Areszt dla właściciela psów, które zagryzły 12-latka

Trumna tragicznie zmarłego Kamila była biała podobnie jak morze kwiatów, które ją otaczało. Fot. Archiwum

Nawet na 5 lat za kratki trafić może przemyślanin Mariusz Ś., którego pies lub psy rasy amerykański pitbulterier śmiertelnie pogryzły 12- letnie Kamila. Podejrzany o narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia dwóch chłopców, w tym swego pasierba 11- letniego Szymona oraz o nieumyślne spowodowanie śmierci jego rok starszego kolegi Kamila nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Wczoraj sąd zdecydował, ze najbliższe 3 miesiące mężczyzna spędzi w areszcie w warunkach szpitalnych. Również wczoraj na zasańskim cmentarzu spoczął śp. Kamil, który mimo wysiłków lekarzy po pogryzieniu zmarł w katowickim Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka.

Przypomnijmy: 28 września Przemyśl i Polskę obiegła przerażająca wiadomość: groźne psy pogryzły 12- latka, który jest w stanie krytycznym i walczy o życie! Z przekazywanych przez śledczych „na gorąco” informacji wynikało, że 11- letni Szymon z Przemyśla miał się „urwać” z ostatniej lekcji w szkole i pójść do domu. Po drodze spotkał kolegę, o rok starszego Kamila, którego zaprosił do siebie. Rzecz tym, że w domu 11- latka mieszkało wraz z ludźmi 2 psy: 5- letnia suka i roczny samiec. Jak wówczas mówiono miały być one „w typie amstafa”, czyli miały być podobne do psów rasy American Staffordshire Terrier, ale nie posiadać rodowodów. Nie wiadomo jak doszło do tego, że jeden, czy też oba psy rzuciły się na 12- latka. Najprawdopodobniej Szymon chciał odciągnąć psa lub psy od kolegi wskutek czego doznał obrażeń ręki. Były one jednak niewspółmiernie mniejsze od tych, których doznał Kamil. Chłopiec miał głębokie obrażenia twarzy, szyi i klatki piersiowej oraz złamaną rękę. W karetce, która wiozła go do przemyskiego Wojewódzkiego Szpitala chłopiec przestał oddychać i ustało u niego krążenie. Udało się je przywrócić, ale trwało to bardzo długo, mowa była nawet o godzinie reanimacji. Z przemyskiej placówki chłopca przetransportowano do katowickiego Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Niestety 12- latek zmarł tam 1 października.

Właściciel psów może iść za kratki na 5 lat

Od początku mowa była o tym, że zarzuty w tej sprawie postawione zostaną najprawdopodobniej ojczymowi Szymona, Mariuszowi Ś., który jest właścicielem psów. Tak się stało we wtorek (6 października). – Podejrzany usłyszał zarzut narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia dwóch małoletnich oraz nieumyślnego spowodowania śmierci małoletniego Kamila – poinformowała prok. Beata Starzecka, zastępca Prokuratora Okręgowego w Przemyślu.– Grozi mu za to do 5 lat pozbawienia wolności. Zarzuty oparte są na ustaleniach, że podejrzany utrzymywał psy rasy amerykański pitbulterier bez wymaganych pozwoleń, a ponadto nie zapewnił zwierzętom właściwych warunków bytowania oraz nie odizolował ich od osób postronnych, w tym małoletnich – dodała prokurator Starzecka. W śledztwie na jaw wyszło, że psy Mariusza Ś. okazały się być nie mieszańcami „podobnymi do amstafa”, a rasowymi amerykańskimi pitbulami z rodowodami. – Śledczy zabezpieczyli dokumenty świadczące o tym – zdradziła prok. Starzecka. To, że amerykański pitt bull jest rasą agresywną ze swej natury potwierdził powołany do sprawy biegły behawiorysta, który w swej opinii podkreślił, że psy tej rasy mają zakodowane zachowanie typu „złap i zabij”, a nie „węsz i trop”.

11-latek jeszcze nie był przesłuchiwany

Podejrzany Mariusz Ś. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. – Złożył wyjaśnienia, które w części są zgodne z ustaleniami śledczych – wyjaśnia prok. Starzecka – Jednak umniejszał w nich swoją rolę w tym tragicznym zdarzeniu – dodała. Prokurator zawnioskował o 3-miesięczny areszt dla Mariusza Ś. Wczoraj sąd zdecydował o tym, że Mariusz Ś. ma najbliższe 3 miesiące spędzić w areszcie, ale warunkach szpitalnych. Jednocześnie w śledztwie nie przesłuchano jeszcze kluczowego świadka, czyli pasierba Mariusza Ś. i kolegi zmarłego Kamila, czyli 11- letniego Szymona. – Na razie nie pozwala na to stan zdrowia dziecka – poinformowała prok. Starzecka. Tymczasem 11- latek był bezpośrednim świadkiem tragicznych wydarzeń, które dla jego 12- letniego kolegi skończyły się śmiercią.

Ksiądz:- Rodzice nie powinni iść za trumną swego dziecka

Pogrzeb śp. Kamila odbył się wczoraj. Podczas mszy żałobnej w kościele oo. Salezjanów w Przemyślu w tej tragicznie smutnej chwili żegnała Kamila, spoczywającego w białej trumnie otoczonej morzem białych kwiatów, pogrążona w rozpaczy rodzina, ale żegnali go też nauczyciele, sąsiedzi i koledzy i koleżanki ze szkoły i z podwórka. Dzieci tuliły się do siebie wzajemnie w upiornej wręcz ciszy wsłuchując się w przejmujące słowa księdza. – Rodzice nie powinni nigdy iść za trumną dziecka, powinno być inaczej. Kamil dopiero wchodził w swoje życie. Rodzice mieli wobec niego tyle planów i marzeń. Cieszyli się z urodzin potem patrzyli jak stawiał pierwsze kroki, , poznawał kolegów, szedł do szkoły. Teraz wszystko prysło. Naturalnym jest, że wiatr strąca suche liście z drzew, ale dramatem jest, kiedy porywa młode listki – mówił kapłan. Zostaje nam tylko powtórzyć za patronem szkoły, do której chodził Kamil: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. A niektórzy za szybko; jak ty Kamilu – przywołał duchowny znane słowa ks. Twardowskiego. Śp. Kamil spoczął na zasańskim cmentarzu.

Psy nadal na obserwacji w schronisku

Tymczasem w schronisku dla zwierząt w podprzemyskich orzechowcach na obserwacji od chwili pogryzienia chłopca przebywają na obserwacji oba amerykańskie pitbulteriery należące do Mariusza Ś. Obserwacja ma potrwać 15 dni, porem podjęta zostanie decyzja co do dalszego losu zwierząt. Już teraz nie brakuje tych, którzy uważają, że niebezpieczne psy powinny zostać uśpione, ale równie wielu jest takich, którzy uważają, że za tę tragedię odpowiedzialny jest tylko człowiek i nie powinno się za jego błędy karać zwierząt.

Monika Kamińska

5 Responses to "Areszt dla właściciela psów, które zagryzły 12-latka"

Leave a Reply

Your email address will not be published.