
Fot. Wit Hadło
– Przed sobą mamy 26 tomów akt, każdy po 200 kart. Cały materiał dowodowy jako skład sędziowski przeanalizowaliśmy dwukrotnie. Mamy bowiem świadomość, że nasz wyrok jest wyrokiem prawomocnym. Dlatego ze względu na „szczególne zawiłości sprawy” postanawiamy odroczenie wydania wyroku do 22 grudnia – powiedział sędzia Zygmunt Dudziński, przewodniczący składu sędziowskiego na rozprawie 10 grudnia.
I obrońca oskarżonego, i sam Janusz G. podważali w czasie procesu dotychczasowe ustalenia prokuratury, które skutkowały wyrokiem 25 lat więzienia. – Nie zabiłem żony, nie ma na to żadnych dowodów, same przypuszczenia. Prokurator przedstawia same poszlaki, które nie układają się w żaden logiczny ciąg – mówił oskarżony.
Prokuratura dowodzi natomiast, oskarżony z 5 na 6 sierpnia 2014 roku wszedł do domu 52-letniej Haliny G., pracownicy oddziału ratunkowego jasielskiego szpitala, swojej byłej żony, zadał jej dwa ciosy, następnie zapakował ją do auta i w nim jeszcze dobił. Ciało miał wywieźć i ukryć w nieustalonym miejscu. Ciała kobiety ani narzędzia zbrodni do dzisiaj nie udało się odnaleźć, chociaż policjanci kilkukrotnie przetrząsnęli złomowisko należące do mężczyzny. Ściągnęli z Gdańska georadar do spenetrowania znajdujących się pod nim tuneli i kanałów. Do Jasła przyjechały nawet szkolone do znajdowania ciał psy z Berlina. Halina G. „zniknęła” z 5 na 6 sierpnia 2014 r. Jej dom wyglądał tak, jakby tylko na moment z niego wyszła. Została torebka, telefon, włączony telewizor. Ale znaleziono w nim coś jeszcze – jej krew. Śledczy uznali, że została zamordowana, a podejrzenie padło na byłego męża – Janusza G.. Kłócili się o majątek. Już kiedyś ranił ją nożem, za co dostał wyrok w zawieszeniu i zakaz zbliżania się do niej. Przeszukano jego samochód. W nim też znaleziono kilka kropli krwi Haliny G. Janusz G. nigdy nie przyznał się do winy.
Anna Moraniec



7 Responses to "Sąd nie jest pewny, czy Janusz G. zabił żonę"