Pielęgniarki kontra rząd

– Wygląda na to, że rząd Zjednoczonej Prawicy poprzez chaotyczne i nieprzemyślane decyzje ciągnie w przepaść ochronę zdrowia w Polsce. Doprowadził do kolejnego punktu zapalnego w okresie epidemii i zmusił OZZPiP do walki o utrzymanie swoich praw pracowniczych, a to jest możliwe tylko poprzez spory zbiorowe – komentuje Halina Kalandyk, przewodnicząca OZZPiP na Podkarpaciu. Fot. Wit Hadło

Pielęgniarki zapowiadają strajk generalny, jeśli ich warunki pracy się nie poprawią, a płace nie wzrosną. Nie wykluczają, że odejdą od łóżek pacjentów. – Wkurzenie środowiska narasta. Czara goryczy przelała się… – mówi Super Nowościom Halina Kalandyk, przewodnicząca podkarpackiego regionu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek Położnych. 

Punktem zapalnym okazał się tzw. dodatek covidowy. Sejm przyjął poprawkę, która gwarantowała go wszystkim pracownikom ochrony zdrowia, ale ustawa do dzisiaj nie została opublikowana w „Dzienniku ustaw”, co oznacza, że nie weszła w życie. Dlaczego? Bo jak tłumaczyli przedstawiciele rządu PiS, poprawka gwarantująca pracownikom służby zdrowia dodatkowe pieniądze za walkę z COVID-19 została uchwalona „przez pomyłkę” i budżet państwa, jak tłumaczyli później posłowie PiS, nie udźwignie podwyżek dla wszystkich pracowników służby zdrowia. Rząd z zapisu chce się wycofać i przygotował już nowy projekt przyznający dodatek covidowy jedynie pracownikom skierowanym do pracy z COVID-19 przez wojewodę. 

Strajk włoski, głodówka lub odejście od łóżek pacjentów

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych rozpoczął przygotowania do protestu. Możliwe formy to m.in. strajk włoski, czyli bardzo dokładne i powolne wypełnianie procedur zgodnie z obowiązującymi standardami postępowania, co przy ograniczonej liczbie personelu pielęgniarskiego, może być bardzo uciążliwe dla pacjentów. Pod uwagę pielęgniarki biorą też głodówkę. W środowisku pojawiają się też głosy, że rozważają masowe składanie prawa do wykonywania zawodu. Najbardziej skrajną formą protestu jest odejście od łóżek pacjentów. – Rozwiązanie, które wydaje się irracjonalne w okresie szczytu epidemii, ale konieczne wobec nieodpowiedzialnych decyzji rządzących – uważa Halina Kalandyk.

Nie ma dla nas pracy

Jak wyliczyły związki zawodowe, tylko w tym roku szkoły pielęgniarskie opuściło ponad pięć tysięcy absolwentek i absolwentów, a zatrudnienie w szpitalach znalazła tylko jedna piąta z nich. W tym kontekście trudno zrozumieć decyzję rządu, który pielęgniarki do pracy w polskich szpitalach chce sprowadzać z zagranicy. Przygotowuje w tym celu stosowną ustawę, zgodnie z którą w szpitalach zatrudniany będzie personel nawet bez znajomości języka polskiego. 

Rząd nas ignoruje

Członkinie pielęgniarskiego związku zapewniają, że robią wszystko, aby do strajku nie doszło, ale ich apele do rządu o poprawę bezpieczeństwa i warunków pracy, przyznanie dodatków covidowych wszystkim, a nie tylko wybranym pracownikom służby zdrowia trafiają w próżnię. – Jeszcze liczymy na opamiętanie rządzących, ale chyba jest to nadzieja płonna bowiem rząd i Ministerstwo Zdrowia nie prowadzi już żadnych rozmów ze stroną społeczną, a obecnie wręcz unika jakichkolwiek rozmów i albo nie odpowiada na pisma lub odpowiada w sposób kompletnie niemerytoryczny – podsumowuje Halina Kalandyk. 

Strajk generalny  w styczniu?

Związki rozpoczęły już procedurę wchodzenia w spory zbiorowe z pracodawcą. Na Podkarpaciu w związku zrzeszonych jest 35 organizacji, ile z nich przystąpi do protestu, będzie wiadomo 11 grudnia. Trzy dni później zaplanowane zostało posiedzenie OZZPiP i to wtedy mają zapaść decyzje o formie protestu. Strajk generalny miałby się rozpocząć na początku przyszłego roku. 

Martyna Sokołowska

41 Responses to "Pielęgniarki kontra rząd"

Leave a Reply

Your email address will not be published.