
Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych ruszył z przygotowaniami do protestu. – Sytuacja jest krytyczna. Mamy dość ignorowania nas przez kolejny rząd, stąd decyzja o przygotowaniach do sporów zbiorowych. Żądamy zagwarantowania bezpiecznych warunków pracy i wypłatę dodatkowych wynagrodzeń za walkę w COVID-19 – powiedziała przewodnicząca Związku, Krystyna Ptok. Jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, szpitalom w całej Polsce grozi paraliż.
Krystyna Ptok, Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała o rozpoczęciu przygotowania do protestów w całym kraju. – 9 listopada Zarząd Krajowy jednogłośnie podjął decyzję i uchwałę o podjęciu przygotowań do wszczęcia sporu zbiorowego w całej Polsce, a jeśli zajdzie konieczność, do podjęcia decyzji o strajku generalnym – powiedziała Ptok. Szefowa związku wezwała jednocześnie premiera Mateusza Morawieckiego do natychmiastowego opublikowania w Dzienniku Ustaw tzw. ustawy covidowej, która czeka na to od 3 listopada, po podpisie prezydenta Andrzeja Dudy. Chodzi o dodatki, które znalazły się z nowelizacji ustawy dotyczącej przeciwdziałania sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19. Pod koniec października Sejm, mimo negatywnego stanowiska rządu, przegłosował poprawkę Senatu, zgodnie z którą dodatek w wysokości 100 proc. wynagrodzenia przysługiwać ma wszystkim, a nie tylko tym skierowanym do pracy pracownikom ochrony zdrowia zaangażowanym w leczenie chorych na COVID-19 lub podejrzanych o zakażenia.- Wszyscy pracownicy zatrudnieni w podmiotach leczniczych uczestniczący w wykonywaniu świadczeń zdrowotnych osobom chorym na Covid-19 lub osobom z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2 z niecierpliwością czekają na wejście w życie zagwarantowanych przepisów dotyczących dodatków miesięcznych do wynagrodzeń, jak również wypłaty stuprocentowego zasiłku chorobowego w związku z przebywanie na zwolnieniu lekarskim w przypadku zakażeniu COVID-19 – powiedziała przewodnicząca związku.
Zachowanie rządu „karygodne”
Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych odniosła się też do prac nad ustawą, która odbiera pracownikom służby zdrowia dodatki covidowe. Członkowie rządu stwierdzili bowiem, że uchwała została podjęta przez pomyłkę. Sejm obecnie proceduje nowe przepisy, które miałyby odebrać wspomniane dodatki w wysokości 100 proc. pracownikom medycznym. – Uważamy, że to karygodne – skomentowała Ptok. Przypomniała, że związek apelował do premiera rządu o powstrzymanie tych zmian. Wezwał też ministra zdrowia do natychmiastowego opublikowania w Dzienniku Ustaw rozporządzenia wydłużającego do lipca 2021 r. obowiązywanie rozporządzenie w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, zgodnie z deklaracjami zawartymi w piśmie z 3.11.2020 r. Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych i wiceprzewodnicząca Rady Dialogu Społecznego, zapowiedziała z kolei, że protesty mogą być szersze, bo do protestujących mogą dołączyć diagności, technicy i ratownicy. Wszyscy bowiem wykonując swoją pracę tak samo narażają swoje zdrowie i życie, dlatego dodatki do pensji należą się wszystkim pracownikom służby zdrowia.
„Uzgodniliśmy pewne rozwiązania”
Podczas wczorajszej konferencji w ministerstwie zdrowia szef resortu Adam Niedzielski proszony o skomentowanie zapowiedzi pielęgniarek i położnych o ewentualnym proteście i strajku, odpowiedział: – Nie znam szczegółów tego komunikatu, natomiast my prowadząc dialog ze środowiskiem pielęgniarek i położnych uzgodniliśmy sobie pewne rozwiązania dotyczące wynagrodzeń, które, jak podkreślam, były uzgodnione. Uzgodniliśmy sobie, że tzw. OWU czyli „ogólne warunki umów” zostaną przedłużone do lipca, a w tych warunkach był właśnie zdefiniowany sposób płacenia wynagrodzenia pielęgniarkom, jako kontynuacje tych dodatków, które utrzymują w tej chwili, więc nie wiem, czego dotyczą dokładnie postulaty – powiedział szef resortu zdrowia. Z kolei w rozmowie z Polskim Radiem wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, zapowiedzi pielęgniarek o proteście nazwał “nieroztropnymi”. Uważa, że pandemia to nie jest czas, na rozmowę o podwyżkach, na które jak powiedział wiceminister w budżecie państwa nie ma na nie pieniędzy. – Nie mówię, że nie należą się te pieniądze, ale naprawdę w tej chwili naszego budżetu na to nie stać – powiedział na antenie radia.
Martyna Sokołowska



4 Responses to "Czy czeka nas paraliż służby zdrowia?"