Sprzedawcy zdruzgotani

Fot. Katarzyna Szczyrek

Przełom października i listopada od zawsze był dla sprzedawców chryzantem oraz zniczy najlepszy w roku. Ale nie w tym roku. – Kiedy usłyszałam, że zamykają cmentarze byłam w szoku, nie wiedziałam co zrobić. W sobotę rano, gdy weszłam do szklarni i zobaczyłam te wszystkie kwiaty, załamałam się – wyznaje pani Katarzyna. – Została ich masa. Gdyby dali nam znać wcześniej…

Od miesiąca wszyscy pytali: „Co z cmentarzami?“ Jeszcze w piątek rano rząd twierdził, że ich nie zamknie. Być może jednak chciał zafundować Polakom halloweenową tradycję „cukierek albo psikus?“ bo tuż przed godz. 16 premier obwieścił, że w Dzień Wszystkich Świętych, a także dzień przed i dzień po grobów jednak nie odwiedzimy. „Psikus“ nie spodobał się nikomu….

1 mln zł kosztowało Warszawę przygotowanie komunikacji miejskiej i nowej organizacji ruchu 1.11, wydaliśmy setki decyzji na handel przedsiębiorcom, dla których to kluczowy dzień w roku. Od tygodni prosiliśmy o decyzję. A rząd dopiero teraz decyduje o zamknięciu cmentarzy. Kpina.“ – napisał na Twitterze Rafał Trzaskowski.

Władze innych miast poczyniły podobne kroki. – Zorganizowaliśmy specjalne linie autobusowe, które miały kursować w okolice cmentarzy. W związku z decyzją rządu, odwołaliśmy je – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – Oczywiście nie jesteśmy zadowoleni, że takie decyzje zapadają na ostatnią chwilę, ale jeśli mamy mówić o stratach to raczej sprzedawców zniczy i kwiatów – podkreśla.

Faktycznie. Jeśli istniała jeszcze branża, której rządzący nie rozsierdzili, to z pewnością się to zmieniło. Do grona niezadowolonych – kobiet, nauczycieli, rolników, właścicieli firm, a także przedsiębiorców branży fitness i gastronomii dołączyli właśnie drobni sprzedawcy.

Panie Morawiecki, cofam ci poparcie

Sobota. Pod cmentarzem Pobitno w Rzeszowie spotykamy panią Marzenę, która razem z rodziną co roku handluje tu zniczami i chryzantemami. – Wszyscy nas uspokajali, że będzie dobrze, wykupiliśmy miejsca, żeby móc tu stanąć, włożyliśmy pieniądze w kwiaty i znicze, a tu co… – komentuje gorzko.

Patrzymy na zamkniętą bramę cmentarną. Na niej karteczka: Cmentarz zamknięty w dniach: 31.10, 01.11, 02.11. Zgodnie z rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów”. Na schodach palą się znicze i stoją chryzantemy. Znicze zapaliła starsza kobieta, która nie mogła odwiedzić bliskich, kwiaty postawiła pani Marzena. Pytamy ją o straty. – To jest jakaś tragedia, kolosalne pieniądze – wyznaje szlochając – Jestem w plecy 500 plus na dwójkę dzieci przez cały rok. Ich samochód dostawczy wypełniony jest zniczami. – To nie wszystkie, resztę mamy w garażu – podkreśla pani Marzena.

Z chryzantemami też są „w plecy”. Zostało 200. Te, które przywieźli i stoją przy chodniku to zaledwie niewielka część tego, co zostało niesprzedane. – Rozdajemy ludziom za ile kto da. Nawet za złotówkę – mówi smutno sprzedawczyni. – A przychodzą po nie ludzie? – pytam. – Zdarza się. Był na przykład pan Adrian, który zostawił 200 złotych. To było niesamowicie miłe. – A co zrobicie z resztą? – Nie wiem, zostawimy pod cmentarzem…

Podchodzi do nas kobieta. – Przyjechałam po chryzantemy, bo wiem, że ci ludzie są w trudnej sytuacji, chcę ich wesprzeć. Stwierdziliśmy, że kupimy kwiaty i później zawieziemy na groby – opowiada pani Katarzyna.

Chwilę później zjawiają się kolejne osoby. Po chryzantemy przeszedł pan Grzegorz z panią Beatą. – Bierzemy na taras, chcemy pomóc – przyznają i kupują trzy. – Reszty nie trzeba.

Przed bramą wejściową na cmentarz Wilkowyja stoi z chryzantemami pani Katarzyna. – Chce mi się płakać – wyznaje łamiący głosem – Największy handel jest zawsze dzień przed Wszystkimi Świętymi i 1 listopada. Gdy wczoraj usłyszałam, że zamykają cmentarze byłam w szoku, nie wiedziałam co zrobić. W sobotę rano, gdy weszłam do szklarni i zobaczyłam te wszystkie kwiaty, załamałam się. Została ich masa. Gdyby dali nam znać wcześniej, przygotowalibyśmy się. A tak na ostatnią chwilę… Wie pani co tu się działo w piątek? Jaka była panika? Ludzie wybiegali z cmentarza żeby zdążyć na inne. Korek był jak we wszystkich świętych.

Jak przyznaje, przez decyzję o zamknięciu cmentarzy straciła co najmniej 20 tys. zł. – Trzeba zapłacić za miejsce do handlu, to kosztowało nas w tym roku 900 zł. Ale na przykład sąsiadka która ma tunel płaci 2,5 tys. zł netto. My mamy kilka takich miejsc nie tylko na Wilkowyi. W sumie wydaliśmy na nie 4.300 zł. Do tego dochodzą opłaty za wywóz śmieci, trzeba zapłacić ludziom, którzy stali tu w środę i czwartek – wylicza.

A ta karteczka? – pytamy wskazując na napis na niej: „Panie Morawiecki cofam Ci moje poparcie”. – Zdenerwowałam się – przyznaje. – Do tej pory głosowałam na PiS, byłam z tego żelaznego elektoratu. Nie ze wszystkim wprawdzie się zgadzałam, ale mieliśmy punkty styczne. To, co nam zrobili trudno nawet opisać. Za 3 lata będą kolejne wybory, przemyślę swoją decyzję, bo tak się nie robi! Pracuje na to dzień w dzień od rana do wieczora od wiosny, przez całe lato, a ktoś jedną decyzją niszczy to wszystko.

Zjawia się pani Maria. – Przyszłam, bo chcę pomóc. Ci państwo zostali postawieni pod ścianą. W chryzantemy na cmentarz zaopatrzyłam się wcześniej, ale w tej sytuacji można je kupić i postawić w ogrodzie albo w wazonie w domu – przyznaje.

– Jestem oburzona, że cmentarze są zamykane i odbierany zarobek ludziom, choć jesteśmy na powietrzu, mamy maseczki, moglibyśmy zachować dystans – przyznaje pani Aleksandra. To ona jeszcze w piątek – gdy zapadła decyzja – zamieściła na grupie Sąsiedzi na Facebooku apel, żeby wspomóc producentów chryzantem kupując od nich kwiaty. – Zrobiłam to, żeby tym ludziom pomóc i wyrazić przy tym swoje niezadowolenie. Od pani Kasi zaraz kupię i wsadzę w ogródku.

Na Facebooku pojawiło się też inne wydarzenie „Wieniec dla ***“ Organizatorzy apelują, by w dniach 31 października – 2 listopada kupić symboliczny znicz lub chryzantemę i zanieść je pod lokalne siedziby PiS. Żeby się nie zmarnowało. Zareagowało na nie już ponad 22 tys. osób.

Władze ruszają na pomoc

Do pomocy zachęcają samorządowcy. – Każdy kto może, niech kupi chryzantemę i postawi ją przed swoim domem, na balkonie tak, żeby była widoczna. Będzie pięknie i kolorowo i nie stracą chleba ci, którzy dla Nas przez kilka miesięcy pracowali przy tych kwiatach – napisał na Facebook’u wicestarosta Jarosławia – Mariusz Trojak.

– Jestem pewien, że cmentarze lada dzień ponownie zostaną otwarte, a więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby „przesunąć” odwiedziny naszych zmarłych bliskich, ale nie rezygnować z zakupu kwiatów – motywuje Wojciech Bakun, prezydent Przemyśla.

Wojciech Bakun obiecuje też pomoc dla osób, które wykupiły miejsca na handel pod cmentarzami: – Gwarantuję Państwu, że i ten problem rozwiążemy i usiądziemy do tego już w poniedziałek. Państwa decyzje zostaną anulowane, lub wg potrzeby przedłużone na inny okres. Dogadamy się! – deklaruje.

Władze Rzeszowa również mają rozmawiać o ewentualnej formie wsparcia dla sprzedawców.

Lucjusz Nadbereżny idzie o krok dalej. – Podjąłem decyzję o zakupie przez samorząd miasta Stalowej Woli chryzantem od hodowców kwiatów i sprzedawców mających miejsca handlowe, przyznane przez miasto, przy cmentarzu komunalnym w Stalowej Woli – informuje na Facebook’u. Kwiaty zostaną nasadzone przez na terenie miasta. Jednocześnie miasto ma zakupić od handlujących znicze, które staną na grobach naszych bohaterów w Polsce i za granicą.

W końcu głos zabiera szef rządu. „ (…) podjąłem następujące decyzje: terenowe oddziały ARiMR i KOWR odkupią od producentów i sprzedawców kwiaty i rośliny, które byłby sprzedawane w tych dniach przed cmentarzami. Z funduszu Covid zrefundujemy też koszty samorządów, które prowadzą podobną akcję.“ – poinformował na Twitterze Mateusz Morawiecki.

Kto będzie mógł liczyć na taką pomoc, czy oferowane ceny pokryją poniesione koszty, a także co z handlującymi zniczami? Nie wiadomo.

 

Wioletta Kruk, Katarzyna Szczyrek

23 Responses to "Sprzedawcy zdruzgotani"

Leave a Reply

Your email address will not be published.