Jarosławscy bohaterowie na skrzydłach pamięci

Dzieło autorstwa Michała Węgrzyna z Wrocławia to efekt współpracy Samorządu Województwa Podkarpackiego z ZSDiL oraz ZSTiO w Jarosławiu, a także Stowarzyszeniem „Dziedzictwo Kresów”. Mural został sfinansowany w ramach projektu UM – Przestrzeń dziedzictwa. Fot. Artur Tutka

Walczyli podczas kampanii wrześniowej, potem we Francji. W końcu zadziwili świat w słynnej Bitwie o Anglię. Mowa o lotnikach Ziemi Jarosławskiej, którzy należeli do personelu Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie. Lokalnym pasjonatom udało się stworzyć ich listę a już w poniedziałek nastąpi odsłonięcie muralu poświęconego pamięci 68 bohaterów.

Władysława Kondracka oraz Kazimierz Wünsche na tle biało-czerwonej szachownicy, to postacie które wkrótce „spoglądać” będą ze ściany budynku Zespołu Szkół Drogowo-Geodezyjnych i Licealnych przy ul. Świętego Ducha. – Ideą nie jest upamiętnienie tylko tych dwóch osób, które w naszym przekonaniu są najbardziej reprezentatywne, ale każdej z 68, do których dotarliśmy. Z takim szacunkiem odnosimy się do wszystkich – podkreśla Magdalena Jagiełło-Szostak z fejsbukowej Grupy Historia i Zagadki Jarosławia i okolic.

Nie można mieć pewności, czy to wszyscy, którzy powinni zostać uwzględnieni, ponieważ nigdy nie powstała kompletna lista służących w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. – Co prawda są rejestry RAF, istnieje tzw. lista Krzystka (red.: nazwa pochodzi od nazwiska Tadeusza Krzystka, który jako pierwszy podjął się ewidencji). Wszyscy zainteresowani tą tematyką nadal szukają jednak kolejnych osób. Trzeba mieć bowiem świadomość, że w różnych etapach działań wojennych na Zachodzie w wojskach lotniczych służyło kilka tysięcy Polaków – zauważa nasza rozmówczyni.

Kobiety stanowiły 10 proc. sił

Najbardziej znani w lotniczym świecie są piloci RAF. – Warto jednak zaznaczyć że niektórzy z naszych lotników, m.in młodziutki kpt. Kazimierz Wünsche – absolwent Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Krośnie, brali udział w walkach powietrznych już w kampanii wrześniowej 1939 r. Znakomitej części udało się ewakuować, a dzięki temu kilka tysięcy z nich trafiło do Francji. Tam zostali przeszkoleni, by latać na maszynach, którymi dysponowali Francuzi i z nimi współpracować – opowiada Magdalena Jagiełło-Szostak. – O ile we wrześniu 1939 r. Wünsche miał swój udział w zestrzeleniu, o tyle we Francji latał już m.in. jako eskorta bombowców- dodaje. A w czerwcu 1940 r. ewakuował się na Wyspy Brytyjskie. W Bitwie o Anglię, został uznany za jednego z asów myśliwskich, który pojawia się jako jeden z bohaterów „Dywizjonu 303” Arkadego Fidlera.

Trzeba też pamiętać, że niektórzy docierali do Anglii już zimą 1939-1940 r., jeszcze zanim hitlerowskie Niemcy uderzyły na Francję. Francuzi nie mieli wystarczająco dużo sprzętu ani możliwości, aby wykorzystać wszystkich polskich lotników. Z kolei Brytyjczycy oceniali, że powinni zaangażować polskich lotników, bo po pierwsze, są przyzwoicie przeszkoleni, a po drugie walczyli naprawdę, a nie treningowo – wyjaśnia pasjonatka z grupy HiZJiO.

Wielu Polaków przybywało do Anglii inną drogą. Udawało im się wyjść z Armią Andersa z Rosji Sowieckiej, przez Iran do północnej Afryki. Tam żołnierze i cywile zgłaszali się do sił lotniczych. W ten sposób w Wielkiej Brytanii znalazła się uwieczniona na muralu Władysława Kondracka, która służyła w naziemnej obsłudze bombowego dywizjonu 300. – Reprezentuje wszystkie kobiety w Polskich Siłach Powietrznych na Zachodzie, w ramach Pomocniczej Służby Kobiet (ang. skrót WAAF). A trzeba podkreślić, że w pewnym momencie stanowiły one 10 proc. składu sił powietrznych. I wcale nie zajmowały się tylko pracą biurową. Nie brały udziału w walkach powietrznych, ale przechodziły np. przeszkolenie w kilku specjalnościach mechaników, niektóre serwisowały największe Liberatory. Jako obsługa naziemna zastępowały mężczyzn, a dzięki temu można było ich rekrutować do załóg samolotów – tłumaczy nasza rozmówczyni.

O tym niewiele się mówi. Podobnie jak o tym, że lotnictwo to nie tylko myśliwcy, ale także załogi bombowców. – Latali nad okupowane tereny i dopóki mogli być osłaniani przez myśliwce, byli, ale w którymś momencie musieli liczyć wyłącznie na swoich strzelców pokładowych. Wyjątkowym poświęceniem odznaczali się śmiałkowie, którzy w 1944 r. pomagali powstańczej Warszawie. Loty odbywały się nocą, nad terenem kontrolowanym przez wroga, wysoko, więc temperatura w kabinie spadała do minus 15 stopni – podkreśla członkini HiZJiO.

Jeden z członków załogi bombowca lecącego ze zrzutami dla powstańców pochodził z Jarosławia. – To nawigator Lucjan Piotr Woytanowicz, który zginął w Madaras na Węgrzech, blisko granicy z ówczesną Jugosławią. Proszę sobie wyobrazić, że w miejscowości, w której pobliżu została zestrzelona załoga bombowca, nadal żyją ludzie, którzy to pamiętają – zauważa Magdalena Jagiełło-Szostak. Powstał nawet pomnik, upamiętniający polskich lotników i co roku odprawiana jest tam msza św.

Mrówcza praca

Siły powietrzne to jednak nie tylko piloci, ale także meteorolodzy, radiooperatorzy, radiomechanicy, mechanicy, elektrycy, kierowcy, kucharze, oficerowie medyczni, czy sanitariusze. – Dla nas nie ma znaczenia, czy ten kto służył, był asem myśliwskim, mechanikiem, czy miał przydział jako ordynans – podkreśla pasjonatka. – Aby pilot myśliwca mógł się czuć bezpiecznie w powietrzu, musiała na niego pracować cała armia „mrówek”, czyli właśnie mechaników i zbrojmistrzów. W czasie Bitwy o Anglię niezwykłe było to, że gdy nasze pokiereszowane maszyny wracały z pola walki, w nadzwyczajny sposób na bieżąco, przywracano je do zdolności latania – zaznacza.

W decydującym okresie skuteczność Polaków była dużo wyższa niż Brytyjczyków, przy tym straty o wiele mniejsze. – Wynikało to z doświadczenia zdobytego podczas kampanii wrześniowej i we Francji. Lotnicy nie marnowali amunicji, do tego stopnia byli pewni siebie, że podlatywali stosunkowo blisko wrogich maszyn, – wylicza nasza rozmówczyni.

Ich bohaterski udział w Bitwie o Anglię do dziś jest przypominany. Wszystkim, którzy stali za tym sukcesem i pochodzą z jarosławskiej ziemi poświęcono niezwykły mural. – Staraliśmy się zachować symetrię. Mamy kobietę i mężczyznę. Urodzonego w Jarosławiu kpt. Kazimierza Wünsche, asa myśliwskiego, a po lewej jest jego samolot – ten sam typ, z tymi samymi oznaczeniami. Z drugiej strony jest por. Władysława Kondracka, która po wojnie osiedliła się tu z mężem Stanisławem – radiotelegrafistą z Dywizjonu Bombowego 300. i to na jego maszynę patrzy – tłumaczy Magdalena Jagiełło-Szostak. – Obydwoje są symbolem tego, że wtedy, tu na okupowanej polskiej ziemi i tam, pod obcym niebem, walczono o Polskę.

Oficjalne odsłonięcie muralu zaplanowano na poniedziałek (19.10.) na godz. 10. Potem już w Jarosławskim Ośrodku Kultury i Sztuki odbędzie się sesja naukowa skupiona wokół tematu polskich lotników. – Podczas panelu dyskusyjnego chcielibyśmy pokazać, że sążne rodzaje pamięci. Jest przekaz związany z pamięcią wynikającą z programu nauczania w szkole, stąd jedną z panelistek będzie lokalna nauczycielka. Mamy pamięć prywatną, dlatego do dyskusji zaprosiliśmy osobę z rodziny „naszych lotników”. Udział zapowiedział przedstawiciel Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie – wylicza Magdalena Jagiełło-Szostak. Zwieńczeniem będzie koncert. W wydarzeniach towarzyszących zorganizowanych przy wsparciu burmistrza miasta, będą uczestniczyły rodziny lotników, których nazwiska zostaną umieszczone na tablicy w sąsiedztwie muralu.

Dla nas jest ważne, skąd pochodzimy. Patrzymy wstecz, bo czujemy, że dzięki temu, co było w przeszłości, dziś możemy być tym, kim jesteśmy. Chcemy wspólnie polecieć na skrzydłach pamięci.

Wioletta Kruk

One Response to "Jarosławscy bohaterowie na skrzydłach pamięci"

Leave a Reply

Your email address will not be published.