Trzeba było nas nie wk***!

Katarzyna Szyngiera jest reżyserką teatralną. Widzom rzeszowskiej „Siemaszki” znana jest z nagradzanego na ogólnopolskich festiwalach teatralnych spektaklu „Lwów nie oddamy”, którego jest nie tylko reżyserką ale i współautorką scenariusza. 23 września ruszyły próby do kolejnego spektaklu Katarzyny Szyngiery, który zostanie zaprezentowany na deskach Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie pt. „Granica”. To projekt, który tworzy we współpracy z reporterem Bartoszem Józefiakiem o różnie rozumianych granicach, w tym tej bardzo realnej, istniejącej pomiędzy Polską, a sąsiednimi krajami. Praca nad nim rozpoczęła się jeszcze przed pandemią COVID-19, która okazała się mieć ogromny wpływ na postrzeganie granic oraz… na scenariusz spektaklu. Premiera została zaplanowana na 21 listopada. Fot. Wit Hadło

Rozmowa z Katarzyną Szyngierą, reżyserką teatralną, która została zaatakowana po jednym z odbywających się w Rzeszowie protestów w obronie praw kobiet. Gdy wracała z niego razem z koleżankami, zaczęła je gonić kilkunastoosobowa grupa mężczyzn stojących pod kościołem, wykrzykując w jej kierunku obraźliwe słowa. Kobiety przed napastnikami schroniły się w restauracji.

– Poszło o tęczową flagę na ramionach…

– Ja rozumiem, że komuś może się nie podobać tęczowa flaga na plecach, ale ja nikomu nie wieszam jej w oknie, nie każę nosić. Mnie się też wiele rzeczy nie podoba w przestrzeni publicznej, ale to nie jest powód, żeby kogokolwiek bić

– To stało się w środę, dzień po przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego…

-… które w oczywisty sposób przyzwala na przemoc. Sądzę, że to nie przypadek.

– W piątek i tak poszła Pani na protest

– Staram się chodzić na protesty. W piątek poszłam z tego samego powodu co na wszystkie pozostałe – w akcie niezgody wobec działań rządu. Weźmy za przykład sytuację w kulturze: mianowanie dyrektorów teatrów bez konkursów, niezrozumiałe decyzje budżetowe, wsparcie dla parafii, a nie dla artystów. Do tej pory wszyscy oburzaliśmy się, ale po cichu, w swoim gronie. Myślę, że w ludziach zebrały się emocje z różnych przestrzeni życia i teraz mają ujście w protestach, że jest w tym ogromna siła.

– Padają zarzuty, że w zbyt wulgarnej formie…

– Faktycznie emocje ujawniają się teraz poprzez agresywne hasła, ale mnie to nie dziwi. Władza od kilku lat ignoruje naród, zachowuje się w bezczelny sposób wobec obywateli. W tym przypadku naprawdę trudno nie być wkurzonym. Tak radykalne zaostrzenie przepisów aborcyjnych oburza bardzo wiele osób. Nawet wyborców PiS-u, nawet ludzi głęboko wierzących. W imię jakich zasad kobieta ma rodzić chore dziecko, które następnego dnia umrze? Wykańczać swój organizm narażając zdrowie – fizyczne i psychiczne – co ma często długoterminowe skutki? Czy państwo udzieli jej wtedy pomocy? To orzeczenie jest okrutne pod wieloma względami: to odbieranie wolności kobietom oraz brak szacunku dla ludzkich tragedii. Nie rozumiem dlaczego rząd prowokuje taką sytuacje w samym środku pandemii, która – jak widzimy – wymyka się spod kontroli. Wystawia na niebezpieczeństwo życie osób, które idą protestować. To było oczywiste, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego wywoła falę sprzeciwu. Mimo wszystko trzeba protestować do oporu. Sytuacja na ulicach pokazała, że za daleko to zaszło. Jeżeli teraz nie odpuścimy, to myślę, że w Polsce może się coś zmieni. Chyba wszyscy widzą, że musi. Myślę, że punkt krytyczny został już przekroczony

– Kobiety – tak jak zapowiadają, obalą rząd?

– Mam nadzieję, że tak. W kobietach siła! Nie mam co do tego wątpliwości, to widać na każdym kroku: kobiety nie odpuszczą.

– Tymczasem w Internecie przeciwnicy strajku grzmią: „chcą mieć prawo, żeby zabijać własne dzieci. Morderczynie!”

– Aborcja jest zapewne strasznym przeżyciem, o którym żadna kobieta nie marzy. To ostateczność, na którą decydujemy się z różnych względów. Podczas Strajku widziałam, że kilka moich bardziej konserwatywnych znajomych wrzuciło na Facebooka deklarację, że urodziły czwórkę dzieci i są spełnionymi matkami – jako kontrę do strajku. Gratuluję, cieszę się i życzę wszystkiego najlepszego, ale nie wszystkie kobiety mają tyle szczęścia – komfortową sytuację rodzinną, ekonomiczną i zdrowotnążeby być matką czwórki dzieci. Lub po prostu wybrały inną drogę. W środę obrońcy kościoła mieli transparent: „Jestem niepełnosprawny i jestem szczęśliwy”. To oczywiste, że ludzie niepełnosprawni też są szczęśliwi. To nie o to chodzi w naszym sprzeciwie, to takie radykalne uproszczenie. Sama mam w rodzinie osobę niepełnosprawną i wiem z czym się to wiąże. Państwo na nic nie daje, a społeczeństwo też nie pomaga. Dopiero od niedawna pojawiła się świadomość, że nie należy osób niepełnosprawnych wytykać na ulicy i wyśmiewać w szkołach. To jest kwestia ostatnich kilku lat. Kiedy idzie się z wózkiem inwalidzkim po nierównych polskich chodnikach, ludzie wciąż częściej się gapią niż pomagają. W takim społeczeństwie siłą zmusza się kobiety, by rodziły niepełnosprawne dzieci.

– Jak Pani zdaniem powinno być?

– Tak, że kobiety mają wolność wyboru, a państwo realnie pomaga. Wtedy na pewno więcej kobiet decydowałoby się rodzić niepełnosprawne dzieci. Mam ciocię, która całe życie zajmowała się pracą z niepełnosprawnymi dziećmi. Prywatnie jest osobą głęboko wierzącą. Zapytałam ją, co sądzi o orzeczeniu w sprawie aborcji. Powiedziała mi, że jest przeciwko, bo widziała zbyt wiele tragedii kobiet. Często niepełnosprawne dzieci są zaopiekowane i wiodą szczęśliwe życie, ale ich matki tego życia nie mają. Ciocia opowiadała mi o pewnej kobiecie, która przyprowadzała dziecko na zajęcia. Po kilku latach pierwszy raz poszła zrobić sobie w tym czasie manicure. Przyszła i uradowana pokazała cioci piękne paznokcie, ale na strasznie zniszczonych, spracowanych dłoniach wyglądały one tym bardziej przerażająco. Rząd oraz obrońcy wyroku TK biorą los tych kobiet na swoje sumienia.

– Pani też krzyczy na protestach?

– Nie przepadam za tym, ale w takiej sprawie – tak

– Niecenzuralne hasła również?

– Z tym akurat nie mam problemu. Moje ulubione to: „Trzeba było nas nie wk***!”

Rozmawiała Katarzyna Szczyrek

42 Responses to "Trzeba było nas nie wk***!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.