Posłanka PiS donosi na radnego

– Jeśli zostanę zwolniony z pracy czy utracę przewodniczenie w Komisji Promocji, Kultury i Turystyki, to raczej ośmieszą się ludzie, którzy do tego doprowadzą. Każdy – bez względu na profesję – ma prawo do swojej opinii, działania w czasie wolnym. Tym bardziej jeśli jak ja – jest radnym powiatowym. Liderzy społeczności powinni być razem z ludźmi, którzy protestują i na których najbardziej nam zależy – przekonuje Marcin Piotrowski. Fot. Archiwum Marcina Piotrowskiego

W całym kraju odbywają się protesty przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego. W Lubaczowie zorganizował go Marcin Piotrowski, radny powiatu, wicedyrektor Centrum Kultury i Promocji w Cieszanowie, a także lokalny działacz. Nie wszystkim się to spodobało. „Takie działanie zasługuje na najwyższe potępienie i nie licuje z powierzoną mu funkcją Przewodniczącego Komisji Promocji, Kultury i Turystyki” – stwierdziła Teresa Pamuła, posłanka PiS. „Chyba zaczęły się próby zastraszania i represji w stylu białoruskim?” – odpowiada sam zainteresowany.

Marcin Piotrowski to znana w regionie postać. Jest ojcem i szefem Festiwalu Kultury Pogranicza „Folkowisko”, a także współorganizatorem „Ciesz Fanów” (wcześniej Cieszanów Rock Festiwal). Angażuje się w różne projekty, a w ostatnich wyborach został wybrany radnym powiatu. Jako jedyny nie poparł tzw. uchwały anty-LGBT, a ostatnio nie bał się wyjść z protestującymi na ulice. Nie pozostało to bez reakcji.

Pan Radny Powiatu Lubaczowskiego Marcin Piotrowski stał na czele manifestacji, która była pełna nietolerancji, wulgaryzmów, obraźliwych haseł, nie tylko pisanych, ale także wykrzykiwanych na ulicach Lubaczowa oraz idącymi za tym haniebnymi wpisami w mediach społecznościowych” – napisała w liście do Przewodniczącej Rady Powiatu Lubaczowskiego oraz Burmistrza Miasta Cieszanów posłanka PiS. „Takie działanie zasługuje na najwyższe potępienie i nie licuje z powierzoną mu funkcją Przewodniczącego Komisji Promocji, Kultury i Turystyki. Osoba na takim stanowisku powinna dawać przykład swoją postawą młodzieży, a nawet reagować na przypadki wulgaryzmów w przestrzeni publicznej, a nie je promować. Taka postawa stoi w sprzeczności z definicją kultury, rozumianą jako umiejętność współżycia z ludźmi. Radny Powiatu, zgodnie ze złożonym ślubowaniem, zobowiązuje się czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny, wspólnoty samorządowej powiatu i dobra Obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczpospolitej Polskiej. Tymczasem postawa pana M. Piotrowskiego przeczy tym słowom” – stwierdza Teresa Pamuła.

Murem za Piotrowskim

Chyba zaczęły się próby zastraszania i represji w stylu białoruskim?” – napisał sam zainteresowany, publikując list na swoim profilu społecznościowym. „Widać na samej górze zabolało, że nawet prowincja się zbuntowała, a ikoną tego buntu został podkarpacki Lubaczów. Przypomnę tylko, że to właśnie m.in. Pani poseł swoim podpisem pod wnioskiem do TK wywołała falę protestów w całym kraju, potem zapadła długotrwała cisza, a obecne listy są jedyną reakcją na Strajk Kobiet” – skomentował.

Bardzo szybko w jego obronie stanęło wiele osób. Dostało się za to autorce pisma. „Pani Poseł, ja wiem, że odwaga jest dziś dobrem deficytowym, ale jeżeli nie ma jej Pani na tyle, aby stanąć w obronie kobiet, to proszę przynajmniej nie atakować tych, którzy to robią. Zwłaszcza w tak małych społecznościach jak Lubaczów. I zamiast krytykować i „uprzejmie informować” co robią inni, mogłaby Pani zacząć działać np.: pomagając rodzinom i samotnym matkom z niepełnosprawnymi dziećmi” – radziła na Facebook’u europosłanka Elżbieta Łukacijewska.

Byłem w #Cieszanowie latem na pięknym festiwalu, organizowanym przez tamtejszych działaczy i mieszkańców. Teraz Ci ludzie – w tym Wicedyrektor Centrum Kultury i zarazem radny powiatu Lubaczowskiego Marcin Piotrowski – za to, że wzięli udział w protestach mieszkańców w obronie praw obywatelskich, znaleźli się na celowniku pewnej pisowskiej polityczki” – napisał muzyk, Zbigniew Hołdys.

Pojawiły się też wpisy m.in posła Marka Rząsy, Łukasza Rydzika – koordynatora regionalnego Wiosny Biedronia, Marka Ordyczyńskiego, ludzi kultury, ale też zwykłych mieszkańców regionu, a nawet Polski.

Ludzie przestają się bać

Marcin Piotrowski przyznaje, że nie spodziewał się tak dużego wsparcia. – To zaskakujące i bardzo ważne, szczególnie od osób stąd, którzy często są w podobnej sytuacji. W różnych miejscach dotykają ludzi szykany za to, do czego mają prawo, czyli wyrażanie swoich opinii, uczuć. To bolesne, że próbuje nam się odebrać swobody obywatelskie – podkreśla. Jak mówi radny, jego przykład pokazuje, że podobnych zachowań w prowincjonalnej Polsce jest wiele. – W małych miejscowościach bardzo trudno przeciwstawić się władzy. Wyżsi rangą politycy uważają takie miejsca za swoje „udzielne księstwa”, w których mogą decydować o losie i życiu ludzkim. Cieszę się, że miejscowi przestają się bać mówić, co myślą, bo na tym polega samorządność, demokracja. Donos z pewnością nie zmniejszy jego zaangażowania. – Takie działania na pewno nie powstrzymają mnie od działalności społecznej czy samorządowej. Przeciwnie, to mnie tylko jeszcze bardziej wzmacnia, ze względu na ogromne wsparcie, jakie dostałem.

Wioletta Kruk

8 Responses to "Posłanka PiS donosi na radnego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.