Antyterroryści odbili dziecko


36-letni mieszkaniec Przemyśla, jest dobrze znany policjantom
z wcześniejszych awantur i interwencji. Mężczyzna ma zakaz zbliżania i kontaktowania się
z konkubiną, który został wydany przez Prokuraturę Rejonową w Przemyślu. Fot. Kamil Krukiewicz

Przez ponad 6 godzin 36-latek z Przemyśla przetrzymywał w mieszkaniu swego 5-letniego syna. Gdy do mieszkania weszli policjanci zabarykadował się z nim w pokoju i nie chciał z nikim rozmawiać. Nawet policyjnym negocjatorom nie udało się nawiązać z mężczyzną kontaktu. W końcu do akcji wkroczyli antyterroryści, którzy siłą weszli do pomieszczenia, gdzie 36-latek przetrzymywał swe dziecko. Chłopcu nic się nie stało, po przebadaniu przez ratowników medycznych trafił w ramiona matki. Jego ojciec trafił na psychiatryczną obserwację do szpitala. Przemyślanin jest znany tutejszej policji z wcześniejszych konfliktów z prawem i awantur domowych. O tym jakie zostaną mu postawione zarzuty zdecyduje
prokurator.

Ulica Słowackiego to jedna z głównych na przemyskim Starym Mieście. To tutaj w środę (16 grudnia) rozegrał się dramat niczym z filmu. A zaczęło się pozornie niewinnie. – O godzinie 14.50 otrzymaliśmy zgłoszenie, że w jednym z mieszkań przy ulicy Słowackiego trwa awantura domowa – mówi oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu, st. asp. Małgorzata Czechowska. Okazało się, że chodzi o mieszkanie w jednej z kamienic, które już było znane policjantom z wcześniejszych interwencji. 36- latek wszczynał już karczemne awantury i znęcał się nad swą konkubiną. Zaowocowało to dla 36- latka wydanym przez prokuratora zakazem zbliżania się do kobiety i kontaktów z nią.
Mężczyzna jakoś jednak dostał się do mieszkania, w którym zamknął się wraz ze swoim niespełna 5- letnim synkiem. Z 36- latkiem nie było kontaktu i policjanci zdecydowali, że trzeba wyważyć drzwi do mieszkania. Wezwali zatem strażaków, którzy to uczynili. Na tym się jednak nie skończyło, bo:- Kiedy funkcjonariusze weszli do środka, 36- latek zabarykadował się w jednym z pokoi z niespełna pięcioletnim synem. Mężczyzna nikogo do siebie nie dopuszczał i groził, że targnie się na własne życie – zdradza M. Czechowska.
Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Mężczyzna nie chciał rozmawiać z przybyłymi na miejsce policyjnymi negocjatorami. Tymczasem wśród gapiów zgromadzonych pod kamienicą krążyły coraz bardziej sensacyjne plotki. Na przykład taka, że mężczyzna ma przy sobie nóż i grozi nim policjantom, a nawet swemu dziecku. – Mimo wielu prób nawiązania kontaktu, mężczyzna nie chciał z nikim rozmawiać i stawał się coraz bardziej agresywny. Ze względu na długotrwałe negocjacje oraz obawę o bezpieczeństwo chłopca, podjęto decyzję o wejściu siłowym do pomieszczenia, w którym przebywał – relacjonuje st. asp. Czechowska. Było już po godz. 21, gdy antyterroryści sforsowali drzwi pokoju i zatrzymali 36- latka.
Wszyscy drżeli o zdrowie i życie chłopca przetrzymywanego przez ojca w mieszkaniu przez wiele godzin. Na szczęście nic mu się nie stało, był nawet, jak mówią świadkowie, dość spokojny w całej tej dramatycznej sytuacji. Po wyprowadzeniu go z kamienicy 5- latek trafił w ręce ratowników medycznych, a po przebadaniu przez nich, w ramiona matki. Wkrótce potem w asyście policjantów i antyterrorystów z kamienicy wyprowadzony został jego ojciec. Mężczyzna trafił do szpitala na obserwację psychiatryczną, przebywa tam pod nadzorem policjantów. Tymczasem policja ustala okoliczności tego zajścia. Od tych ustaleń zależy jakie zarzuty zostaną postawione 36- latkowi.
Mieszkańcy kamienicy przy Słowackiego, gdzie rozegrał się środowy dramat nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. Delikatnie mówiąc, starają się ich zniechęcić do pytań, używając słów powszechnie uznawanych za obelżywe. Nie jest też rozmowna matka 5- latka. Przez zamknięte drzwi słychać jej krzyk do dziennikarzy i płacz dziecka, prawdopodobnie tego dziecka, które ojciec przetrzymywał w mieszkaniu. Miejmy nadzieję, że chłopiec zdoła otrząsnąć się z tego, co przeżył.

Kamil Krukiewicz

Leave a Reply

Your email address will not be published.