Burmistrz chciał niższej pensji. Radni się nie zgodzili

Rada, w której większość ma PiS, odrzuciła projekt. Fot. Screen YouTube UM w Dębicy

Jednym z punktów poniedziałkowej sesji było ustalenie wynagrodzenia burmistrza Dębicy. Mariusz Szewczyk tłumaczył, że w czasie kryzysu potrzebne są oszczędności i chce zacząć od siebie. Radni miejscy z PiS nie dali wiary takim argumentom, stwierdzając, że to „tani populizm” oraz „pierwszy krok do ingerencji w pensje pracowników” w Urzędzie Miasta.

W projekcie, który złożył burmistrz, w porównaniu z obecną pensją włodarza o 10 proc. niższy miał być dodatek specjalny. Do tej pory wynosił on 40 proc. wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego, dokładnie 2760 zł. Miesięcznie dostałby więc o 690 zł mniej, co w skali roku dałoby ok. 8,3 tys. zł oszczędności.
W rozmowie z nami włodarz przekonywał, że powodem jego decyzji jest trudna sytuacja dębickiego samorządu. – Takie działanie sprawi, że w budżecie zostanie więcej pieniędzy. Ile dokładnie, wiadomo będzie na koniec roku. Będziemy oszczędzać, bo przyszły bardzo ciężkie czasy – podkreślał Mariusz Szewczyk. – Postanowiłem zacząć od siebie, ale na pewno będę o tym rozmawiał ze swoimi zastępcami i osobami funkcyjnymi. Myślę, że pieniądze nie są w życiu najważniejsze – oświadczył. Zapewniał, że nie robi tego na pokaz.
Jak do sprawy odnieśli się radni? – Ze względu na trudny budżet, jaki mamy na 2021 r., burmistrz zaproponował obniżenie pensji, a poprzez to konsekwentne działania, które pewnie po tym nastąpią. Mają one na celu pokazanie, że nie tylko szukamy oszczędności w oświacie, ale również w Urzędzie Miasta – mówiła na sesji radna Renata Barszcz. Zauważyła, że gdy tylko pojawia się temat oszczędności w oświacie, zawsze słyszy: „zacznijcie od siebie”. Jest to więc właściwy kierunek.

Radni PiS byli innego zdania.

– Jakie to są oszczędności dla miasta? Burmistrz chodzi do pracy, ma zarabiać i dbać o interesy miasta. Są inne instrumenty, gdzie można zaoszczędzić. Nie wywołujmy dyskusji, że pan burmistrz jest wspaniały i chce zaoszczędzić 700 zł – apelował Andrzej Bal.
– Uchwała zaproponowana przez burmistrza nie jest dla mnie niczym innym, jak tanim populizmem. To jest 8 tys. brutto w skali roku. Za te środki naprawdę miasta nie zbawimy – ocenił z kolei wiceprzewodniczący Mateusz Kutrzeba. Stwierdził jednak, że temat pozostaje otwarty. Niedługo półmetek kadencji i wtedy radni mogą ocenić pracę Mariusza Szewczyka. – Może wtedy dojdziemy wspólnie do wniosku, że nie do końca pracował pan według tego, co założył i może wtedy przyjdzie okazja, żeby obniżyć wynagrodzenie. Ale nie o 2 czy 3, ale o 40 procent. Dziś zagłosuję przeciwko, bo uważam, że to tani chwyt, który ma wzbudzić szerszą dyskusję o poziomie zarobków w Urzędzie Miasta i nie tylko – zadeklarował. Zdaniem przewodniczącego RM, Mateusza Cebuli, taka uchwała to pierwszy krok do ingerencji w wynagrodzenia pracowników, na co radni klubu PiS nie mogą się zgodzić.
Zastępca burmistrza Maciej Małozięć przekonywał, że projekt przygotowano z uwagi na sytuację finansową miasta. – Ja również zadeklarowałem wolę obniżenia mi wynagrodzenia, zatem mówimy o kolejnych środkach, dzięki którym budżet się poprawi – przyznał.
Ostatecznie uchwałę poparło 8 radnych, przeciw było 11, a 2 się wstrzymało.
wk

One Response to "Burmistrz chciał niższej pensji. Radni się nie zgodzili"

Leave a Reply

Your email address will not be published.