pieniędzy nie ma, śledztwo jest na jakimś początkowym etapie. Tutaj ze strony prokuratury, ze strony służb nie ma się co spodziewać jakiegoś przełomu w najbliższym czasie – posumował.

Łukasz Szumowski i Janusz Cieszyński już nie rządzą resortem zdrowia. Odeszli sobie spokojnie i glorii i sławie tych, co nas uratowali przed kataklizmem z racji pandemii. Wygląda na to, że tak po prostu w Polsce można: wydać mnóstwo publicznych pieniędzy na coś, czego nie ma kupując to czego nie ma od kogoś o złej sławie w biznesie i …wszystko w porządku. Na państwa, gdzie takie coś jest normą, z są to tzw. kraje III świata mówi się „republika bananowa” i nie jest to bynajmniej komplement.

Monika Kamińska

6 Responses to "„Największy wał trzech ostatnich dekad”, a cicho jak w kościele"

Leave a Reply

Your email address will not be published.