
– Młodzi ludzie są przekonani, że wiedzą już wiele o wolności własnej, ale czy mają świadomość, że nie jest ona synonimem bezkarności? Czy wiedzą, że wolność słowa, którą gwarantuje im Konstytucja, nie ma nic wspólnego z wulgarnością?“- pyta w liście skierowanym do nauczycieli Małgorzata Rauch, Podkarpacki Kurator Oświaty. Jej zdaniem, „w osamotnieniu, bez wsparcia osób życzliwych, mądrych pedagogów i bliskości rodziców łatwo mogą zostać zwiedzeni fałszywym przekazem niszczących ideologii.“ .
Od ponad tygodnia przez ulice przelewa się fala strajków, Znaczną częśc z manifestujących stanowią młodzi ludzie, którzy ramię w ramię ze starszymi postanowili walczyć o prawa kobiet. W związku z ich zaangażowaniem głos zabrała Małgorzata Rauch. W liście do nauczycieli pisze, że „nastały trudne czasy dla edukacji. „Zadania, sprawdziany, lekcje, brak czasu i inne pilne spraw nie mogą przysłonić tego, co w wychowaniu najważniejsze. „Edukowanie i kształcenie umysłów bez uwrażliwiania serc nie jest żadną edukacją“ – podkreśla podkarpacki kurator oświaty.
Opisuje, co by zrobiła, gdyby dziś miała kontakt z młodymi ludźmi. „Chciałabym z nimi rozmawiać. Może o wolności człowieka, może o granicach wolności wpisanych w jej pojęcie. Młodzi ludzie są przekonani bowiem, że wiedzą już wiele o wolności własnej, ale czy mają świadomość, że nie jest ona synonimem bezkarności? Czy wiedzą, że wolność słowa, którą gwarantuje im Konstytucja, nie ma nic wspólnego z wulgarnością?“ – pyta. „Pojawiające się w miejscach publicznych przekleństwa, nieprzyzwoite słowa i rysunki, demonstracyjne obnoszenie się z nimi na plakatach, a także stosowanie przemocy i agresji słownej to repertuar młodych ludzi, możliwe że uczniów naszych szkół, obecnych na ulicznych zgromadzeniach. (…) Wyzwiska, język pełen agresji i nienawiści niewiele mówią ani o wolności człowieka, ani o jego godności, raczej go z niej odzierają i odczłowieczają“ – zaznacza Małgorzata Ruch.
Jak stwierdza wychowywanie jest obowiązkiem szkoły i nauczyciela, a nie ulicy. A to wymaga od dorosłych „dojrzałości, czytelnego przekazu na temat wolności i stawiania sobie granic, dpowiedzialnego kształtowania również własnego sumienia, poglądów i systemu wartości“. Jak zaznacza, bywa, że inspiracja do sabotażu oraz udziału w różnych formach protestu pochodzi od dorosłych. „To skrajnie nieodpowiedzialna postawa, narażająca młodzież, a zdarza się, że i dzieci, nie tylko na wojnę ideologiczną i niebezpieczeństwo zdrowotne, ale nadużywająca zaufania także ich rodziców“ – czytamy.
Kurator zauważa, że młodym należy się wychowanie w duchu tolerancji i szacunku, ale to nie oznacza bezkrytycznej akceptacji. Jej zdaniem, tolerancja jest oznaką dojrzałości i pokory. „Dlatego nie wolno ich zostawiać z problemami. „W osamotnieniu, bez wsparcia osób życzliwych, mądrych pedagogów i bliskości rodziców łatwo mogą zostać zwiedzeni fałszywym przekazem niszczących ideologii“ – ocenia kurator.
Prosi nauczycieli, by ocenili, czy uczniowie właśnie teraz ich nie potrzebują, „bo może w niewłaściwym miejscu szukają wzorców, które byłyby dla nich punktem odniesienia, a na ulicach nie znajdą odpowiedzi na wiele zasadniczych pytań, jakie nurtują ich umysły i serca.“
wk


