
Nie ustają trwające od dwóch tygodni ogólnopolskie demonstracje przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego, która niemal zupełnie zakazuje aborcji w naszym kraju.
Od 16 dni codziennie na ulice polskich miast wychodzą tysiące ludzi, aby w ten sposób zaprotestować przeciwko orzeczeniu podporządkowanego PiS Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że przesłanka umożliwiająca dokonanie legalnej aborcji w przypadku ciężkich, nieuleczalnych bądź śmiertelnych wad płodu jest niezgodna z polską konstytucją. Po wejściu nowych przepisów w życie aborcja będzie w Polsce dopuszczalna tylko w przypadku, gdy ciąża pochodzić będzie z gwałtu, lub kazirodztwa, bądź zagraża życiu matki.
Protesty nie ustają
Jak podaje Ogólnopolski Strajk Kobiet, protesty rotacyjne odbywają się w ponad pięciuset miejscowościach w całej Polsce, w tym także na Podkarpaciu. W środę po raz kolejny protestował Rzeszów i Tarnobrzeg. Regularnie protestuje także Przemyśl, Jasło i Krosno, a dzisiaj po raz kolejny na ulice wyjdą przeciwnicy zaostrzenia przepisów aborcyjnych w Sanoku. O 19 uczestnicy puszczą „Światełko dla PiS”, które ma być swoistym pożegnaniem tego rządu, a później pójdą na sanocki Rynek.
Protesty przybierają różną formę: „spacerów”, marszów z transparentami, blokad ulic, rond i przejść dla pieszych czy składania zniczy pod siedzibami posłów PiS i Konfederacji, którzy podpisali się pod wnioskiem do TK. Jak zapowiadają członkinie OSK, protesty będą trwały tak długo, aż rząd wycofa swoje się z zaostrzenia przepisów aborcyjnych, a listę zaplanowanych w całej Polsce wydarzeń można znaleźć na specjalnej interaktywnej mapie dostępnej na stronie OSK.
Orzeczenia nadal nie ma
Tymczasem 2 listopada minął termin publikacji orzeczenia TK w Dzienniku Ustaw, co oznacza, że formalnie przepis zaostrzający przepisy aborcyjne nie zaczął obowiązywać.
Kobiety, które przed orzeczeniem TK miały skierowanie na zabieg terminacji ciąży z powodu wad letalnych płodu, w dalszym ciągu mogą legalnie i bezpiecznie wykonać zabieg w szpitalu, a lekarz może go wykonać bez narażania się na konsekwencje prawne.
Przedstawiciele rządu unikają odpowiedzi na pytania o publikację orzeczenia TK, ale wpływ na tę decyzję bez wątpienia miały masowe protesty na ulicach sprzeciwiające się zaostrzeniu przepisów dopuszczających legalną aborcję. Nie publikując orzeczenia TK rząd dał sobie czas na wypracowanie rozwiązania, które powstrzyma masowe protesty.
Prezydent napisał swoją ustawę
Jednym z nich, jakie brał pod uwagę premier, miała być przygotowany przez prezydenta Andrzeja Dudę projekt nowelizacji prawa aborcyjnego. Łagodzi on orzeczenie TK dopuszczając możliwość wykonania aborcji w przypadku tzw. wad letalnych płodu, z wyjątkiem zespołu Downa. Środowiska kobiece, opozycja i kobiety protestujące na ulicach skrytykowały i odrzuciły propozycję prezydenta. Teraz, jak mówią, walczą o prawo do legalnej aborcji do 12 tygodnia ciąży bez żadnych ograniczeń.
Martyna Sokołowska



3 Responses to "„Nie poddamy się”"