Studiowanie w czasie pandemii

Wykłady i ćwiczenia w ciągu dnia, wieczorne spotkania z kolegami i bogate życie towarzyskie w weekendy – jeszcze kilka miesięcy temu tak zdefiniowalibyśmy życie studenckie. Absolwenci, którzy w tym roku rozpoczęli
edukację akademicką, w murach uczelni spędzili zaledwie 2 tygodnie, a czasem i mniej. Obecnie uczą się tylko online,  wykładowców kojarzą tylko z ekranu laptopa, a kolegów znają z Facebooka.

– Życie studenckie to zupełnie nowy świat dla osoby po maturze. Inny sposób organizacji pracy, nauki – mówi dr Barbara Przywara, socjolog z WSIiZ w Rzeszowie. – Ten rok jest wyjątkowy, bo większość zajęć odbywa się w trybie zdalnym. Z drugiej strony tegoroczni maturzyści doświadczyli już nauczania zdalnego w marcu i częściowo w kwietniu, zatem nie było to dla nich zupełne novum. Oczywiście korzystają z innego narzędzia, ale to pokolenie, które szybko oswaja nowe technologie – podkreśla.

Przed zabraniem głosu, włącz mikrofon

Albina studiuje zaocznie grafikę komputerową i projekcję multimedialną w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania. – Miałam nadzieję, że poznam ludzi z grupy, będziemy pracować na najlepszym sprzęcie i programach graficznych na uczelni. Dziś wszystko jest zdalnie, aż do końca grudnia – nie kryje rozczarowania.
– Studenci mieli możliwość spotkania podczas immatrykulacji i jeszcze w październiku w trakcie ważnych szkoleń w trybie tradycyjnym z zachowaniem reżimu sanitarnego – zauważa dr Barbara Przywara. – Na pewno brakuje tego bezpośredniego kontaktu z wykładowcami, jednak nauczanie zdalne odbywa się synchronicznie, zatem studenci mogą się widzieć i słyszeć w czasie realnym, a także wchodzić w interakcję w czasie zajęć – dodaje.
W praktyce wygląda to tak, że młodzi ludzie mogą się uczyć z dowolnie wybranego miejsca. Najczęściej własnego pokoju. – Plan mamy zapełniony zajęciami, wszystkie zadania czy testy wykonywane są online, dlatego cały dzień spędzam w domu, przed komputerem. Wykładowcy są bardzo pomocni, bo sami też musieli się wdrożyć w tę formę nauki. Wiedzą, że to nie takie łatwe i okazują zrozumienie – przekonuje Julia, która też jest na grafice komputerowej i projekcji multimedialnej.
Studenci tego kierunku mogą też korzystać z komputerów, które znajdują się na uczelni. – Logujemy sie do nich przez specjalną stronę. Wyświetla nam się nasz pulpit, zakładki i możemy korzystać ze wszystkich programów i plików, które się tam znajdują. Tak jakbyśmy byli na miejscu – tłumaczy Albina.
Mimo wszystko większość osób na roku wolałaby, żeby zajęcia odbywały się tradycyjnie. – Nastawienie studenta uczestniczącego w wykładzie zza biurka w sali wykładowej jest inne, niż gdy robi to we własnym pokoju, siedząc z laptopem w łóżku, czasem jeszcze w piżamie – śmieje się Julia.
– Kiedy słuchamy prowadzących, jest możliwość zadania pytania, ale zupełnie inaczej wygląda dyskusja na żywo, kiedy wystarczy po prostu podnieść rękę, gdy chce się zabrać głos. Tutaj jest obawa, żeby nie przerwać wykładowcy, dlatego szuka się odpowiedniego momentu na włączenie mikrofonu – dodaje z kolei Albina.

Pierwszoroczni  „doby online”

– Wdrożenie nowych studentów w dynamikę i specyfikę uczelni jest trudnym procesem, szczególnie tych, którzy dopiero ukończyli szkołę średnią i nie mają zbyt dużego pojęcia na temat panujących zasad uczelnianych i kultury akademickiej – przyznaje Mikołaj Voronin, pełnomocnik Prorektora ds. Nauczania ds. Adaptacji Studentów ze Wschodu. – Kilka tygodni studiów w trybie hybrydowym to bardzo mało, żeby poznać w całości uczelnię, dlatego w planach studiów jest przedmiot „Tutorial”. Dla wszystkich pierwszaków WSIiZ co roku opracowuje też vademecum, w którym studenci mogą znaleźć odpowiedzi na najważniejsze pytania – wylicza opiekun roku.
WSIiZ jest uczelnią międzynarodową, w której kształci się prawie 1,5 tys. osób z zagranicy. – W związku z tym funkcjonują programy opieki i wsparcia zagranicznych studentów, dla których już na samym początku roku akademickiego w ramach „Orientation Week” prowadzone były spotkania online. Miały na celu pomóc studentom szybciej przejść proces adaptacyjny oraz legalizacyjny w Polsce, a także poradzić sobie z szokiem kulturowym – tłumaczy Mikołaj Voronin.
Nauczyciele akademiccy zauważyli, że mimo całego zaangażowania młodzi ludzie, którzy zaczęli kolejny szczebel edukacji w czasach pandemii są inni niż ich starsi koledzy. – Różnice między pierwszakami „doby online” oraz tymi, którzy studiowali w sposób tradycyjny przede wszystkim polegają na tym, iż nowi studenci nie są jeszcze do końca zintegrowani na żywo – nawet w ramach swojej grupy, przez co niektórzy mogą być bardziej skrępowani na zajęciach online – wyjaśnia nasz rozmówca. – Według mnie, obecnie największym wyzwaniem jest patrzenie się w mówiący monitor. Studenci często zwracają uwagę na to, iż chcieliby już zacząć studia w trybie stacjonarnym oraz z chęcią przychodziliby na zajęcia, które odbywają się w murach uczelni, a nie przez laptop.

Grupa do projektu  wybierana w ciemno

Młodzież narzeka też na brak integracji. – Na pewno to, że nie udało nam się spotkać z kolegami z roku. Niby mamy razem zajęcia online, ale praktycznie się nie znamy – nie ukrywa Julia.
Albina twarzą w twarz poznała „aż“ dwie osoby z roku. – Poszłam na studia z koleżanką, wiec jest nam raźniej. Na spotkaniu organizacyjnym na uczelni podeszłyśmy do jednego z kolegów, by o coś zapytać i utrzymujemy z nim kontakt. Trzymamy się razem. Gdybym nie znała tam nikogo, pewnie powodowałoby to większy strach i stres – przypuszcza dziewczyna.
– Wiadomo, że jedna osoba lepiej zrozumie zagadnienie podejmowane przez wykładowcę, druga gorzej, dlatego dobrze się czasem skonsultować. W tej sytuacji można być zakłopotanym. W końcu nigdy nie widziałam tych ludzi, nie wiem, jak zareagują, a muszę coś do nich napisać. Jeśli człowiek jest mniej odważny, może mieć blokadę. Ja na szczęście jej nie mam – śmieje się Albina. Młodzi ludzie kontaktują sie ze sobą za pomocą portali społecznościowych. Nawet spotkania kół naukowych i organizacji studenckich organizowane są teraz w sieci.
– Na jednych z zajęć dostaliśmy zadanie i mieliśmy się sami dobrać w grupy. To nie było łatwe. Wyglądało to tak, że pisaliśmy „Kto chce do mnie dołączyć?“, „Kto chce być w mojej grupie?“ i nie znając się, tworzyliśmy grupy – opowiada Jula. Nie mogli być więc pewni, czego mogą się spodziewać po ich członkach i czy mogą na nich polegać. – Integrowanie się z innymi na pewno jest ważne, nie tylko poprzez wspólne studiowanie, ale także nawiązywanie bliższych relacji – twierdzi Julia.
Czy to, że w czasie pandemii nie mogą pójść razem na piwo, albo razem się uczyć faktycznie ma znaczenie? – Oczywiście! Ten wiek, to czas budowania silnych więzi społecznych, kształtowania własnej tożsamości w relacjach z innymi. Nic nie może zastąpić realnych kontaktów – podkreśla dr Barbara Przywara. – Odizolowanie od grupy przede wszystkim nie pozwala na kształtowanie niezwykle dziś istotnej umiejętności pracy w grupie. Oczywiście, młodzi ludzie mają narzędzia do wspólnych spotkań online, to na pewno nieco pomaga, ale nie wystarcza. Okres studiów, to przecież czas nie tylko nauki, ale także właśnie budowania relacji, sieci społecznych – zaznacza socjolog.
Zarówno wykładowcy, jak i ich słuchacze nie ukrywają, że marzą o powrocie w mury uczelni. – Nie zdążyliśmy poznać uczelni, ani siebie. Studiujemy, a jednak wszystko jest takie obce – mówi Albina. – Nie możemy się już doczekać, aż powróci normalność i zobaczymy wszystkich na żywo.

Wioletta Kruk

One Response to "Studiowanie w czasie pandemii"

Leave a Reply

Your email address will not be published.