Ruszył protest pielęgniarek

– Obowiązuje nas określona procedura postępowania. Najpierw wchodzimy w spory zbiorowe z pracodawcami, w następnej kolejności odbędą się negocjacje z dyrektorami. Jeśli się nie powiodą, pielęgniarki
i położne będą mogły przystąpić do strajku ostrzegawczego, a później generalnego – mówi Super Nowościom Halina Kalandyk, przewodnicząca podkarpackiego regionu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Fot. Wit Hadło

Pielęgniarki rozpoczęły spór zbiorowy ze szpitalami. Na Podkarpaciu do sporu przystąpiło dziewięć szpitali, w tym pięć lecznic w samych Rzeszowie. Strajk generalny może ruszyć już na przełomie roku. Pielęgniarki pracują ponad siły, są przemęczone i mają dość chaosu z służbie zdrowia.

Na Podkarpaciu w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Pielęgniarek i Położnych zrzeszonych jest 35 organizacji. Do protestu jak informuje Halina Kalandyk, przewodnicząca podkarpackiego OZZPiP, dołączyły te działające w: Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 1 im. Fryderyka Chopina, Klinicznym Szpitalu nr 2 im. Jadwigi Królowej, SP ZOZ MSWiA, Podkarpackim Centrum Chorób Płucnych i Szpitalu Miejskim im. Jana Pawła II. Pozostałe szpitale, które weszły w spory zbiorowe z pracodawcą, to placówki w: Krośnie, Mielcu, Przemyślu i Kolbuszowej. – Obowiązuje nas określona procedura postępowania. Najpierw wchodzimy w spory zbiorowe z pracodawcami, w następnej kolejności odbędą się negocjacje z dyrektorami. Jeśli się nie powiodą, pielęgniarki i położne będą mogły przystąpić do strajku ostrzegawczego, a później generalnego – mówi Super Nowościom Halina Kalandyk. Związki pielęgniarskie podkreślają, że spory zostały wszczęte z dyrektorami poszczególnych placówek, bo tak nakazują przepisy, ale ich postulaty i działania nie są wymierzone w szefów szpitali, lecz w rząd PiS i ministra zdrowia.

Mają dość. Strajk generalny w styczniu?

Strajk generalny może ruszyć już w styczniu. Jaką będzie miał formę? O tym przedstawicielki pielęgniarskich związków jeszcze nie chcą mówić. Opcji jest kilka, od tzw. strajku włoskiego, polegającego na powolnym i bardzo precyzyjnym wykonywaniu wszystkich procedur, głodówkę, aż po odejście od łóżek pacjentów i wyjście na ulice.
Pielęgniarki zapewniają, że nie narażą przy tym zdrowia pacjentów i zrobią wszystko, aby od łóżek nie odchodzić, choć, jak same przyznają, takiego scenariusza wykluczyć nie mogą. Jednocześnie podkreślają, że będzie to ostateczność i wcześniej zrobią wszystko, aby do takiej sytuacji nie doszło. – Nikt nie chce narażać zdrowia i życia pacjentów, bo naszą misją jest nieść pomoc, choć w obecnych czasach nie jest to łatwe. Decyzja o podjęciu strajku była bardzo trudna, ale nie mamy już innego wyjścia – powiedziała nam jedna z pielęgniarek.

Postulaty pielęgniarek i położnych

A o co walczą pielęgniarki? Postulatów na ich liście jest wiele. Najważniejsze to podwyżki płac, zapewnienie bezpiecznych warunków pracy i nawiązanie dialogu z rządem w celu wypracowania rozwiązań, które będą satysfakcjonowały obie strony.
– Domagamy się godnego traktowania naszej grupy zawodowej. Jesteśmy bardzo dobrze wykształcone i posiadamy szeroki wachlarz kompetencji, które należy wykorzystywać. Czujemy się spychane na margines służby zdrowia. Mówimy „dość” niekompetencji i nieudolności polskiego rządu. Domagamy się, aby natychmiast zostały podjęte kroki w celu odbudowania kadry pielęgniarskiej. Nie zgadzamy się na sprowadzanie osób spoza terenu Unii Europejskiej, które mają kwalifikacje niższe niż polskie pielęgniarki. Domagamy się odstąpienia od zawieszenia norm zatrudnienia. – To nasza praca pozwala w tej chwili utrzymać system opieki zdrowotnej w Polsce – mówiła podczas piątkowej konferencji prasowej Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

„Rząd nas ignoruje”

Zaapelowała też do premiera polskiego rządu o pilne spotkanie w celu wypracowania kompromisu. Poinformowała przy tym, że od marca przedstawicielki związku wysłały kilkanaście pism i petycji, ale większość z nich została bez odpowiedzi. – Załamał się dialog z pielęgniarkami. Nie mamy odpowiedzi na nasze petycje i listy do ministra zdrowia, rządu, premiera – powiedziała Krystyna Ptok, powtarzając kolejny apel o zorganizowanie pilnego spotkania związków pielęgniarskich z przedstawicielami polskiego rządu.

Od początku epidemii zmarło ponad 40 pielęgniarek

Szefowa związku podkreśliła, że obecna sytuacja pielęgniarek i położnych jest bardzo trudna. Przypomniała, że od początku epidemii z powodu zakażenia koronawirusem zmarło już ponad 40 pielęgniarek i położnych. Podkreśliła, że natychmiastowa reakcja rządu jest konieczna, – Obawiamy się, że po epidemii wiele osób odejdzie od wykonywania zawodu, a obserwujemy sytuacje, że wiele osób w tej chwili stoi przed najważniejszą decyzją – czy warto pracować w tak zorganizowanym systemie zdrowia – podsumowała swoje wystąpienie Krystyna Ptok.
Pielęgniarki od lat sygnalizowały, że sytuacja w służbie zdrowia jest bardzo trudna. Średnia wieku polskiej pielęgniarki wynosi 52 lata, na tysiąc mieszkanek i mieszkańców Polski przypada zaledwie pięć pielęgniarek, to połowę mniej od unijnej średniej, a to na nich teraz w pandemii koronawirusa spoczywa odpowiedzialność za miliony zdrowie milionów Polek i Polaków.

Martyna Sokołowska

10 Responses to "Ruszył protest pielęgniarek"

Leave a Reply

Your email address will not be published.