
Nowe przepisy dla siłowni i klubów fitness, które trafiły do tzw. czerwonej strefy. Ze względu na pandemię muszą ograniczyć lub zawiesić działalność, dla wielu z nich oznacza to bankructwo. Branża protestuje i apeluje do rządu: „Dajcie nam normalnie pracować i żyć!”.
W sobotę na placu zamkowym w Warszawie odbył się protest branży fitness. Skutki nowych obostrzeń wprowadzonych decyzją rządu z powodu przybierającej na sile pandemii koronawirusa odczuwa cała branża – właściciele siłowni, instruktorzy trenerzy, ale też, np. recepcjonistki. Zamknięte kluby fitness i siłownie to dla nich brak zarobku, a dla niektórych nawet bankructwo.
Uczestnicy protestu podkreślali, że budowanie odporności społeczeństwa poprzez aktywność fizyczną jest szczególnie ważne właśnie teraz, kiedy masowo chorujemy, także na koronawirusa. Zwracali też uwagę, że działalność do tej pory odbywała się w reżimie sanitarnym, z siłowni korzystają osoby głównie młode i zdrowe, przez co miejsca te nie stanowią zagrożenia epidemicznego.
W sprawie interweniował Adam Abramowicz, rzecznik Małych i Dużych Przedsiębiorstw. W piśmie do premiera polskiego rządu Mateusza Morawieckiego, krytycznie odniósł się do decyzji rządu o zamknięciu m.in. klubów sportowych i siłowni. Zwrócił uwagę, że wielu przedsiębiorców branży fitness może nie przetrwać kolejnego lockdownu. Zaapelował też do rządzących o przedstawienie sposobu, w jaki zostaną wypłacone odszkodowania za czas unieruchomienia firm z tych branż.
Skazani na powolne biznesowe umieranie
Ewelina Huta- Kozłowska od czterech lat pracuje jako instruktor, prowadzi zajęcia w jednym z sanockich klubów fitness. Sport to nie tylko jej praca, ale i pasja. Kiedy w wyniku pierwszego lockdownu zamknięto siłownie, zajęcia prowadziła online. Podkreśla, że to głównie poprzez sport i zdrową dietę podnosimy odporność, dlatego zamykanie siłowni w obecnej sytuacji jest chybionym pomysłem. – Aktywność fizyczna służy wzmacnianiu i budowaniu odporności społeczeństwa, a teraz jest to szczególnie ważne – podkreśla w rozmowie z dziennikiem Super Nowości.
W sobotę klub w którym pracuje w związku z sytuacją pandemiczną i nowymi obostrzeniami wprowadzonymi przez rząd musiał zawiesić działalność. – Możemy wprowadzić i stosować nowe rygory sanitarne, lecz zawieszenie naszej działalności pociągnie za sobą zbyt dotkliwe dla nas skutki – komentuje.
Dodaje, że branża fitness do dzisiaj odczuwa skutki pierwszego lockdownu. Wiele firm poniosło straty i działają na skraju rentowności, kolejne obostrzenia mogą doprowadzić do ich całkowitego upadku.
– Nikt z nas nie ignoruje zagrożenia związanego z COVID-19, ale w mojej ocenie decyzja o zawieszeniu działalności naszej branży jest zbyt drastyczna i pociągnie za sobą zbyt dotkliwe dla nas skutki. Setki osób z dnia na dzień może zostać bez pracy i źródła utrzymania – komentuje.
Zaznacza, że do tej pory kluby fitness i siłownie funkcjonowały w reżimie sanitarnym, liczba uczestników zajęć została ograniczona, przestrzegano dystansu społecznego a sprzęt był na bieżąco dezynfekowany. – Siłownie i kluby fitness nie stanowiły do tej pory ognisk zakażeń, a w pierwszej kolejności zamyka się obiekty, które statystycznie nie generują wzrostu zachorowań. Popieram protest branży, mam nadzieję, że nasze argumenty zostaną wysłuchane i będziemy mogli jak najszybciej wrócić do pracy – podsumowuje Ewelina.
Siłownia jak sklep i miejsce kultu
Osobliwy sposób na obejście przepisów ograniczających działalność siłowni i klubów fitness znalazł jeden z krakowskich klubów. Właściciele zamienili siłownię na sklep, w którym klienci mogą odpłatnie „przetestować” sprzęt, na kortach do squasha codziennie rozgrywane są zawody sportowe, a zajęcia fitness to teraz zgromadzenia religijne członków związku pod nazwą „Kościół Zdrowego Ciała”. Wszystko jak zapewniają właściciele klubu zorganizowane jest zgodnie z obowiązującymi przepisami – sklepy mogą działać, dozwolone jest organizowanie zawodów sportowych bez udziału publiczności, a kościoły pozostają otwarte dla wiernych. Decyzja, którą menadżer krakowskiego klubu ogłosiła w mediach społecznościowych spotkała się z bardzo przychylnym przyjęciem i poparciem środowiska, a w sobotę w klubie pojawili się już pierwsi klienci.
Podobne wpisy w weekend można było znaleźć na stronie Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, ale akcja okazała się żartem oraz Klub Fitneska w Tarnobrzegu. Od poniedziałku zaprosił swoich klientów na „testowanie sprzętu”.
Martyna Sokołowska



8 Responses to "„Drugi lockdown wielu z nas pogrąży”"