Poniedziałkowe (23 listopada) sesje przemyskiej RM, bo trafiły się aż dwie, można by uznać za wzorcowe. Było spokojnie, bez „zgrzytów” i normalnie, choć zdalnie. Zaraz po tychże przewodniczący RM, Maciej Kamiński (PiS), wprost rozpływał się nad tym faktem na Facebooku. Rzecz cała w tym, że było normalnie, bo on wreszcie zachowywał się normalnie. To znaczy nie odbierał głosu radnym, nie ogłaszał przerw technicznych i nie wnioskował kolejne przerwy w obradach. Da się? Ano da, ale nim udało się odbyć tę pierwszą od dawna normalną sesję, podczas poprzednich dochodziło do żenujących sytuacji.
Uchwały, które podjęto w poniedziałek, należą do tzw. oczywistych. Chodziło m. in. przeznaczenie pieniędzy na zakup lodowiska, żeby co roku nie trzeba było go pożyczać, na remonty ulic, które już naprawdę tego wymagają, czy o kredyt konieczny dla załatania „dziury” powstałej wskutek pandemii. Jednak mimo oczywistości tychże uchwał, sesja była kontynuacją zeszłotygodniowej. Powód? Ano w zeszłą środę sesja zwołana przez przewodniczącego Kamińskiego na wniosek prezydenta Przemyśla, Wojciecha Bakuna, trwała całe 6 minut i 40 sekund! Tuż po jej rozpoczęciu przewodniczący Maciej Kamiński, który przemyską RM kieruje od pamiętnego „przewrotu” w czerwcu, zawnioskował o …przerwę w obradach.
„Pan jest niepoważny i bezczelny”
Sesja zwołana na zeszłą środę była zdalna. Rano kto tylko z radnych mógł, zalogował się do systemu i …przewodniczący Kamiński złożył wniosek formalny o przerwę w obradach do poniedziałku (23 listopada). Motywował to tym, że proponowane projekty uchwał nie zostały zaopiniowane przez komisje. – Pan jest niepoważny, komisje nie odbyły się z pańskiej winy – zauważył radny Tomasz Leszczyński (Wspólnie dla Przemyśla). – Co stało na przeszkodzie zwołać sesję po komisjach, a nie teraz i natychmiast robić przerwę? – dopytywał radny KO, Paweł Zastrowski. – Pan jest bezczelny – podsumował. Tymczasem przewodniczący Kamiński nawoływał radnych, żeby zakończyli wszelką dyskusję i apelował o …szacunek. – To pan nie szanuje mieszkańców miasta i nas, naszego czasu – zauważyła radna Grażyna Stojak, szefowa klubu KO.
– Ludzie mają pracę, różne zajęcia, to jest niepoważne traktowanie – wtórowała jej klubowa koleżanka, Ewa Sawicka. – Proszę mi nie wyłączać mikrofonu panie przewodniczący – zwrócił się do Kamińskiego Zastrowski.
– Nie jesteśmy na Białorusi – przypomniał Marcin Kowalski, szef klubu Wspólnie dla Przemyśla. Ostatecznie nieformalna koalicja złożona z radnych PiS, Regia Civitas i SLD oraz radnej niezależnej Moniki Różyckiej przegłosowała wiosek o przerwę.
Wielki „sukces” przewodniczącego?
Tymczasem w poniedziałek sesja przebiegała niemal wzorcowo. Być może przewodniczący Kamiński poszedł po rozum do głowy i zauważył, że prowadzenie sesji w stylu „pan i władca” nie buduje mu dobrego wizerunku. Chciał co prawda coś zmienić w prezydenckich uchwałach i zaproponował poprawki, ale tychże nie poparli radni RC, a nawet niektórzy członkowie jego klubu. Ostatecznie ważne dla miasta uchwały przegłosowano i …przewodniczący Kamiński pochwalił się tym na Facebooku.
– Tak jak napisał członek PiS w wiadomym liście do Marka Kuchcińskiego – śmiał się zorientowany w lokalnych „klimatach” przemyślanin. – Wszystko przedstawiać jako swój sukces i umniejszać wszystko, co zrobi Bakun, bo „każdy sukces Bakuna jest naszą porażką” – przypomniał treść wspomnianego listu. – Czekajmy na Boże Narodzenie i na to, że pan Kamiński ogłosi jego przyjście swoim spektakularnym sukcesem – podsumował.
Monika Kamińska



One Response to "Pierwsza od dawna normalna sesja przemyskiej Rady Miejskiej"