Co kwadrans ktoś umiera na Podkarpaciu

Wzrost śmiertelności to w dużej mierze efekt spadku, nawet o 25 proc., wykonywanych w trybie pilnym procedur ratujących życie, takich jak zabiegi przezskórnej angioplastyki wieńcowej u pacjentów z ostrym zawałem serca. – To dramat. Chorzy trafiają do nas za późno i nie można im pomóc – mówi dr hab. med. prof UR Andrzej Przybylski, kierownik Kliniki Kardiologii z Pododdziałem Ostrych Zespołów Wieńcowych w KSW nr 2 w Rzeszowie.

Profesor podnosi także, że Polskie Towarzystwo Kardiologiczne od wiosny, czyli od rozpoczęcia epidemii COVID-19 apeluje do społeczeństwa także w mediach, podkreślając, żeby nie wahać się z wezwaniem pogotowia ratunkowego w przypadku wystąpienia silnych bólów w klatce piersiowej, bo można wtedy narazić swoje życie nie z powodu infekcji koronawirusem, a z powodu zawału serca. Śmiertelność z powodu COVID-19 to ok. 3-4 proc, a nieleczonego zawału serca – 40 proc.! Dodaje, że to jeszcze nie koniec.
– Umierają bowiem nie tylko osoby niezgłaszające się ze świeżym zawałem czy udarem mózgu, za parę miesięcy będziemy mieli wysyp zgonów spowodowanych niezdiagnozowanymi w porę nowotworami i innymi chorobami. Leczenie przez telefon to nieleczenie – mówi.

Większa śmiertelność w całej Polsce

W listopadzie br. zmarły w Polsce ponad 64 tys. osób (w listopadzie 2019 r. zmarło ok. 32,8 tys. osób). To o blisko 96 proc. więcej niż rok temu. Aż w 14 z 16 województw w Polsce przez pierwszych 11 miesięcy roku zmarło już więcej osób niż przez cały 2019. Największy skok odnotowano jednak w województwie podkarpackim – tu odeszło 3594 osoby (1649 w listopadzie 2019), czyli o blisko 118 proc. więcej osób niż rok temu. Wychodzi na to, że co kilkanaście minut umiera jedna osoba. Nie lepiej jest w samym Rzeszowie. Z najnowszych danych Urzędu Stanu Cywilnego wynika, że w listopadzie w stolicy regionu, zmarły 423 osoby. To niemal dwa razy więcej niż zwykle w ciągu miesiąca (średnia miesięczna liczba zgonów w Rzeszowie to nieco ponad 200 osób, od 220 do 280). Wzrost zgonów w Rzeszowie zauważalny był już w październiku, gdy USC wydał 331 aktów zgonu, o 40 proc więcej niż rok wcześniej.
Podobnie wysoką śmiertelność, choć mniejszą niż na Podkarpaciu, odnotowały województwa: opolskie, lubelskie i małopolskie (wzrost wyniósł ok. 113 proc.), podlaskie i świętokrzyskie (ok. 110 proc.).

Największy skok śmiertelności wśród osób starszych

Dane o osobach zmarłych z Rejestru Stanu Cywilnego zawierają również rozróżnienie ze względu na wiek – do 64 lat i od 65 lat wzwyż. W pierwszym przedziale śmiertelność w listopadzie była o ok. 56 proc. wyższa – rok temu odnotowano ok. 7,7 tys. śmierci osób w tym wieku, teraz ok. 12 tys. Znacznie wyższy wzrost widać w starszej grupie wiekowej. O ile w listopadzie 2019 zmarło w Polsce blisko 25 tys. osób w wieku 65 lat i więcej, o tyle w tym roku – ponad 52 tys. To oznacza wzrost aż o ponad 108 proc. Szacowane jest, że w roku 2020 (głównie w październiku i listopadzie) mieliśmy już w Polsce ok. 40-45 tys. „nadmiarowych” śmierci. Z powodu COVID-19 lub współistnienia tej choroby z innymi, zmarło w Polsce do końca listopada ok. 17,6 tys. osób (z czego ok. 15 tys. w październiku i listopadzie).

Anna Moraniec

15 Responses to "Co kwadrans ktoś umiera na Podkarpaciu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.