
o budowie u nich masztu protestują. Wierzą, że uda im się nie dopuścić do budowy u nich masztu. Fot. Monika Kamińska
Sprawa wydania pozwolenia na budowę masztu telefonii komórkowej w środku podprzemyskiej wsi Ostrów będzie ponownie „prześwietlana” przez starostę przemyskiego, który tę decyzję wydał. Jednocześnie nie wstrzymano wykonania pozwolenia. Ostrowianie są jednak dobrej myśli i liczą, że maszt w ich wsi nie stanie. – Nie chcemy masztu – mówią twardo.
Przypomnijmy; w listopadzie 2018 roku wójt gminy Przemyśl wydaje zgodę na lokalizację inwestycji celu publicznego w postaci masztu jednej z sieci komórkowych. Mieszkańcy niby są o tym zawiadomieni, ale tak naprawdę mało kto o tym wie. Niecały rok później ostrowianie z tablicy informacyjnej przy ogrodzeniu okalającym spory dół dowiadują się, że tu właśnie stanie maszt. Mowa o działce bezpośrednio sąsiadującej ze szkołą, przedszkolem, kościołem, zabytkowym parkiem oraz domami. Wójt gminy Przemyśl, sam mieszkający w Ostrowie, Andrzej Huk wyjaśnia, że zgodę na lokalizację inwestycji celu publicznego wydać musiał, bo tak stanowi prawo. To jednak tylko częściowo prawda. Tak czy owak wójt winę przerzuca na starostę przemyskiego, wszak to on wydał pozwolenie na budowę masztu. Zarówno wójt, jak i urzędnicy starosty bardzo niechętni są wydaniu dokumentów dotyczących całej sprawy przedstawicielce komitetu społecznego „Stop Budowie Masztu we wsi Ostrów”, Łucji Lei. Ta jednak nie ustaje w staraniach, by je uzyskać. Jednocześnie mieszkańcy Ostrowa protestują przeciwko budowie masztu zarówno w swej wsi, jak i przed przemyskim salonem sieci komórkowej, której masz ma u nich stanąć.
Prawnik znajduje błędy
Tymczasem w tym samym powiecie w gminie Fredropol mieszkańcom udaje się po kilku latach walki w sądzie uzyskać korzystne dla siebie decyzje. Tu, w Młodowicach – Osiedlu masz już stoi, ale wiele wskazuje na to, że zniknie z krajobrazu tej miejscowości. Zatem da się „powalczyć” z siecią i decyzjami urzędników. Sprawą masztu w Ostrowie zajmuje się, jako pełnomocnik właścicielki działki, na której znajduje się przedszkole, opodal którego ma stanąć maszt mec. Grzegorz Wybranowski. To właśnie on odnajduje błędy i nieścisłości w dokumentacji udostępnionej, nie bez trudności i oporu, przez Starostwo Powiatowe w Przemyślu i Urząd Gminy Przemyśl. Okazuje się, że odległość masztu od przedszkola ma być w praktyce mniejsza niż wskazują na to dokumenty, a pozwolenie na budowę jest wydane na działkę, której numeru wcale nie ma w Ostrowie.
Mały krok, ale krok
Pokłosiem działania mec. Wybranowskiego jest postanowienie starosty przemyskiego o wznowieniu postępowania w sprawie wydanego przezeń wcześniej pozwolenia na budowę.
– Starostwo wznowiło postępowanie w sprawie pozwolenia na budowę. Nie wstrzymało wykonania pozwolenia, pomimo że może to zrobić z urzędu – wyjaśnia mec. Wybranowski. – Złożę w trybie art. 152 kodeksu postępowania administracyjnego wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji – zapowiada. Prawnik wyjawia też, że: – Sprawa o stwierdzenie nieważności postępowania przed wojewodą podkarpackim została przedłużona do stycznia 2021 roku z uwagi na brak akt , akta są bowiem w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Rzeszowie – dodaje. Mec. Wybranowski podkreśla, że postanowienie starostwa w tej sprawie to na razie mały krok, ale otwiera on możliwości składania wniosków dowodowych w tej sprawie.
Mieszkańcy Ostrowa nie mają zamiaru „odpuścić” i cieszą się na razie także z tego „małego kroku”. – Nie chcemy masztu u nas i to jeszcze w takim miejscu. Nie wyrażaliśmy na to zgody, ani nawet nie wiedzieliśmy, że ma tu stanąć, nim zaczęły się prace. To niepoważne traktowanie nas jako mieszkańców – dodają.
Monika Kamińska



3 Responses to "Co dalej z masztem w Ostrowie?"