To jest wojna!

Fot. Wit Hadło

 

 

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

Tysiące Polek w całym kraju protestuje przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który odebrał im prawo do legalnej aborcji w przypadku ciężkich, nieuleczalnych lub śmiertelnych wad płodu. – To co zrobiliście jest haniebne, barbarzyńskie i nieludzkie. Nie darujemy wam tego! – mówią zbulwersowane, zapowiadając na ten tydzień kolejne protesty.

Tak dużych protestów kobiet nie było w Polsce od 2016 r., kiedy do Sejmu trafił kontrowersyjny projekt „Stop Aborcji”, autorstwa skrajnie prawicowej Ordo Iuris. Po ogólnopolskich „Czarnych Protestach” komisja odrzuciła projekt. PiS od kilku lat próbował zaostrzyć ustawę antyaborcyjną, ale do tej pory mu się to nie udawało. Do minionego czwartku, kiedy upolityczniony przez PiS Trybunał Konstytucyjny podpisał „wyrok” na polskie kobiety, odbierając im prawo do bezpiecznej i legalnej aborcji. Chwilęźniej ruszyła fala protestów.

Złamany kompromis aborcyjny

Orzeczenie TK zmienia obowiązujący od 1993 r. tzw. kompromis aborcyjny i praktycznie zakazuje aborcji w Polsce. Oznacza to, że w Polsce mamy obecnie jedne z najostrzejszych przepisów antyaborcyjnych w Europie. Do tej pory prawo dopuszczało przerwanie ciąży w trzech przypadkach: kiedy jest ona wynikiem gwałtu, zagraża życiu matki oraz w przypadku ciężkiej i nieuleczalnej choroby płodu, która skutkować może jego upośledzeniem lub śmiercią. I to właśnie ten przepis TK pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej usunął z obowiązującego prawa. W praktyce oznacza to wprowadzenie prawie całkowitego zakazu przerywania ciąży, bowiem jak wynika z ubiegłorocznych statystyk, w Polsce 98 proc. wszystkich takich zabiegów wykonanych zostało właśnie z powodów wad płodu. Warto dodać, że około 70 pro. społeczeństwa opowiada się za utrzymaniem tzw. kompromisu aborcyjnego i nie chce zaostrzenia przepisów.

Fala protestów w całej Polsce

Decyzja TK wywołała w całej Polsce falę protestów. Zaczęło się w Warszawie. Kilka godzin po odczytaniu przez Julię Przyłębską „wyroku” na kobiety na ulicach zaczęli gromadzić się przeciwnicy zaostrzenia przepisów aborcyjnych. Spontaniczny tłum protestował na ulicach do późnych godzin nocnych, udając się m.in. pod dom Jarosława Kaczyńskiego. Doszło do starć z policją, mundurowi użyli gazu, 200 osób zostało wylegitymowanych i ukaranych mandatem, a kilkanaście trafiło na komisariat. Zatrzymanym pomagały posłanki opozycji.

Dzieńźniej fala protestów przelała się przez całą Polskę. Na Podkarpaciu protesty odbyły się m.in. w Sanoku, Krośnie, Jaśle, Jarosławiu, Rzeszowie i Przemyślu. Uczestnicy, głównie młodzi ludzie, z plakatami, na których widniały hasła m.in. „Trzeba było nas nie wku**iać”, „Nic o nas bez nas”, „Rewolucja jest kobietą”, „Myślę, czuję, decyduję, „Je*ać PiS”, „Przegięliście”, „Nie dla zakazu, tak dla wyboru” i „Pogrzeb polskich kobiet” gromadzili się głównie pod siedzibami działaczy i posłów Prawa i Sprawiedliwości, gdzie składali znicze, wieszali plakaty i skandowali hasła. – Jedną decyzją Trybunał Konstytucyjny cofnął nas do średniowiecza – mówiła jedna z uczestniczek protestów w Sanoku. – Chciałabym kiedyś założyć rodzinę, ale w obecnej sytuacji, kiedy moje bezpieczeństwo i zdrowie jest zagrożone nie mam już ochoty zachodzić w ciążę – mówiła inna. – Tu już nie chodzi o samą aborcję, tylko o możliwość wyboru. Jestem tutaj, bo chcę mieć wybór. Chcę, aby moja córka miała wybór – dodała kolejna.

Nic o nas bez nas

– Decyzja Trybunału Konstytucyjnego zagraża poważnie naszemu bezpieczeństwu i ogranicza prawo do decydowania w najtrudniejszych, dramatycznych sytuacjach życiowych – uważa Joanna Sarnecka, organizatorka protestu w Krośnie. – Prawo, dotyczące kobiet, nie powinno być uchwalane bez konsultacji z nimi samymi, szerokim gronem specjalistów, etyków, lekarzy. Konsultacje społeczne, wysłuchania – to podstawowe narzędzia włączania obywateli w procesy decyzyjne w demokratycznym kraju – dodaje. W podobnym tonie wypowiadali się uczestnicy protestów w innych miastach. Zwracali uwagę na pogwałcenie przez rządzących podstawowych praw, mówili o „barbarzyńskiej” i „haniebnej” i skrajnie niebezpiecznej decyzji TK, która wiele kobiet może kosztować zdrowie, a w skrajnych przypadkach nawet życie. Protesty były kontynuowane także w sobotę i niedzielę i w różnej formie mają trwać co najmniej do środy. Tak przynajmniej zapowiada Marta Lempart, aktywistka i założycielka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, który powstał w 2016 r. Dziś rozpoczną się one o godz. 16 i i będą polegały na proteście samochodowym i blokowaniu ulic w miastach. Z kole w środę kobiety w ramach protestu nie pójdą do pracy. – To jest wojna! Ale nie my ją zaczęłyśmy – mówi Lempart.

Opozycja zapowiada projekt ustawy liberalizującej prawo aborcyjne

Protestuje też opozycja, która już zapowiedziała walkę o liberalizację obowiązujących przepisów aborcyjnych. – To co wydarzyło się w ostatnich dniach jest niewyobrażalnym skandalem. Odebranie kobietom prawa do decydowaniu o sobie, to odarcie ich z godności, a sposób w jaki to zrobili, pokazuje podłość i małość tej władzy, bo nie mieli odwagi spotkać się z nami w Sejmie, wytłumaczyć tego ludziom, tylko poczekali na pandemię. Kaczyński wydał rozkaz, „odkrycie towarzyskie” (tak o Julii Przyłębskiej powiedział Jarosław Kaczyński, szef PiS – przyp. red.) przyklepało, a tysiące Polek jest przerażonych. Jak zwykle uderzyli w najbiedniejszych, bo kobiety, które będą miały pieniądze, może jakoś sobie poradzą w tej dramatycznej sytuacji, a te biedne zostaną same – powiedziała podczas sobotniego protestu zorganizowanego w stolicy Barbara Nowacka, posłanka KO. Zaapelowała także do polityków, samorządowców, prawników, lekarzy i organizacji pozarządowych o wspieranie kobiet, które po zmianie przepisów będą miały także ograniczone prawa m.in. także do badań prenatalnych, które pozwalają na wykrycie wady płodu.

Martyna Sokołowska

TK uznał w miniony czwartek, że artykuł 4a ustęp 1. punkt 2. Ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, który dopuszcza aborcję w przypadku, gdy występuje „duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu” jest niezgodny z artykułem 30. i 38. Konstytucji, które mówią o ochronie godności i życia człowieka. TK badał zgodność tych przepisów na wniosek 119 posłów i posłanek PiS, PSL, Kukiz’15 i Konfederacji. Przepis wchodzi w życie z dniem opublikowania go w Dzienniku Ustaw, co może stać się lada chwila.

31 Responses to "To jest wojna!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.