
Tadeusz Ferenc, prezydent miasta Rzeszowa
Szanowny Panie,
żyjemy w dość trudnych czasach, których symbolem oprócz strachu, niepewności jutra, niewydolności służby zdrowia, są zamknięte szkoły, sklepy, restauracje i wyludnione, puste ulice. Na tych pustych ulicach kosztem 1 miliona 300 tys. złotych postanowił pan rozmieścić radosne świąteczne lampki, które w zamierzeniu zapewne osłodzić by mogły Rzeszowianom ten dramatyczny czas. Odnoszę jednak wrażenie, że osiągnął pan efekt grającej do końca orkiestry na Titanicu, bo Pan – panie prezydencie tymi lampkami postanowił oświetlić morze konających rzeszowskich firm i to nie jest żart.
Pan wywalił 1,3 miliona złotych w błoto, bo nie czuje pan kompletnie tego, co się w kraju i naszym mieście dzieje. Pan nie rozumie, ani powagi, ani zakresu kryzysu, w którym żyjemy i z którym ci maluczcy muszą się mierzyć. Pan nie ogarnia, że 1,3 miliona zł, to 260 razy 5 tys. dla pubu, restauracji, fryzjera, kina czy innej firmy, która zdycha w pana mieście od marca tego roku. Zdycha – rozumie pan co to znaczy ze swoimi bombkami za milion trzysta? To tak, jakby pan dał w pysk tym wszystkim ludziom, z których Rzeszów ich podatkami żył do tej pory, a teraz potrzebują Pana pomocy. Nie światełek i błyskotek.
Bez pozdrowień.
Jakub Karyś, Redaktor Naczelny Super Nowości



29 Responses to "List otwarty"