„Nie kradli flag dla wzbogacenia się” – wyjaśniają śledczy

Na Annę Grad-Mizgałę i jej męża po jednym z marszów Strajku Kobiet w Przemyślu napadła grupka młodych ludzi. Ukradli flagi z logo akcji i zaatakowali męża społeczniczki, gdy stanął w jej obronie. Zdaniem prokuratury, nie ma powodu ścigać ich z urzędu, bo flagi kradli, ale nie z chęci zysku, a chcąc wyrazić protest przeciwko uczestnictwu kobiety w marszu. Fot. Archiwum

W końcówce października w Przemyślu na powracającą z marszu przeciwko orzeczeniu Trybunały Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej uczestniczkę tegoż, Annę Grad-Mizgałę napadła grupka młodych ludzi w kapturach. Jeden wyrwał jej flagi z logo Strajku Kobiet, inny zaatakował jej męża, który stanął w jej obronie. Sprawę naturalnie zgłoszono policji. Niedawno A. Grad-Mizgała otrzymała z przemyskiej Prokuratury Rejonowej decyzję o odmowie ścigania sprawców napaści na nią z urzędu. Powód? Osobnik, który ukradł społeczniczce flagi, nie czynił tego dla zysku, a jedynie chciał zaprotestować przeciw jej uczestnictwu w Strajku Kobiet. – To kpina – podsumowuje decyzję śledczych A. Grad-Mizgała. – Czy gdybym ja wyraziła w taki sposób protest wobec uczestnika np. Męskiego Różańca, to też prokuratura uznałaby, że wszystko jest w porządku? – dopytuje kobieta.

Przypomnijmy; napaść na powracającą wraz z mężem Annę Grad-Mizgałę zarejestrowała kamera monitoringu jednej ze znajdujących się na przemyskiej Starówce firm. Sama napadnięta tak opisywała naszym dziennikarzom tamtą sytuację. – Nagle usłyszałam za nami tupot nóg i za kilka sekund młody człowiek wyrwał mi z ręki flagi z napisem „strajk kobiet” i logo akcji. Zaczął uciekać, a jednocześnie „znikąd” pojawili się inni. To było jakieś 5 może 6 osób. Z ich strojów wnioskuję, że mogli to być kibice którejś z przemyskich drużyn piłkarskich – relacjonowała przemyślanka. – Mieli na ubraniach emblematy z motywami narodowymi, między innymi z orłem – wspominała.
Anna Grad – Mizgała zamówiła nowe flagi i nazajutrz znów poszła na protest, ale sprawę naturalnie zgłosiła policji. Liczyła, że sprawcy napaści na nią i jej męża będą ścigani. Tymczasem ostatnio otrzymała od przemyskiej Prokuratury Rejonowej informację o odmowie wszczęcia postępowania z urzędu. Śledczy twierdzą bowiem, że brak w tym zdarzeniu znamion przestępstwa polegającego na szczególnie zuchwałej kradzieży.- Osoba, która wyrwała Annie Grad-Mizgale flagi nie miała zamiaru przywłaszczenia rzeczy celem wzbogacenia się, a jej zachowanie było ukierunkowane na wyrażenie sprzeciwu wobec uczestnictwa pokrzywdzonej w proteście – czytamy w uzasadnieniu tej decyzji prokuratury. Zdaniem śledczych, nie ma interesu społecznego w tym, by w sprawę zaangażowana miała być prokuratura. Jeśli pokrzywdzona chce, może wnieść prywatny akt oskarżenia przeciwko sprawcom. W sumie nie wiadomo kogo, bo sprawców nie ustalono.
– To jakaś kpina niepojęta
– podsumowuje decyzję śledczych A. Grad- Mizgała. – Gdybym ja szarpała i okradła z jakichś rzeczy np. uczestnika Męskiego Różańca, wyrażając tak sprzeciw przeciw jego uczestniczeniu w tym zgromadzeniu, to byłaby wrzawa, a mnie potraktowano by z całą surowością
– uważa. – Uczestniczkę protestu wobec orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, którego legalność budzi wątpliwości wolno w Polsce okraść, a broniącą jej osobę zaatakować. Takie mamy obecnie państwo – kwituje społeczniczka.

Monika Kamińska

10 Responses to "„Nie kradli flag dla wzbogacenia się” – wyjaśniają śledczy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.