
Weszliśmy na kolejny poziom. Z poziomu łamania prawa, zginania karku praworządności, zakłamywania i rzucania na kolana Konstytucji, z poziomu straszenia, arogancji, wściekłych krzyków, weszliśmy – a w zasadzie wskoczyliśmy nocą – na poziom represji. Represji zorganizowanych przez specjalną jednostkę prokuratorską oraz coś, co nie dość, że nie jest sądem, to jeszcze jest zawieszone.
Represje to ważny przełom w historii poczynań tej władzy. Ważny, bo nieodwracalny i dość nieuchronnie prowadzący w kierunku dyktatury. Bo tego się nie da odzobaczyć ani zapomnieć, tego się nie da pominąć, tego się też nie da wybaczyć. Tu nie będzie uniewinnienia. Pamiętajmy o tym, bo oni się już cofnąć nie mogą.
Przemysław Przybył, adwokat
Sprawa sędzi Beaty Morawiec to kolejny akt niszczenia polskiego wymiaru sprawiedliwości. Nie dość, że w ciągu ostatnich pięciu lat doprowadzono polskie sądownictwo do stanu bezprecedensowego paraliżu, to dodatkowo, represjami wymierzonymi w sędziów, osłabiono pozycję Polski na arenie międzynarodowej. Musimy pamiętać, że organizacje międzynarodowe, takie jak Unia Europejska, opierają się na zasadzie praworządności. Tej w naszym kraju już nie ma. Sprawa pozbawienia immunitetu sędzi Morawiec stanowi przekroczenie kolejnej czerwonej linii odgraniczającej ustrój europejskiego, demokratycznego państwa prawa od dyktatury.
Zemsta na sędziach?
A przecież chodzi o zwykłą wendettę Zbigniewa Ziobry, który po prostu przegrał proces z sędzią Morawiec. To publiczne upokorzenie na dodatek przy udziale jednej z głównych twarzy walki o niezależne sądownictwo, prezeski stowarzyszenia sędziów Themis, musiało się spotkać z odwetem. Stąd działania ekipy specjalnej czyli Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, która przysyła rano CBA rekwirując sędzi laptop i pendrive. Ten sam WSW PK działał też wobec innych niepokornych sędziów – na przykład sędziego Tuleyi. Prokuratura z uporem maniaka twierdzi, że sędzia: Beata M. wyłudziła pieniądze przyjmując wynagrodzenie, a nie wykonując analizy na zlecenie Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Mimo że biegły sądowy stwierdził bez najmniejszych wątpliwości, że analiza, której rzekomy brak jest podstawą oskarżenia, powstała i znajdowała się na komputerze sędzi Morawiec – tzw. „sędzia” tzw. „izby dyscyplinarnej” Sądu Najwyższego Adam Tomczyński (ten sam, który zawiesił sędziego Juszczyszyna) jednoosobowo uchylił immunitet sędzi Beaty Morawiec.
Wiele osób zastanawia się, o co tyle krzyku? Wszyscy obywatele są przecież równi wobec prawa. W przypadku, gdy komuś są stawiane zarzuty, to niezależnie od tego, czy ktoś jest sędzią, czy robotnikiem powinien zostać sprawiedliwie osądzony przez wolny, niezależny i bezstronny sąd. Zgadza się. Co jeśli jednak sąd nie jest wolny, niezależny i bezstronny?
O co chodzi z tą Izbą Dyscyplinarną?
W przypadku uchylenia immunitetu sędzi Beaty Morawiec mamy do czynienia właśnie z taką sytuacją. O pozbawieniu Beaty Morawiec immunitetu zadecydowała bowiem Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. Tymczasem z punktu widzenia art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a przede wszystkim art. 45 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Izba Dyscyplinarna w obecnym składzie nie jest organem bezstronnym i niezawisłym od władzy ustawodawczej i wykonawczej.
Dlaczego? Na pierwszy rzut oka jej członkowie zostali przecież powołani przez Prezydenta RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, a zatem organu stojącego na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Istnieje jednak szereg okoliczności, które budzą wątpliwości, co do niezależności samej Krajowej Rady Sądownictwa w jej obecnym składzie.
Po pierwsze, KRS w nowym składzie została utworzona w drodze skrócenia trwającej cztery lata kadencji członków wcześniej wchodzących w skład tego organu, co było niezgodne z art. 187 ust. 3 Konstytucji RP.
Po drugie, okoliczność, że chociaż 15 członków KRS wybieranych spośród sędziów było wcześniej wyłanianych przez środowisko sędziowskie, to obecnie są oni desygnowani przez organ władzy ustawodawczej spośród kandydatów, którzy mogą być zgłaszani przez grupę 2000 obywateli lub 25 sędziów, co sprawia, że taka reforma prowadzi do zwiększenia liczby członków KRS z nadania sił politycznych lub przez nie wybranych do 23 z 25 członków, których liczy ten organ.
Po trzecie zaś, sam proces powoływania niektórych członków KRS w nowym składzie mógł być dotknięty nieprawidłowościami.
Sprawa niezależności Izby Dyscyplinarnej SN jest o tyle poważna, że wielokrotnie wypowiadał się w tym przedmiocie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej m. in. w Wyroku z dnia 19 listopada 2019 r. oraz Postanowieniu z dnia 8 kwietnia 2020 r. To Postanowienie zostało wydane na wniosek Komisji Europejskiej, a Rzeczpospolita Polska na jego mocy została zobowiązana do natychmiastowego zawieszenia działalności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w obecnym składzie.
Nikt nie jest bezpieczny.
Sprawa sędzi Morawiec odbija się szerokim echem w całej Europie. Już trzy międzynarodowe organizacje sędziowskie wezwały Brukselę do działania, Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zaleca samej sędzi skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, tymczasem orzeczenie Izby Dyscyplinarnej w sprawie uchylenia immunitetu sędzi Beaty Morawiec może mieć poważny wpływ na życie każdego z nas, zwłaszcza na sali sądowej. Jak bowiem można mówić o niezależności i bezstronności sądów rozpatrujących nasze sprawy, zwłaszcza w sporach z organami ścigania lub organami administracji publicznej, jeśli orzekający w naszych sprawach sędziowie sami będą odpowiadać przed zależną od władz Izbą Dyscyplinarną SN? Jak mówić w tym kontekście o niezawisłości sędziowskiej będącej podstawą niezależnego sądownictwa. Każdy z nas może być narażony na wadliwe orzeczenie, na wyrok podporządkowany polityce i politykom, każdy z nas może stanąć bezradny wobec machiny państwa bezprawia. Sędziowie podjęli walkę i pamiętajmy, że jeżeli przegrają z Ziobrą to przegra całe społeczeństwo. Przegrają również zwykli wyborcy PiS-u, tacy zwyczajni, którzy nie należą do rodzin pisowskich polityków.
Jakub Karyś
Śledczy Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej zamierzają postawić byłej prezes Sądu Okręgowego w Krakowie i prezes Stowarzyszenia Sędziów „Themis” zarzuty przywłaszczenia środków publicznych, działania na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nadużycia uprawnień i przyjęcia korzyści majątkowej. Czyny te są zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności. Sędzia Morawiec kategorycznie odpiera te zarzuty. – Nie mam sobie nic do zarzucenia i uważam, że te ataki są elementem gry politycznej – mówiła we wrześniu w rozmowie z PAP.



75 Responses to "Sprawa Beaty Morawiec"